W meczu 20. kolejki Plus Ligi AZS Olsztyn na wyjeździe uległ Jastrzębskiemu Węglowi. O przyczynach porażki, jak również współpracy z nowym szkoleniowcem mówi atakujący akademików – Paweł Adamajtis.
Marzena Janik: spotkanie zakończyło się pewną wygraną gospodarzy. Co uniemożliwiło więc zespołowi z Olsztyna przedłużenie meczu?
Paweł Adamajtis: Na pewno troszkę więcej walki. Nie wiadomo, dlaczego wyszliśmy na to spotkanie ze zwieszonymi głowami i co jest tego przyczyną. Szliśmy jak równy z równym i nasze 2-3 głupie błędy zdecydowały o tym, że przeciwnik odskakiwał. Taki scenariusz był praktycznie w każdym secie. Przeciwnik lekko podwyższył poprzeczkę, a my nie daliśmy rady. Nie utrzymaliśmy tempa i tym sposobem przeciwnik wygrywał w każdym z setów.
Zespołowi zabrakło w tym spotkaniu charyzmy…
Myślę, że tej charyzmy trochę brakowało. W meczu przeciwko Resovii walczyliśmy o każdą piłkę. Popełnialiśmy w spotkaniu z Jastrzębskim Węglem głupie błędy, a tak się nie da grać. Musimy to poprawić, zwrócić na to uwagę i na pewno będzie lepiej.
Jastrzębianie radzili sobie świetnie we wszystkich elementach, ale kluczem do ich wygranej był przede wszystkim szczelny blok.
Jastrzębianie zagrali bardzo dobrze w bloku. Jednak tak, jak mówię, szliśmy przez większość każdego z setów łeb w łeb. Nie zmienia to jednak faktu, że głupie błędy po naszej stronie spowodowały, że końcówki nie wyglądały inaczej.
Odbiegając od spotkania z Jastrzębskim Węglem, zespół AZSu Olsztyn w ostatnim czasie objął Andrea Gardini. Co może pan powiedzieć o współpracy z tym szkoleniowcem?
Z trenerem współpracuje się bardzo pozytywnie. Zagraliśmy do tej pory dwa spotkania: u siebie z Asseco Resovią i na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem. Wszystko wskazywało na to, że praca idzie do przodu. Teraz niestety się cofnęliśmy. Mamy nadzieję, że następne mecze pokażą, że potrafimy realizować założenia, które stawia przed nami trener i będziemy na tym bazować.
Wcześniej zespół pracował pod okiem Krzysztofa Stelmacha, którego obowiązki przejął Andrea Gardini. Czym zatem różni się warsztat obydwu trenerów?
Przepracowaliśmy z trenerem Gardinim zaledwie kilka tygodni, więc myślę, że jeszcze za wcześnie mówić o tym. To dwoje różnych trenerów, którzy mają swoje idee, a my musimy się do tego dostosować i będziemy grali lepiej.
Przed wami mecz z ZAKSĄ Kędzierzyn – Koźle. Nad czym zespół musi popracować, aby zatrzymać w Olsztynie cenne punkty?
Musimy popracować nad każdym elementem. Przeanalizujemy ten mecz, wyciągniemy z niego wnioski i zabieramy się do pracy.
* Po meczu Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn z Pawłem Adamajtisem rozmawiała Marzena Janik.
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna