Mecz Jastrzębskiego Węgla z AZS-em Częstochowa przyniósł oczekiwane przez miejscowych kibiców zwycięstwo gospodarzy. O serii tie-break’ów na początku sezonu oraz ostatnim spotkaniu na łamach naszego portalu opowiedział atakujący Jastrzębskiego Węgla – Maciej Muzaj.
Marzena Janik: Seria waszych tie-break’ów została przerwana w Bełchatowie, ale dopiero dziś udało się zdobyć komplet punktów.
Maciej Muzaj: To prawda, że dopiero dziś wygraliśmy za trzy punkty. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będzie tylu tie-break’ów i więcej meczów za trzy punkty rozstrzygnie się na naszą korzyść. Mimo wszystko pięciosetowe spotkania są męczące.
Mecze, które wcześniej kończyły się w tie-break’u pokazały charakter tej drużyny, bo graliście wyrównane spotkania nawet z najsilniejszymi zespołami w lidze!
Bardzo się cieszę, że rozegraliśmy te tie-breaki i dzięki temu kibice zobaczyli, że nie jesteśmy spisani na straconej pozycji. Przed sezonem chodziły słuchy, że Jastrzębski Węgiel to będzie dół tabeli i nie będzie miał szansy powalczyć z najlepszymi. Pokazaliśmy jednak, że nie nazwiskami i wielkimi gwiazdami, ale charakterem i walką można rywalizować z najlepszymi.
Z całą pewnością żal meczu z Lotosem przed własną publicznością i tego ostatniego w Bełchatowie. Jednak Skra jest rywalem, który stawia trudne warunki i nie zawsze można z tą drużyną wygrać.
Na pewno jest nam żal meczu z Lotosem, bo udało wyjść na prowadzenie 2:0. Mimo wszystko trzeba się cieszyć z tych dwóch wygranych setów i jednego punktu, bo Lotos jest bardzo silnym zespołem, także punkt zdobyty w meczu z nimi powinien cieszyć. Zaczęli wtedy lepiej grać w trzecim secie, a my trochę odpuściliśmy. Taka jest jednak siatkówka. A jeśli chodzi o mecz ze Skrą, przed jego rozpoczęciem niewiele osób stawiało nas w roli faworyta. Być może kilku kibiców stawiało na pięciosetowy pojedynek. Bełchatowianie bardzo dobrze zagrali w tym meczu, po prostu nie dali nam się rozhulać i niestety skończyło się bez punktów.
Mecz z AZS-em Częstochowa można ocenić jak najbardziej pozytywnie, ponieważ udało wam się odrzucić rywala od siatki i dzięki temu zyskać przewagę również w innych elementach.
Myślę, że odrzucenie rywali od siatki mocną zagrywką jest bardzo ważnym elementem, ponieważ później łatwiej jest grać na podwójnym bloku.
Zespół w tym meczu wypadł dobrze, ale z całą pewnością można wymienić kilka błędów, czy elementów do poprawy.
Pojawiły się elementy, które można zaliczyć do udanych, ale moim zdaniem nie zagraliśmy dobrze jako zespół. Na szczęście udało nam się odnieść zwycięstwo, jednak jest sporo elementów do poprawy. Na pewno, przynajmniej z mojej strony, było dużo błędów w ataku. Zabrakło mi pewności siebie i nie najlepiej czułem się w tym elemencie. Powinniśmy też popracować nad blokiem, atakiem czy pewnymi rozwiązaniami w trudnych sytuacjach.
Waszym kolejnym przeciwnikiem będzie Łuczniczka Bydgoszcz, która mimo dobrego składu jest w dolnej części tabeli, a dodatkowo zespół został osłabiony poważnymi kontuzjami.
Wiemy o tym, że zespół z Bydgoszczy boryka się z kłopotami, czy to kontuzyjnymi, czy innymi. Nie zlekceważymy ich na pewno, bo tak jak już pokazały wcześniejsze mecze – w Plus Lidze wszystko może się zdarzyć. Można wygrać z każdym i stawianie jakichkolwiek typów przed spotkaniem jest bardzo trudne, bo każdy zespół jest mocny na swój sposób i nie ma znaczenia, czy w drużynie jest kontuzja, czy słabiej zagrali ostatni mecz.
* Z Maciejem Muzajem rozmawiała Marzena Janik
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna