Mecz w ramach 12 kolejki Plus Ligi przyniósł jastrzębskim kibicom wiele emocji. Radomianie natomiast stracili kolejne punkty w ligowej tabeli. Na łamach naszego portalu spotkanie skomentował przyjmujący radomskiego zespołu – Igor Grobelny.
Marzena Janik: Mecz w Jastrzębiu przegraliście dosyć niespodziewanie. Z całą pewnością przyjechaliście na Śląsk, aby zdobyć komplet punktów, z kolei gospodarze postawili poprzeczkę bardzo wysoko…
Igor Grobelny: Kiepsko nam szło w tym meczu. Duże znaczenie miały niewykorzystane sytuacje w drugim secie. Nie wiele dała nam również przewaga w ostatniej partii. Ciężko jest mi powiedzieć, czym to było spowodowane. Ze składu wypadł Wojciech Żaliński, który zachorował, dlatego ja musiałem wziąć jego rolę w swoje ręce i na pewno nie było nam łatwo.
Wynik 3:0 na korzyść Jastrzębskiego Węgla nie odzwierciedla sytuacji, jaka miała miejsce na boisku, ponieważ przez większość czasu wynik był bliski remisowi.
Ten mecz był bardzo trudny, dlatego ciężko mi go skomentować. Zespół po przeciwnej stronie siatki zagrał lepiej, szczególnie w polu serwisowym. Na pewno nie popełnili tylu błędów, co my. Można powiedzieć, że korzystali z, prawie wszystkich, tego typu sytuacji. Zdobywali nawet punkty, kiwając z drugiej piłki.
Jeśli chodzi o błędy w tym spotkaniu, zespół miał kłopot z dotknięciem siatki, a ponadto zawodnicy posłali w aut kilka ataków i zagrywek.
To jest część sportu i błędy zawsze będą się pojawiały. Jeśli takiej drużynie uda się wszystko wyeliminować to z całą pewnością zostanie Mistrzem Polski, a nawet dojdzie dalej. Musimy popracować nad błędami, jakie popełniliśmy, żeby nie pojawiły się podczas kolejnego spotkania.
Mecz w Jastrzębiu był waszą drugą porażką z rzędu, ponieważ na zakończenie ubiegłego roku na własnym parkiecie przegraliście z PGE Skrą Bełchatów. Czego zatem zabrakło, abyście mogli przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść?
Dały nam się we znaki niewykorzystane sytuacje. Być może zabrakło agresji w grze, a koncentracja nie była na takim poziomie, jak powinna. Na pewno będziemy analizować to spotkanie. Dopiero wtedy dowiemy się, w których elementach zagraliśmy gorzej, a nad czym musimy popracować.
Na pierwszej przerwie technicznej trzeciego seta jastrzębianie przegrywali czterema punktami, mimo to nie zrezygnowali z walki, dzięki czemu wygrali nie tylko tę odsłonę, ale również całe spotkanie.
Tak, jak już wspomniałem, straciliśmy prowadzenie, przez głupio popełnione błędy, które lubią się później mścić. Prowadziliśmy, więc na pewno nie chcieliśmy odpuścić. Nie podeszliśmy też do tego meczu z łatwością, bo każde spotkanie jest trudne i każdy może wygrać. Wina leży tylko i wyłącznie po naszej stronie.
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie po raz pierwszy pokonali mocniejszego od siebie rywala, więc z całą pewnością są drużyną, której nie można zlekceważyć.
Takie dni się zdarzają. Raz jest się walecznym i wszystko wychodzi, potrafimy nawet z zamkniętymi oczyma wyjąć piłkę. Innym razem przychodzi taki dzień, że wszystko idzie jak po grudzie, tak jak było w tym spotkaniu. Jastrzębie to na pewno waleczna drużyna, ale to samo można powiedzieć o nas. Tego typu mecze na pewno jeszcze będą, ale taki jest sport. Nie jesteśmy maszynami, dlatego nie zawsze wszystko będzie wychodziło w 100%. Będziemy musieli skupić się na tym, żeby w kolejnych meczach nie oddawać punktów.
Trzecia pozycja, którą zajmujecie w tabeli, jest dla wielu kibiców zaskoczeniem, ponieważ w poprzednich edycjach rozgrywek zespół plasował się na miejscach 6 -7.
Jesteśmy walecznym zespołem i nie chcemy się poddawać. Ciężko trenujemy, a to przynosi efekty. Mam nadzieję, że w drugiej rundzie uda nam się utrzymać powtórzyć to, co zrobiliśmy w pierwszej części rozgrywek. To wszystko zależy od tego, jak ciężko będziemy pracować i jak będziemy nastawiać się na mecze. Nie oznacza to, że jeśli pokonaliśmy zespół z Częstochowy w trzech setach, to uda nam się powtórzyć wynik w drugiej rundzie. W sporcie wszystko może się zdarzyć, ale my na pewno się nie poddamy.
Na zakończenie zapytam, jak będzie wyglądało przygotowanie do kolejnego meczu i na czym będzie skupiał się zespół?
Nie ma takiego elementu, nad którym nie trzeba pracować. Nie można powiedzieć, że odpuszczamy jedną rzecz, która dobrze wychodzi, żeby skupić się na innej. Wszystkiemu trzeba poświęcić trochę czasu, niezależnie czy to jest zagrywka, blok, czy też dotknięcie siatki. Trudno jest więc powiedzieć na czym mamy się skupić. Na pewno musimy popracować nad naszą mentalnością. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, a my nie spadamy w tabeli nie wiadomo, jak nisko i będziemy walczyć o to trzecie, a nawet o wyższe miejsce.
*Z Igorem Grobelnym rozmawiała Marzena Janik
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna