W najbliższy piątek rozpocznie się, długo oczekiwany, sezon Plus Ligi, natomiast w meczu otwarcia warszawscy zawodnicy przed własną publicznością podejmą Cuprum Lubin. O nastrojach panujących w drużynie, a także o czasie spędzonym na Dolnym Śląsku opowiada nowy zawodnik Politechniki – Łukasz Łapszyński.
Marzena Janik: Ostatnie dwa sezony spędziłeś w Cuprum Lubin, z którym m.in. wywalczyłeś awans do Plus Ligi.Jak wspominasz czas spędzony w tej drużynie?
Łukasz Łapszyński: Okres spędzony w Lubinie wspominam bardzo dobrze. Poznałem wielu bardzo fajnych ludzi. W każdym sezonie trafiałem na zgraną ekipę. Wiadomo, że były lepsze i gorsze momenty ale zapamiętam tylko te dobre (uśmiech).
Siódme miejsce na zakończenie debiutanckiego sezonu w tej klasie rozgrywkowej to, Twoim zdaniem, dobry wynik czy może była szansa na wyższą lokatę?
7 miejsce jak na beniaminka to dobra lokata. Nasza liga jest bardzo mocna, więc siódme miejsce to dobry wynik. Byliśmy blisko sprawienia niespodzianki z Jastrzębskim Węglem, ale nie nam wyszło. Szkoda.
Sezon 2015/2016 będzie dla Ciebie pierwszym w barwach Politechniki Warszawskiej. Skąd zatem pomysł na to, aby przenieść się do stolicy?
Oferta z Warszawy była najlepsza na chwilę, w której się znalazłem. Patrząc na okres spędzony w stolicy, nie żałuję tej decyzji.
Jak wiadomo, w nowym klubie zagrasz z numerem 11. Dlaczego właśnie ta liczba? Czy ma dla Ciebie jakieś znaczenie?
Lubie cyfrę 1 i przez bardzo długi okres grałem z numerem 11, następnie występowałem z 1 i znów postanowiłem wrócić do 11.
W składzie, jaki został zbudowany na ten sezon, znaleźli się tacy zawodnicy jak Paweł Zagumny, czy Guillame Samica. Czy doświadczenie tych siatkarzy przydaje się nieco młodszym członkom drużyny?
Doświadczenie tych zawodników i ogranie bardzo przydaje się całej drużynie. Są to siatkarze światowej klasy, więc mamy na kim się wzorować. Nic tylko wynieść z tego jak najwięcej.
Co możesz powiedzieć o współpracy z Jakubem Bednarukiem? Czym różni się jego warsztat trenerski od tego, jakim dysponuje Georghe Cretu?
Przed sezonem słyszałem dużo dobrych opinii na temat Kuby i na tym etapie wszystko się sprawdza. Nie chcę nikogo porównywać. Teraz Kuba jest moim trenerem i bardzo się z tego cieszę (uśmiech).
Jaka atmosfera panuje w drużynie przed piątkowym meczem z Cuprum i jakie cele stawia przed sobą zespół w najbliższym czasie?
Chyba nikt już nie może się doczekać pierwszego meczu. Nastawienie i atmosfera jest bojowa, więc nie pozostaje nic jak czekanie na piątkowy pojedynek. Celem drużyny jest natomiast jak najlepsza gra w każdym spotkaniu.
* Z Łukaszem Łapszyńskim rozmawiała Marzena Janik.
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna