Spotkanie Jastrzębskiego Węgla z Effectorem Kielce było kolejną wygraną siatkarzy ze Śląska. Podopieczni Roberto Piazzy w trzech setach poradzili sobie z rywalem, który został rozbity dzięki zagrywce oraz blokowi. O tym, czego zabrakło kielczanom, a także wspomnieniach związanych z grą w Jastrzębiu opowiada rozgrywający Effectora – Grzegorz Pająk.
Marzena Janik: zespół Effectora Kielce poniósł w tym spotkaniu porażkę w trzech setach. Czego zabrakło w grze zespołu, aby przedłużyć ten mecz chociaż o jedną partię?
Grzegorz Pająk: Myślę, że zabrakło nam utrzymania dobrej gry do samego końca w każdym secie. Dobrze graliśmy mniej więcej do połowy każdej partii, potem Jastrzębie wchodziło z mocną zagrywką, z którą sobie nie radziliśmy i na wysokiej piłce rywale, dobrze broniąc, kontrowali nas i odskakiwali na pięć – sześć punktów, co później ciężko było już odrobić.
Jastrzębianie grali dobrze w bloku i mieli mocną zagrywkę. Czy to wystarczyło, żeby utrudnić wam nawiązanie walki?
Myślę, że tak. Tym bardziej, że Jastrzębie było w tym meczu faworytem. Udowodnili, iż są klasową drużyną, lepszą od naszej. Mnie tylko cieszy fakt, że musieli się troszeczkę napocić, aby wygrać. Nie przyszło im to łatwo, a my cieszymy się z naszych dobrych momentów w grze.
Dla zespołu Effectora spotkanie z Jastrzębskim Węglem było kolejną porażką w tym sezonie. Nad czym więc zespół musi popracować, aby podniósł się poziom gry?
Ogólnie musimy popracować nad wszystkim. Wydaje mi się, że powinniśmy poprawić jakość wykonywania poszczególnych elementów. Mówię tutaj o wszystkim. Każdy z nas musi się wziąć do pracy i przykładać się jeszcze mocniej, niż teraz i jeszcze skuteczniej. Tylko wtedy będziemy mogli nawiązać walę z rywalami, z którymi walczymy bezpośrednio o miejsce w tabeli.
Czekają was kolejne spotkania. Czy zajdą zmiany w przygotowaniach do następnych meczów?
Przygotowanie nadal będzie takie samo. Jeżeli chodzi o siłę, swoją pracę wykonaliśmy w okresie przygotowawczym. Teraz tylko i wyłącznie pracujemy nad doskonaleniem elementów. Wiem, że w najbliższą środę mamy zaplanowany sparing z reprezentacją Algierii. Będzie to dla nas możliwość sprawdzenia się na innym polu, ponieważ jest to drużyna, która gra inną siatkówkę, niż można spotkać w naszej lidze. Myślę, że nic nie będziemy zmieniać w naszej pracy. Musimy po prostu mocniej się przyłożyć.
Przed sezonem liga została powiększona do czternastu drużyn. Jakie jest pana zdanie na ten temat?
Ja osobiście się cieszę. Oznacza to więcej grania, ale także więcej możliwości do pokazania się i konkurowania z innymi zespołami. Jak dla mnie jest to bardzo dobra decyzja o rozszerzeniu ligi.
Przyjazd do Jastrzębia był dla pana takim powrotem do dawnych czasów. Jak czuje się pan na tym obiekcie i wśród kibiców, przed którymi często pan kiedyś występował?
Przed kibicami czuję się świetnie, bo zawsze mnie miło wspominają. Czasem nawet jakieś słówko żartobliwie zamienimy. W tej hali nie miałem okazji grać, ponieważ była jeszcze w budowie. Jestem natomiast związany z halą na Boryni. Jednak zawsze, kiedy tutaj przyjeżdżałem, zarówno dwa lata temu, przed rokiem i tym razem: dobrze mi się tutaj grało. Jest świetna atmosfera, zawsze dobrze wpływa na mnie doping kibiców. W Jastrzębiu są jedne z lepszych „rytmów bębnowych” w Plus Lidze, więc zawsze miło się tutaj gra.
Na zakończenie: jakie cele stawia pan sobie na trwający sezon?
Oczywiście celem zespołu jest jak największa ilość wygranych spotkań, co pozwoli zakwalifikować się z jak najlepszej pozycji do fazy play – off, która jest najważniejsza. Wtedy nie ma już wyliczanek wygrać – przegrać, tylko trzeba już wygrać dwa mecze z dobrym przeciwnikiem, czasami nawet trzy i przejść do kolejnej rundy. Wtedy trzeba już być na maksa skoncentrowanym i dobrze grać, co jest naszym najważniejszym celem. Moim osobistym celem jest natomiast jak najwięcej przebywać na boisku i być zauważonym przez trenera kadry, a także trenerów pozostałych drużyn, a jeżeli będę dobrze grał to mogę sobie zapewnić lepszą przyszłość.
Po spotkaniu Jastrzębskiego Węgla z Effectorem Kielce z Grzegorzem Pająkiem rozmawiała Marzena Janik.
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna