Mecz otwierający 17. kolejkę zmagań Plus Ligi od początku toczył się po myśli gospodarzy. Podopieczni Piotra Makowskiego potrzebowali czterech setów, aby pokonać BBTS Bielsko – Biała i zatrzymać we własnej hali komplet punktów.
Spotkanie otworzył atakiem z lewego skrzydła Marcin Wika (0:1). Gdy na tablicy wyników pojawił się pierwszy remis gra zaczęła toczyć się punkt za punkt (4:4). Długą wymianę zakończył z lewego Michał Ruciak i gospodarze wyszli na prowadzenie (6:4). Przyjezdni próbowali gonić rywala, ale ostatecznie to Bydgoszczanie zeszli zwycięsko na pierwszą w tym spotkaniu przerwę techniczną (8:6). Po regulaminowej pauzie, siatkarze z Bielska – Białej byli blisko doprowadzenia do wyrównania stanu seta, ale dzięki dwóm atomowym atakom w wykonaniu Jakuba Jarosza, miejscowa drużyna ponownie wysunęła się na prowadzenie (12:10). Kąsające zagrywki Grzegorza Kosoka sprawiły, że goście oddali za darmowe dwie piłki, co skutecznie zdołał wykorzystać Wojciech Jurkiewicz. Z powodu powiększającej się punktowej straty do rywala o czas poprosił trener BBTS-u Bielsko-Białej (14:11). Po drugiej przerwie technicznej goście ponownie poderwali się do walki, ale przez błędy własne przez dłuższy czas nie potrafili zniwelować strat (20:18). Po przekroczeniu linii ataku przez Marcina Wikę, przewaga gospodarzy wzrosła do trzech oczek, dlatego drugą pauzę zmuszony był wykorzystać Krzysztof Stelmach (22:19). Czas na żądanie nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów, bo po nim goście psuli każdą kolejną zagrywkę (24:21). Gdy wydawało się, że bydgoska ekipa łatwo zakończy seta, przyjezdni zaczęli odrabiać straty (24:23). Jednak drugi raz z rzędu Jakub Jarosz nie dał się zablokować, a w konsekwencji do 23 zwyciężyli gospodarze.
Drugą partię rozpoczął na zagrywce Marcin Wika, ale nie przyniosła ona punktu gościom (1:0). Pierwsze wymiany toczyły się punkt za punkt, a żadna z drużyn nie mogła wyjść na zdecydowane prowadzenie (3:2). Dopiero gdy na zagrywce po stronie gospodarzy stanął Grzegorz Kosok, goście zaczęli popełniać proste błędy (5:2). Długą wymianę zakończył efektywnym i efektownym blokiem Wojciech Jurkiewicz i na pierwszą przerwę techniczną Łuczniczka Bydgoszcz zeszła z dużą przewagą, którą później tylko powiększała (9:4). Gdy goście w końcu zrobili przejście w polu serwisowym staną Grzegorz Pilarz. Kąśliwe zagrywki w wykonaniu rozgrywającego sprawiły, że Bielszczanie zaczęli gonić rywala. Z tego powodu pierwszy w tym meczu time-out zmuszony był wykorzystać Piotr Makowski (9:8). Dzięki temu samemu elementowi tym razem w wykonaniu Wojciecha Jurkiewicza gospodarze bardzo szybko wyszli z małego kryzysu i ponownie wysunęli się na prowadzenie (11:8). Goście odpowiedzieli mocnym serwisem, a w ataku zaczął się mylić Jakub Jarosz. W konsekwencji czego na tablicy wyników pojawił się pierwszy od dłuższego czasu remis (11:11). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, ale zawsze jedno dwa oczka więcej mieli bydgoscy siatkarze (14:12). Po punktowej zagrywce Michała Ruciaka o drugą pauzę poprosił Krzysztof Stelmach (19:16). Także i tym razem nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów, bo goście ponownie mieli problemy z przyjęciem i skutecznym atakiem, co skutecznie zaczęli wykorzystać gospodarze, z akcji na akcję powiększając swój punktowy dorobek (23:19). Partię zakończył na korzyść swojej ekipy Wojciech Jurkiewicz.
Pierwsza długa wymiana z obu stron zakończyła się po myśli gości (0:1). Gra od początku toczyła się punkt za punkt, ale w pewnym momencie na prowadzenie wyszli podopieczni Krzysztofa Stelmacha, dlatego szybko musiał reagować trener bydgoskiej ekipy (2:4). Po punktowej zagrywce w wykonaniu Michała Ruciaka na tablicy ponownie pojawił się remis (4:4). Wyrównana rywalizacja trwała aż do pierwszej przerwy technicznej, na którą z jednym oczkiem przewagi zeszli goście (7:8). Dzięki mocnym serwisom Murilo Radke gospodarze bardzo szybko odwrócili stan seta na swoją korzyść, dlatego o przerwę dla swoich podopiecznych poprosił szkoleniowiec gości (11:9). Po niej Bielszczanie zaczęli odrabiać straty, a nawet wysunęli się na chwilowe prowadzenie (12:13). Mocne zagrywki w wykonaniu Bielszczan zmusiły gospodarzy do serii błędów (13:16). Goście przez dłuższy czas utrzymywali rywali na dystans, który Łuczniczka Bydgoszcz zdołała szybko zniwelować do jednego punktu, a wszystko dzięki punktowym serwisom Nikodema Wolańskiego (18:19). W końcówce trzeciej partii bydgoscy siatkarze zaczęli seryjnie oddawać rywalom darmowe punkty, co przyczyniło się do zwycięstwa bielszczan.
Czwartego seta lepiej rozpoczęli goście. Chwilę później doszło do kolejnej długiej wymiany, którą ostatecznie na swoją korzyść zakończyli bydgoszczanie (1:1). Wymiana punkt za punkt trwała przez dłuższy fragment gry, aż w polu serwisowym stanął Kevin Klinkenberg (6:2). Po pierwszej przerwie technicznej BBTS Bielsko – Biała zdołała odrobić kilka punktów straty, ale przez błędy własnej punktowy dorobek rywala zamiast się zmniejszyć urósł o kolejne oczka (11:6). Od tego momentu gospodarze nie mieli litości dla przeciwnika, bo z akcji na akcje zbliżali się wielkimi krokami do drugiej przerwy technicznej (14:7). W końcówce oba zespoły popełniały coraz częściej błędy w polu serwisowym, ale cały czas wysoką przewagę utrzymywali gospodarze (19:12). Przy ustawieniu z Bartoszem Janeczkiem na zagrywce goście zdołali odrobić w prawdzie dwa trzy oczka, ale przez kolejne błędy nie dawali sobie szansy na dłuższą punktową serię (20:15). Bielszczanie próbowali jeszcze odrabiać straty, ale bez skutecznej zagrywki nie zdołali już zagrozić gospodarzom.
Łuczniczka Bydgoszcz -BBTS Bielsko – Biała 3:1 (25:23, 25:20, 20:25, 25:19)
MVP: Murilo Radke
Łuczniczka Bydgoszcz: Radke, Jarosz, Jurkiewicz, Kosok, Klinkenberg, Ruciak, Żurek (libero) oraz Wolański, Krzysiek, Wiese, Murek
BBTS Bielsko-Biała: Pilarz, Janeczek, Krulicki, Sacharewicz, Wika, Kapelus, Koziura (libero) oraz Neroj, Modzelewski, Lewis, Siek
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna