W meczu 9. Kolejki Plus Ligi Jastrzębski Węgiel przed własną publicznością pokonał Cerrad Czarnych Radom, dopisując tym samym kolejne punkty na konto ligowej tabeli. O tym, czego zabrakło zespołowi z Mazowsza mówi przyjmujący Czarnych – Wojciech Żaliński.
Jastrzębianie potrzebowali czterech setów do pokonania rywala, jakim była drużyna z Radomia. Podopieczni Roberto Piazzy dobrze radzili sobie m.in. z blokiem. Ponadto często pojawiał się „pajp”, a rywale byli rozbici dobrą zagrywką gospodarzy, czy licznie kończonymi atakami.
– Zabrakło nam wszystkiego: doświadczenia, umiejętności, parametrów fizycznych… Nie było również woli walki i chłodnej głowy. Brakowało wszystkiego – mówił po spotkaniu Wojciech Żaliński.
W całym spotkaniu zespół Cerradu Czarnych Radom wygrał jedynie trzeciego seta, w którym to podopieczni Roberta Prygla obronili piłkę meczową gospodarzy. Wykorzystując również błędy popełnione przez jastrzębian Czarni zakończyli tę odsłonę na swoją korzyść wynikiem 28:26. Jednakże czwarty, decydujący set, toczył się już pod dyktando gospodarzy, którym udało się zatrzymać cenne punkty, jak również awansować w tabeli o jedną pozycję.
– Rywale byli od nas lepsi we wszystkim. Z każdego elementu po trochu. To się razem zebrało i zarówno Resovia, jak i Jastrzębski Węgiel okazały się dla nas dużo silniejsze – dodaje radomski przyjmujący.
W spotkaniach 10. kolejki Cerrad Czarni Radom zmierzą się na wyjeździe z ZAKSĄ Kędzierzyn – Koźle. Dla radomian będzie to więc okazja do walki, ale także do zdobycia cennych punktów w ligowej tabeli.
*Po spotkaniu z Wojciechem Żalińskim rozmawiała Marzena Janik
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna