Bartłomiej Dzikowicz: Bardzo nam szkoda tej porażki

Bartłomiej DzikowiczBartłomiej Dzikowicz i Jędrzej Brożyniak to najlepsza para ubiegłorocznego cyklu Plaża Open. Podczas tegorocznych zawodów siatkarze dwukrotnie wywalczyli srebrne medale. Turniej w Chorzowie nie był dla tej pary tak udany, jak poprzednie. Bartłomiej Dzikowicz i Jędrzej Brożyniak w ćwierćfinale musieli uznać wyższość rywali. Po meczu ostatniej szansy Bartłomiej Dzikowicz opowiedział o swoich odczuciach związanymi z udziałem w turnieju.

Porażka w meczu ćwierćfinałowym nie wykluczyła z gry Bartłomieja Dzikowicza i Jędrzeja Brożyniaka. Następnego dnia rywalizowali oni o wejście do półfinału z parą Malec/ Kiernoz. Po niezwykle zaciętym pojedynku przegrali w tie-breaku 12:15, kończąc tym samym swój udział w rozgrywkach na Górnym Śląsku.

Aleksandra Złotowska: Dwukrotnie w cyklu Plaża Open stawaliście na podium, tym razem zakończyliście swój udział na ćwierćfinałach – jak myślisz co zadecydowało dzisiaj o porażce, jak ocenisz wasze występy tutaj?

Bartłomiej Dzikowicz: Jeśli chodzi o ten konkretny turniej – nie należał on do łatwych, a ten mecz to potwierdził. Wcześniej też przegraliśmy, dlatego znaleźliśmy się po prawej stronie drabinki. Dzisiaj po walce przegraliśmy w tie-break’u, co wykluczyło nas z turnieju. Sportowo – bardzo nam szkoda tej porażki, ale oczywiście to nie żaden koniec, dalej uczestniczymy w tym cyklu, będziemy walczyć i zbierać punkty do końca. Mam nadzieję, że następny turniej będzie dla nas bardziej udany niż ten, ale nie ma co robić tragedii. Porażki w sporcie też się zdarzają.

Podczas wczorajszego meczu z parą Witczak/Kaczmarek mieliście sporą szansę na doprowadzenie do tie-break’a, znacznie prowadziliście w drugim secie – co według ciebie przechyliło szalę zwycięstwa na ich korzyść?

W drugim secie na pewno mieliśmy sporą szansę i od sportowej strony, że tak powiem, naszym obowiązkiem było dowieźć tę przewagę do końca, a przynajmniej ją wykorzystać i wygrać tego seta. Niestety, w drugiej połowie tej partii roztrwoniliśmy tę przewagę i zabrakło przysłowiowej kropki nad „i”. Gdybyśmy wygrali, tie-break byłby sprawą otwartą, ale nie ma już co gdybać, bo skończyło się na zero do dwóch.
Możemy się spodziewać waszego występu za tydzień, podczas turnieju w Łodzi?

Tak, do Łodzi się wybieramy, to już jest postanowione.

Dziękuję bardzo i życzę powodzenia w następnych turniejach!

* Z Bartłomiejem Dzikowiczem rozmawiała Aleksandra Złotowska

Autor: Aleksandra Złotowska
Źródło: informacja własna/ Fot. własna

Dodaj komentarz