W spotkaniu 17. Kolejki Plus Ligi Jastrzębski Węgiel przed własną publicznością uległ Asseco Resovii Rzeszów. Podopieczni Andrzeja Kowala nie pozostawili szans rywalom i wywieźli ze Śląska trzy punkty.
Początek spotkania był zdecydowanie bardziej udany dla Mistrzów Polski, bowiem rozpoczęli od trzypunktowej przewagi (0:3). Także kolejna akcja przyniosła punkt gościom. O czas poprosił zatem Mark Lebedew (0:4). Po jego zakończeniu pierwszy punkt dla jastrzębian zdobył Maciej Muzaj, z kolei Jason De Rocco pomylił się w polu serwisowym, dzięki czemu rzeszowianie utrzymali swoje prowadzenie (1:5). Kolejne akcje również były koncertowe w wykonaniu rzeszowian, którzy mimo błędu prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Po zakończeniu regulaminowego czasu punkt dla gospodarzy zdobył Maciej Muzaj, natomiast rzeszowianie posłali zagrywkę w siatkę (5:9). W trakcie rozgrywania kolejnych akcji jastrzębianom udało się częściowo zmniejszyć straty. Na kilka akcji przed drugą przerwą techniczną wywiązała się zacięta walka pełna zarówno dobrych akcji, jak i błędów po obydwu stronach. Jednakże blok na Muzaju oraz dobra akcja po zakończeniu przerwy umożliwiły Resovii powrót do wysokiego prowadzenia (17:12). Końcowy fragment seta należał już do rzeszowian, którzy wygrali premierową odsłonę do 15.
Również druga odsłona rozpoczęła się od trzech udanych akcji rzeszowian, co spowodowało bardzo szybką reakcję jastrzębskiego szkoleniowca (0:3). Po jej zakończeniu goście powiększyli swoje prowadzenie do pięciu „oczek”, z kolei wynik dla Jastrzębia otworzył Toontje Van Lankvelt (1:5). W kolejnych akcjach goście popełnili kilka błędów, natomiast jastrzębianie częściowo odrobili straty (3:6). Podopieczni Andrzeja Kowala szybko wrócili do wysokiego prowadzenia, które dało im pierwszą przerwę techniczną w tej partii (3:8). Również po zakończeniu przerwy Resovia kontrolowała wynik, który ciężko było zmienić gospodarzom. Dopiero dobry atak Jasona De Rocco oraz as serwisowy Kanadyjczyka umożliwiły jastrzębianom częściowe odrobienie strat (8:12). Dzięki swojemu przyjmującemu jastrzębianie zmniejszyli straty. Taki stan rzeczy trwał jednak krótko, bowiem blok na Muzaju i błąd jastrzębian spowodował, że goście wrócili do czteropunktowego prowadzenia (10:14). Również kolejne akcje przyniosły punkty przyjezdnym. Zespół z Podkarpacia na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:11, a po jej zakończeniu rzeszowianie nadal utrzymywali kilkupunktową przewagę. Po przerwie na prośbę szkoleniowca gospodarzy Russell Holmes pomylił się w polu serwisowym. Wydawać by się mogło, że w ten sam sposób odpowiedział Maciej Muzaj, ale challange spowodował zmianę decyzji sędziów (12:18). Podobnie, jak w pierwszym secie końcówka należała do rzeszowian którzy szybko objęli prowadzenie 2:0.
Również na początku trzeciego seta w grze jastrzębian widać niemoc. Dopiero atak Wojciecha Sobali otworzył wynik dla gospodarzy (1:3). Jednakże w kolejnych akcjach trudno było zdobyć punkt Jastrzębskiemu Węglowi, co spowodowało przerwę na życzenie ich szkoleniowca (1:5). Po jej zakończeniu jastrzębianie częściowo odrobili straty, ale nie porozumienie w zespole Jastrzębskiego Węgla dało Resovii przerwę techniczną (5:8). Po jej zakończeniu Bartosz Kurek popisał się asem serwisowym, natomiast gospodarze nie odpowiedzieli udaną akcją. W dalszej części seta rzeszowianie kontrolowali wynik, a na drugiej przerwie technicznej prowadzili ośmioma punktami (8:16). Również kolejne akcje przynosiły więcej punktów gościom. Jastrzębianie starali się wykorzystać błędy rywali, czego efektem było częściowe odrobienie strat. Końcówka należała jednak do rzeszowian, którzy zdobyli trzy punkty.
Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (15:25, 15:25, 14:25)
MVP: Lukas Tichacek
Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Boruch, Masny, De Rocco, Van Lankvelt, Sobala, Popiwczak (libero) oraz Mihułka (libero), Strzeżek, Gil, Bachmatiuk, Formela, Szafranowicz
Asseco Resovia Rzeszów: Kurek, Jaeschke, Dryja, Penchev, Holmes, Ignaczak (libero)
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna