Agnieszka Bodys: Zawsze mamy motywację

Agnieszka BodysW spotkaniu szóstej kolejki rozgrywek pierwszej ligi KS Jastrzębie Borynia PLKS Pszczyna przed własną publicznością uległ drużynie Jokera Świecie. O tyn, jaka była bezpośrednia przyczyna tej porażki, a co można uznać za atut jastrzębianek opowiedziała przyjmująca – Agnieszka Bodys.

 Marzena Janik: Dzisiejsze spotkanie zakończyło się porażką Waszego zespołu po zaciętej walce. Co zatem może stanowić przyczynę tej porażki?

Agnieszka Bodys: Ten mecz nie był rozegrany zgodnie z założoną wcześniej taktyką. Przyczyniła się do tego również ewidentnie słabsza zagrywka z naszej strony. Nie wykorzystałyśmy także atutu własnej hali. Siła ataku również momentami była słabsza. Zespół ze Świecia jest jednak rywalem z nieco wyższej półki, niż my i zwłaszcza na skrzydłach miałyśmy duże problemy z tym, aby przełamać blok rywalek. Trochę za mało było dzisiaj gry kombinacyjnej. Zabrakło nam również szczęścia w końcówkach. Myślę, że to jest główny powód naszej przegranej.

O losach dzisiejszego spotkania zdecydował tie-brak. Można więc znaleźć pozytywy w waszej grze…

Oczywiście, że tak. Zawsze trzeba przyjąć proste założenie: albo wygrać za trzy punkty, a jeśli przegrać to z jednym punktem na zachętę, żeby można było je zbierać w tabeli. Na pewno cieszymy się z tego jednego punktu. Zespół, z którym dzisiaj grałyśmy nie jest drużyną z dolnej półki. Jest to klub z dużymi aspiracjami, także duży szacunek dla dziewczyn, z którymi dzisiaj grałyśmy. Było ciężko. Mam nadzieję, że w rundzie rewanżowej po prostu się odegramy.

Przed rozpoczęciem obecnego sezonu drużyna awansowała do wyższej klasy rozgrywkowej. Jak, Pani zdaniem, zmienił się poziom rozgrywek w porównaniu z drugą ligą?

Zawsze ten poziom się zmienia i jest to dosyć widoczne. Drugoligowa siatkówka jest nieco prostsza i mniej kombinacyjna, tak więc poziom gry jest dużo niższy. Zupełnie inaczej wygląda też cykl treningowy i okres przygotowawczy. Dużo rzeczy różni się od siebie. Oprócz gry są to także rzeczy organizacyjne. Wszystko jest po prostu o poziom wyżej.

Oprócz klasy rozgrywkowej zmienił się także obiekt, w którym drużyna rozgrywa swoje mecze. Co może Pani powiedzieć o, nowej dla was, hali?

Hala jest bardzo specyficzna i na początku same miałyśmy spory problem, aby się do niej przyzwyczaić. Jednak z upływem czasu uważamy ją za swoją zaletę. Jest fajna, niezbyt mała, ale też nie jakoś rewelacyjne duża, a do tego bardzo wysoka. Z perspektywy przyjmującej uważam to za duży atut. Obiekt jest kameralny i idealny do gry dla nas.

Przed sezonem doszło do kilku zmian w składzie. Jak więc na ten moment zgrana jest drużyna?

Nie jesteśmy jedynym zespołem, w którym doszło do tak radykalnych zmian. Oczywiście im więcej zawodniczek odchodzi i przychodzi, tym trudniej jest scalić drużynę. Minęło już jednak dużo czasu. Przeszłyśmy razem okres przygotowawczy. Myślę, że ten zespół coraz bardziej się zgrywa i z meczu na mecz będziemy się lepiej rozumieć. Na pewno potrzebujemy jeszcze trochę czasu. Pierwsza runda jest taka sprawdzająca, druga natomiast już będzie pewniejsza. Myślę, że w tej drugiej rundzie będziemy takim zespołem, który dobrze się zna nawzajem i dobrze ze sobą współpracuje.

Na zakończenie: co będzie największą motywacją do tego, aby przygotować się na kolejne trudne spotkanie?

Zawsze największą motywacją są punkty. Dzisiaj zdobyłyśmy tylko jeden, w kolejnym meczu mogą być dwa, a jeszcze w innym trzy. Warto je zbierać. Zawsze mamy motywację. Czy to był mecz dzisiejszy, czy poprzedni, czy będzie to mecz, który dopiero rozegramy. Zawsze motywacja jest taka sama, żeby po prostu wygrać.

* Po spotkaniu z Jokerem Świecie z Agnieszką Bodys rozmawiała Marzena Janik.

Autor: Marzena Janik

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz