Aluprof grał dzisiaj bardzo dobrze. Moim zdaniem dziewczyny postawiły wysoko poprzeczkę i walczyły, jednak my zachowałyśmy więcej zimnej krwi – mówiła po meczu w Bielsku – Białej przujmująca Impelu, Karolina Piśla.
Marzena Janik: Zwycięstwo w Bielsku – Białej przyszło wam nie bez trudu, bo gospodynie pokazały niezłą grę i trzeba było pracować w każdej akcji!
Karolina Piśla: Myślę, że Aluprof grał dzisiaj bardzo dobrze. Moim zdaniem dziewczyny postawiły wysoko poprzeczkę i walczyły, jednak my zachowałyśmy więcej zimnej krwi i udało nam się zwyciężyć za trzy punkty, co było dla nas bardzo ważne.
Szczególnie drugi set był pełen walki, co w kobiecej siatkówce zdarza się dosyć rzadko.
W tym secie miałyśmy swoje szanse, których nie wykorzystałyśmy. Druga partia meczu niestety nam uciekła, ale kolejne dwie już udało się wygrać, także jesteśmy z tego powodu bardzo zadowolone.
Warto również zauważyć, że początki wszystkich setów były dosyć zacięte, a zespół, który wygrywał, potrzebował czasu na zbudowanie przewagi.
To prawda. Na początku była walka punkt za punkt, ale w pewnym momencie udało nam się uciec z tego i później spokojnie doprowadzić wynik do końca.
Siatkarki Aluprofu dobrze radziły sobie w bloku, ale zapisały także na swoim koncie kilka ataków, których wam nie udało się obronić. Sprawiły wam również kłopoty w polu serwisowym.
Zagrywka z jednej i drugiej strony odgrywała kluczową rolę. Jak wiadomo, jeśli jest dobre przyjęcie, to mamy ułatwione rozegranie piłki, dlatego jak się zagrywa, to się wygrywa (śmiech).
Podczas tego meczu pojawiło się kilka długich wymian, które mogły podobać się kibicom.
Cieszę się, że te długie i fajne wymiany udało nam się wygrać. Moim zdaniem obydwa zespoły walczyły do ostatniej piłki, dzięki czemu utworzyło się ciekawe widowisko z przedłużonymi akcjami.
Przypomnijmy, że jeszcze przed rokiem grałaś w zespole z Bielska – Białej. Jak zatem wyglądała gra tutaj z perspektywy drugiej strony siatki?
Do Bielska zawsze wracam z uśmiechem na twarzy. Miło również wspominam czas spędzony w tej drużynie. Także powroty tutaj zawsze są przyjemne.
Po roku gry w Bielsku – Białej przeniosłaś się do Wrocławia. Skąd wziął się pomysł na tę zmianę?
Dostałam propozycję od klubu, dlatego postanowiłam zmienić środowisko i nauczyć się czegoś nowego. Myślę, że wszystko wygląda dobrze.
A jak odnalazłaś się wśród takich doświadczonych zawodniczek i jednocześnie gwiazd światowego formatu?
Uważam, że dobrze. Dziewczyny są bardzo sympatyczne. Pomagają mi i kierują w moją stronę wiele cennych uwag. Wiadomo, że są dużo bardziej doświadczone, a my, jako młode zawodniczki, możemy dużo czerpać z tego doświadczenia. Nauka od takich zawodniczek jak Kasia Skowrońska czy Carolina Costagrande na pewno zaprocentuje w przyszłości. Mnie osobiście daje bardzo dużo.
* Z Karoliną Piślą rozmawiała Marzena Janik
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna