Sezon plażowy w Polsce dobiegł już końca, a na następny kibice będą musieli poczekać przez kilka miesięcy. O swoich początkach na boiskach plażowych oraz o zakończonych niedawno w Polsce Mistrzostwach Świata opowiedziała reprezentantka Polski do lat 22 – Jagoda Gruszczyńska.
Marzena Janik: Zacznijmy od początku twojej siatkarskiej drogi. Skąd wziął się pomysł, aby spróbować swoich sił właśnie w tej dyscyplinie sportu?
Jagoda Gruszczyńska: Tak, jak większość siatkarzy plażowych rozpoczynałam od halowej odmiany tej dyscypliny. Po ukończeniu gimnazjum od ówczesnej trenerki kadry Polski – Magdaleny Michoń – Szczytowicz otrzymałam propozycję przyjścia do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Łodzi, gdzie do dziś trenuje polska kadra.
Co było twoją największą motywacją podczas pierwszych treningów?
Pierwsze treningi pokazały mi, jak duża różnica jest pomiędzy siatkówką halową, a plażową. Początki to także załapanie nowych nawyków. Młodzieżowa reprezentacja Polski ma mnóstwo sukcesów na arenie międzynarodowej. Poza tym samo obcowanie z medalistami napędzało do ciężkiej pracy. W dodatku trening na piasku sprawia tyle satysfakcji, że dodatkowa motywacja nie jest potrzebna.
W ostatnim czasie z powodzeniem radzisz sobie na boiskach plażowych. Skąd wzięło się zamiłowanie do takiej formy siatkówki?
Siatkówka plażowa wymaga myślenia, zwinności i wszechstronności, a warunki fizyczne nie są tak istotne. Na boisku są tylko dwie osoby i nie ma możliwości zmian,a co za tym idzie, większa odpowiedzialność spada na jedną osobę. Poza tym przez cały rok słońce, piasek, woda… jak tego nie kochać? (uśmiech)
Wśród największych sukcesów tego sezonu znalazł się medal Mistrzostw Europy do lat 20. Jakie odczucia budzi w tobie wspomnienie tamtego turnieju?
Każdy medal bardzo cieszy, bo jest to najlepsza nagroda za ciężką pracę, którą wkładamy na treningach. A zdobycie po raz kolejny medalu w tej samej kategorii wiekowej cieszy podwójnie, bo dużo trudniej jest sukces powtórzyć, niż go osiągnąć.
W minionym sezonie wraz ze swoją partnerką brałaś udział w turniejach Plaża Open. Co możesz powiedzieć o ich organizacji oraz zainteresowaniu ze strony fanów?
Cieszy liczba zorganizowanych turniejów. Organizatorzy zapewniają dużo atrakcji dla fanów, co na pewno wpływa na ich liczbę.
Jaka atmosfera panowała na tych turniejach?
Środowisko siatkarskie to jedna wielka rodzina także atmosfera jest bardzo pozytywna. W dodatku w tym roku pierwszy raz turnieje żeńskie odbywały się w tym samym czasie, co turnieje męskie, a to na pewno pozytywnie wpłynęło na atmosferę.
Porozmawiajmy przez chwilę o Mistrzostwach Świata. Nie da się ukryć, że Polacy napędzili stracha w pierwszym meczu przeciwko Brazylii. Co zatem sądzisz o tym meczu?
Nie miałam okazji obejrzeć tego spotkania, ponieważ w tym czasie walczyłam o medale Mistrzostw Europy do lat 22. Uważam, że wygrywając ten mecz Polacy nie napędzili nikomu stracha. Wręcz przeciwnie, pokazali, na co ich stać i że są najlepszymi kandydatami do złota.
Które z drużyn były twoim faworytem do medalu?
Oczywiście byli to Polacy bo mamy na prawdę bardzo dobrą drużynę opartą na mocnych filarach jak osoba Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego czy Pawła Zagumnego. W dodatku drużyny Brazylii i Rosji co dla większości jest oczywiste i nie ukrywam, że po cichu liczyłam na dobry występ reprezentacji Niemiec. Jak się okazało po wynikach, chyba mam dobrego czuja (uśmiech).
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna