Siatkarze Jastrzębskiego Węgla bardzo dobrze rozpoczęli rozgrywki po blisko miesięcznej przerwie. O tym, co przechyliło szalę zwycięstwa i o wsparciu ze strony kibiców mówił po meczu środkowy Jastrzębskiego Węgla, Damian Boruch.
Marzena Janik: Zwycięstwo w meczu z Czarnymi Radom jest tym bardziej cenne, że nie byliście faworytami. Można jednak powiedzieć, że zdecydowała przede wszystkim dyspozycja dnia.
Damian Boruch: Nie było łatwo, ponieważ każdy z setów był zacięty. Nie zabrakło walki o każdą piłkę, ale końcówki były już nasze i to chyba zdecydowało o naszym zwycięstwie.
Spotkanie było dla was tym trudniejsze, że do pewnego momentu musieliście gonić rywali. Z kolei w końcówkach kibice oglądali zespół, który był bardzo pewny siebie i postawił trudne warunki w grze.
W meczu prowadzili zarówno jedni, jak i drudzy. My przez większość czasu goniliśmy wynik. W połowie setów było z reguły po równo, wtedy włączaliśmy drugi bieg i za każdym razem udało nam się odskoczyć. Pojawiła się jakaś dobra zagrywka czy blok albo jakaś dodatkowa skończona piłka, dzięki czemu obejmowaliśmy prowadzenie.
Przez całe spotkanie było widać nie tylko ogromną wolę walki, ale również mobilizację do tego, aby nie popaść w czarną serię porażek.
Byliśmy dzisiaj bardzo zmotywowani. Kibice również bardzo nam pomogli, dopingując nas z każdą piłką. Jak było widać, wszystko nam wyszło w tym meczu. Walczymy jeszcze o zwycięstwo w Kielcach, bo cały czas liczymy na to, że znajdziemy się wśród sześciu najlepszych drużyn i zagramy w Pucharze Polski.
Szczególnie dobrze poradziliście sobie w polu serwisowym. Zespół zapisał na swoim koncie kilka trudnych zagrywek, co sprawiło rywalom nie małe kłopoty…
Dosyć dobrze wychodziły nam zagrywki. Może też dlatego, że rywale zagrali bez podstawowego zawodnika, co w jakiś sposób również nam pomogło.
Kibicom mogła podobać się końcówka trzeciego seta, w której zespół zagrał masywnym blokiem, a także wykorzystał błędy rywali.
Generalnie nie mieliśmy nic do stracenia. Wiedzieliśmy, że możemy odnieść zwycięstwo w trzech setach, bo nie wiemy, jak ten mecz potoczyłby się dalej, gdybyśmy przegrali trzecią odsłonę. Na szczęście spięliśmy się. Każdy z nas mobilizował sam siebie i kolegów na boisku, dlatego szczęśliwie doprowadziliśmy spotkanie do końca.
W najbliższą niedzielę zespół powalczy o punkty w Kielcach. Jak zatem wygląda mobilizacja przed tym, ważnym dla was, spotkaniem?
Nie ma słabych zespołów. Każdy jest mocny i każdy może odnieść zwycięstwo zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Wiadomo, że przed własną publicznością gra się dużo lepiej, ponieważ zna się swoją halę. Nasze nastawienie jak zawsze jest bojowe. Chcemy wygrać ten mecz za trzy punkty i, jeśli wszystko dobrze pójdzie, znaleźć się w pierwszej szóstce.
* Z Damianem Boruchem rozmawiała Marzena Janik
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna