Jastrzębski Węgiel wygrał pięciosetowy pojedynek z MKS-em Będzin, na inaugurację tegorocznej Plus Ligi. Jastrzębianie pewnie wygrali dwa sety, jednak później ich przeciwnik postawił większy opór. Ostatecznie Pomarańczowi wyszarpali triumf w tie-breaku, 17:15 w grze na przewagi. Z rozgrywającym śląskiego zespołu, po tym zaciętym pojedynku, rozmawiała nasza redaktorka – zapraszamy do dalszej lektury!
Aleksandra Złotowska: Na samym początku – gratuluję zwycięstwa na inaugurację sezonu. Spodziewaliście się pięciosetowego pojedynku z zespołem z Będzina?
Michał Masny: Nie, my się niczego nie spodziewaliśmy. Chcieliśmy po prostu wyjść na mecz i grać jak najlepiej, i próbować wygrać. To się nam na szczęście udało, choć dopiero w tie-breaku. Wcześniej mieliśmy wszystko we własnych rękach, ale taki jest sport – jeżeli się nie wykorzysta jakiejś szansy, to może się to źle skończyć.
Obydwa zespoły przed obecnym sezonem przeszły podobne zmiany – utraty sponsorów, zmiany w sztabie trenerskim, jak i w składzie zawodników – więc nie do końca było wiadome, czego można się po was spodziewać. Jednak w przedsezonowym sparingu to Jastrzębski Węgiel wygrał pojedynek, w dodatku 4:0. Teraz było blisko porażki – rywale mieli piłkę meczową, udało wam się ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Co zadecydowało?
Zdecydowały głównie szczegóły. Po prostu powinniśmy wygrać tego trzeciego seta, bo mieliśmy dużą przewagę i trzeba było skończyć trzy piłki, i byłby koniec, byłoby 3:0 i pewnie już siedzielibyśmy w domu. Także, myślę, że tego zabrakło, ale może dlatego, że mamy młody z młodymi chłopakami, którzy potrzebują po prostu dużo grania. Myślę, że w następnym meczach będzie tylko lepiej.
W trzecim secie mogło się już wydawać, że wygracie gładko 3:0, w końcu druga partia padła waszym łupem do 19, w trzeciej mieliście sporą przewagę i nagle, niespodziewanie coś się zacięło. Rywale wyszli na prowadzenie i wygrali na przewagi, a później prezentowali się coraz lepiej, szczególnie w zagrywce.
Na pewno, przeciwnik zaczął lepiej zagrywać i my mieliśmy trochę problemów w przyjęciu, także… Nie wiem, ciężko mi to teraz powiedzieć. Myślę, że potrzebujemy dużo takich meczów, żeby chłopaki się ograli, nabrali doświadczenia i żebyśmy wiedzieli dokładnie co robić i tyle.
Będziecie nad czymś szczególnie pracować przed kolejnym pojedynkiem?
Nie, będziemy pracować tak jak do tej pory – nad wszystkim. Będziemy trenowali, nie będziemy nic zmieniali – bo tu nie ma nic do zmieniania, po prostu trzeba pracować na każdym treningu na maksimum możliwości – i to jest jedyna droga do sukcesu.
Ponownie gratuluję i życzę powodzenia w dalszych rozgrywkach!
*Z Michałem Masnym rozmawiała Aleksandra Złotowska
Autor: Aleksandra Złotowska Fot. jastrzebskiwegiel.pl