Agnieszka Bodys: Kibice zawsze dodają nam skrzydeł

Agnieszka BodysW ramach 18. kolejki rozgrywek I ligi kobiet KS Jastrzębie – Borynia zmierzył się z Ekstrimem Gorlice, zatrzymując we własnej hali dwa cenne punkty. O samym spotkaniu, jak również dopingu kibiców mówi przyjmująca jastrzębskiej ekipy – Agnieszka Bodys.

Marzena Janik: Mecz przeciwko zespołowi z Gorlic zakończył się waszą wygraną po tie-breaku, dzięki czemu zatrzymałyście u siebie cenne punkty. Co może pani powiedzieć o tym spotkaniu?

Agnieszka Bodys: Mecz był bardzo zmienny, zmieniał się również zespół prowadzący. Myślę, że największe pochwały należą się zespołowi za ten czwarty set. Nie ważne, jak się zaczyna. Zawsze trzeba wierzyć do końca i ważne jak się kończy. Najważniejsze to się nie poddawać, realizować założenia. Dziewczyny w tym meczu wykonały wszystko, tak jak powinny i wynik nie mógł być inny. Na szczęście dla nas przeciwniczki chyba poczuły się zbyt pewnie, a dziewczyny wykorzystały sytuację w dobrym momencie, co przeważyło szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Początek meczu był bardzo zacięty, jednak dwa kolejne sety należały do rywalek. Nic więc nie wskazywało na to, że zespół podniesie się w taki sposób…

Tak, jak powiedziałam wcześniej, zawsze trzeba grać do końca i nie pozwalać sobie na przestoje. Dziewczyny z Gorlic już myślały, że jest koniec. Już były w ogródku  i witały się z gąską.

Kluczem do wygranej w tym spotkaniu był przede wszystkim blok, jednak drużyna poradziła sobie dobrze również w innych elementach.

Klucz stanowiła głównie gra na siatce, również gra blokiem i atakiem przyczyniła się do naszego zwycięstwa. Dzisiaj skrzydła „chodziły”, a końcówka była świetna również w wykonaniu środkowych, bo może gdzieś przez pryzmat całego meczu nie było ich tak bardzo widać w ataku, bo w bloku przez cały czas goniły. Natomiast super zabłysnęły w ataku gdzie przeciwnik tak naprawdę biegał do skrzydeł z podwójnym blokiem, a tu nagle wyłoniły się dwa jokery i zdobyły punkty w końcówce. Moim zdaniem było to dzisiaj bardzo fajnie rozegrane.

Warto wspomnieć, że dzisiejszy mecz rozegrałyście w osłabieniu. W składzie wciąż brakuje Karoliny Michalkiewicz, która z całą pewnością wzmocni drużynę po swoim powrocie…

W tej chwili w naszej drużynie są dwie poważne kontuzje. Środkowa zmaga się z urazem pleców i oczywiście czekamy na Karolinę, która dochodzi już do siebie. Robi duże kroki, jej rehabilitacja dobiega już końca. Niebawem wejdzie w normalny trening. Bardzo brakuje tych dwóch zawodniczek. Jeśli dwie podstawowe siatkarki wypadają ze składu to jest duże obciążenie dla zespołu. Może nie fizyczne, ale psychiczne. Każda taka sytuacja nas martwi. Jesteśmy zespołem, więc każda z nas martwi się o drugą.

Już w najbliższych dniach czeka was mecz z równie trudnym rywalem. Jakie nastroje panują zatem w zespole i nad czym trzeba popracować, aby wywieźć punkty z Łodzi?

Zawsze po wygranym meczu są dobre nastroje, gorzej, jeśli ten mecz się przegrywa. Wtedy trzeba usiąść i podumać trochę, co jest nie tak. My czujemy się świetnie, bo jesteśmy wygrane. Popracować trzeba nad każdym elementem. Myślę, że może trochę czasu powinnyśmy poświęcić obronie i musimy się skoncentrować. W różnym dniu różnie to wszystko funkcjonuje.

Na zakończenie: duże słowa uznania należą się również kibicom, którzy licznie przychodzą na halę, aby was dopingować.

Kibice zawsze dodają nam skrzydeł. Mam nadzieję, że niedługo zmontuje się jakaś silna grupa pod wezwaniem, czyli klub kibica z prawdziwego zdarzenia, który poderwie wszystkich do kibicowania. To naprawdę zawsze jest ten siódmy zawodnik na boisku, więc mam nadzieję, że tak się wkrótce stanie.

* Po meczu KS Jastrzębie – Borynia – Ekstrim Gorlice z Agnieszką Bodys rozmawiała Marzena Janik

Autor: Marzena Janik

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz