Rok 2016 nie najlepiej zaczął się dla siatkarzy MKS-u Będzin, gdyż podopieczni Stelio De Rocco ponieśli kolejną porażkę. O tym, co rozstrzygnęło wynik spotkania i o pracy nad grą opowiedział przyjmujący klubu z Zagłębia, Jakub Peszko.
Marzena Janik: Mecz należał do tych, które na pewno dadzą do myślenia całemu zespołowi, chociaż jastrzębianie to rywal, z którym można było powalczyć o więcej, niż o jednego seta.
Jakub Peszko: Każdy z setów zaczynaliśmy od kilku punktowej przewagi, ale to, że nie potrafimy utrzymać równego rytmu gry widocznie nam nie służy. To różni nas od drużyny Jastrzębskiego Węgla, która nawet jak traci 2-3 punkty to może wrócić na właściwe tory. My, jeśli zaczynamy gonić, to wynik nam ucieka, a koncentracja nie jest taka, jak powinna. W czwartym secie jastrzębianie popisali się niezłą zagrywką, której w poprzedniej partii trochę im zabrakło. My natomiast nie mieliśmy dokładnego przyjęcia, uciekło nam również kilka piłek. Poza tym mieliśmy problem z przebiciem się przez blok. Wygrali także kilka ważnych akcji, gdzie wynik właściwie był na styku. A w końcówce mieli już wolną głowę, więc „odpalali” i bardzo dobrze bronili. Widać, że ten zespół bardzo dobrze radzi sobie w kombinacji blok – obrona i dlatego wygrywają mecze i są na szóstym miejscu, a my na czternastym.
Zarówno w trzecim secie, jak i w całym spotkaniu było widać determinację będzińskiej drużyny do tego, aby przerwać złą passę.
Mimo, że pierwszy i czwarty set były przegrane do 16 i 18, to nie było u nas ani jednego momentu, w którym byśmy odpuścili. Z kolei drugi i trzeci set były wyrównane. Szkoda nam szczególnie tej drugiej odsłony, bo końcówka była zacięta i może wszystko potoczyłoby się inaczej, a w całym meczu było 1:1, ale to jest tylko gdybanie po meczu. Teraz pozostało nam jedynie przygotować się do kolejnego pojedynku. Mieliśmy „ważne” mecze z drużynami z naszego zasięgu, a teraz przyjdzie nam grać z czubem tabeli. Musimy szukać naszej pozytywnej gry. Mamy nowego szkoleniowca, który na plus zmienił kilka rzeczy. Na treningach wszystko wygląda lepiej, ale mieliśmy dopiero kilka zajęć z trenerem De Rocco. Myślę, że jeśli popracujemy trochę dłużej to na koniec sezonu będziemy mogli sobie powiedzieć, że wykonaliśmy w miarę dobrą robotę i rok nie będzie spisany na straty.
Wspomniał Pan o dobrej zagrywce po stronie Jastrzębskiego Węgla, ale w zespole MKS-u również pojawiło się kilka serwisów, które sprawiły rywalom kłopoty. Mimo porażki można więc znaleźć pozytywy tego spotkania?
Wydaje mi się, że jastrzębianie zrobili nam większą krzywdę zagrywką, niż my im. Mają zawodników bardzo dobrze zagrywających z wyskoku. Tak naprawdę, ciężko jest powiedzieć coś na gorąco, zaraz po meczu. Mieliśmy momenty dobrej gry i z tego należy się cieszyć, bo kilka wcześniejszych spotkań potrafiliśmy przegrać bardzo szybko zwieszając głowy. Tego dzisiaj nie było. Mimo, że to kolejna porażka 1:3, która nie przyniosła nam punktów, musimy szukać tej determinacji, a przede wszystkim zwycięstw. Powinniśmy też stanowić drużynę. Uważam, że teraz jest taki team spirit i wszyscy trzymamy się razem, a o to nam chodzi.
W tym spotkaniu trudno było uniknąć błędów zarówno w ataku, jak i w pozostałych elementach gry…
Siatkówka to gra błędów. My na przestrzeni całego spotkania popełniliśmy ich więcej, nie tylko w dzisiejszym meczu. Również w poprzednich spotkaniach było ich zbyt dużo. Staramy się pracować nad wyeliminowaniem ich. W jednym secie to wygląda lepiej, w innym gorzej, ale mam nadzieję, że do piątku coś jeszcze się poprawi i do meczu ze Skrą staniemy z otwartą głową.
Skra jest jedną z czołowych drużyn, ale MKS Będzin jako jeden z nielicznych w poprzednim sezonie jako jedna z nielicznych drużyn pokonała ten zespół w fazie zasadniczej.
Mnie akurat wtedy nie było z drużyną, ale koledzy wspomnieli, że udało im się odnieść zwycięstwo w Bełchatowie, a u siebie też mocno przeciwstawili się Skrze. Na każdy mecz musimy wychodzić z wolą zwycięstwa, bo jeśli wychodzimy z założeniem, że chcemy powalczyć, to na pewno gra nie skończy się szybko. Musimy zdobywać punkt za punktem i nie myśleć o tym, co było. Widać, że przez takie myślenie straciliśmy kilka „oczek”. Zbyt długo rozpamiętywaliśmy poprzednie akcje. Oby myślenie, jakie wprowadził trener De Rocco przyniosło nam punkty.
Zespół z całą pewnością czeka sporo pracy w przyszłości, ale czy jest coś, czego na ten moment szczególnie brakuje drużynie?
Sądzę, że jest to atak z pierwszej akcji. W ten sposób ucieka nam sporo punktów, a rywalom często udaje się nas wyblokować. Jastrzębianie w tym meczu bardzo dobrze grali w pierwszym tempie i na kontrze. Nam zdobywanie punktów w kontrataku przychodzi bardzo ciężko. Z takimi zespołami trzeba grać cierpliwie. Niestety, gdzieś na koniec te długie wymiany przegrywaliśmy. To też odbija się na psychice, bo ze swojej strony wszystko robimy na maksa, a z drugiej jak przeciwnik broni jedną ręką i przebija piłkę, to czasem niestety ręce opadają.
* Z Jakubem Peszko rozmawiała Marzena Janik
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna