Podopieczni Miguela Falasci potrzebowali czterech setów do odniesienia pierwszego zwycięstwa w fazie play – off Ligi Mistrzów. Drużynie nie przeszkodziły problemy zdrowotne i mimo popełnionych błędów Skrze brakuje już tylko zwycięstwa w meczu rewanżowym.
Spotkanie otworzył Facundo Conte punktując na prawym skrzydle (1:0). Karol Kłos dołożył blok i gospodarze bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie (4:1). Przez błędy własne bełchatowianie zaczęli tracić przewagę, ale ostatecznie to podopieczni Miguela Falasci zeszli zwycięsko na pierwszą przerwę techniczną (8:7). Po regulaminowej pauzie gra przez dłuższy czas toczyła się punkt za punkt. Dopiero gdy na dwa oczka odskoczyła drużyna gości, pierwszy czas zmuszony był wykorzystać hiszpański szkoleniowiec (9:11). Po nim polscy siatkarze zaczęli odrabiać straty, które po ataku Marcela Gromadowskiego zmniejszyły się tylko do jednego punktu (12:13). Gdy na tablicy wyników pojawił się remis goście z Turcji oddali kilka darmowych punktów w rezultacie czego PGE Skra Bełchatów wysunęła się na prowadzenie jeszcze przed drugą regulaminową pauzą (15:13). Zespół z Ankary zdołał szybko odrobić straty, ale gdy w polu serwisowym stanął Nicolas Marechal szala zwycięstwa przechyliła się na stronę gospodarzy (18:15). W końcówce pierwszego seta gra ponownie była zacięta, a każda z drużyn zdobywała na zmianę po jednym punkcie, ale cały czas to Bełchatowianie utrzymywali rywala na dystans (22:18). Fernando Munoz Benitez skorzystał jeszcze z czasu na żądanie, ale nie przyniosła ona pożądanych korzyści. Set zakończył asem serwisowym Facundo Conte (25:19).
Początek drugiej partii był bardzo wyrównany (1:1). Dzięki kąsającej zagrywce Karola Kłosa, Bełchatowianie zdołali zablokować rywala i wysunąć się na prowadzenie (2:1). Goście bardzo szybko przerwali niekorzystną serię, a po ataku z prawego skrzydła w wykonaniu Marcusa Nilssona na tablicy wyników był kolejny remis (3:3). Srećko Lisinac również posłał w kierunku rywali trudną piłkę, dzięki czemu Bełchatowianie z akcji na akcję powiększali swój punktowy dorobek (5:3). Drużyna Ziraatu Bankasi Ankary próbowała jeszcze odrabiać straty przed pierwszą przerwą techniczną, ale ostatecznie na regulaminową pauzę z minimalną przewagą zeszli gospodarze (8:6). Dzięki mocny serwisom w wykonaniu Israela Rodrigueza przewaga Bełchatowian nad rywalem wzrosła do czterech punktów, co zmusiło szkoleniowca gości do wzięcia czasu (10:6). Nie wybiła ona jednak z rytmu podopiecznych Miguela Falasci, a wręcz przeciwnie. Gospodarze z każdą kolejną akcją powiększała swój punktowy dorobek, a agresywna zagrywka w ich wykonaniu wymusiła na rywalach błędy (14:9).Tureccy siatkarze zdołali w prawdzie odrobić kilka punktów, ale ostatecznie to PGE Skra Bełchatów zeszła zwycięsko na drugą przerwę techniczną. W dodatku po niej, kolejne oczka do dorobku punktowego drużyny zaczęli dorzucać Nicolas Marechal oraz Israel Rodriguez (19:15). Jednak w pewnym momencie goście zdobyli trzy punkty z rzędu, dlatego z drugiego czasu zmuszony był skorzystać Miguel Falasca (19:18). Gdy w ataku z prawego skrzydła pomylił się francuski przyjmujący na tablicy wyników pojawił się kolejny remis (19:19). Nie wykorzystane akcje po stronie gospodarzy doprowadziły do tego, że ich rywale zdołali pierwszy raz od długiego czasu wyjść na prowadzenie. Sytuacja zmieniła się dopiero gdy w polu serwisowym stanął Facundo Conte, który punktując doprowadził do kolejnego wyrównania (22:22). Końcówka partii toczyła się punkt za punkt. Ostatecznie druga odsłona spotkania skończyła się po myśli gości, bo w ataku pomylił się Nicolas Marechal (25:27).
Trzeci set rozpoczął się od wyrównanej wymiany, którą ostatecznie wygrali goście. Jednak bardzo szybko zdołali odpowiedzieć rywale, a dokładniej Facundo Conte (1:1). Remisowy wynik utrzymywał się przez dłuższy fragment gry. Dopiero gdy na zagrywce pojawił się Marcus Nilsson, goście zdołali wysunąć się na minimalne prowadzenie (3:4). Gra punkt za punkt trwała aż do pierwszej przerwy technicznej, na którą z minimalną przewagą zeszła drużyna Ziraatu Bankasi Ankary (7:8). Po regulaminowej pauzie dwoma skutecznymi kontrami popisał się Karol Kłos, dając tym samym swojej drużynie prowadzenie (10:9). Gdy straty tureckiej drużyny do rywala wzrosły do trzech punktów o czas poprosił Fernando Munoz Benitez (13:10). Gdy na parkiet powrócił Israel Rodriguez gra gospodarzy z każdą kolejną akcją zaczęła się nakręcać. W rezultacie czego powiększył się także znacząco ich punktowy dorobek jeszcze przed drugą regulaminową przerwę (16:11). Po niej przez dłuższy czas gra toczyła się punkt za punkt, ale cały czas podopieczni Miguela Falasci utrzymywali swojego przeciwnika na dystans punktowy (18:14). W końcówce zespół przyjezdny zaczął odrabiać straty (21:19). Jednak goście psuli każdą kolejną zagrywkę. Błąd Jeroena Rauwerdnika kończy trzecią partię, którą zdecydowanie wygrali Bełchatowianie (25:20)
Czwartą odsłonę spotkania otworzyły dwa skuteczne ataki Alexandry Ferreiry z lewego skrzydła (0:2). Punkt z prawego skrzydła dołożył Marcus Nilsson i goście zdołali odskoczyć na dwa oczka (1:3). Zagrywka Karola Kłosa została zle przyjęta i oddana na drugą stronę siatki. Jednak dwukrotnie w ataku pomylił się Marcel Gromadowski i tym samym powiększył punktowy dorobek Turków (2:5). Przez błędy własne i skuteczną grę Bełchatowian na tablicy wyników bardzo szybko pojawił się remis (6:6). Po ataku z szóstej strefy w wykonaniu Jeroena Rauwerdnika obie drużyny zeszły na krótki odpoczynek (7:8). Po nim gra ponownie była bardzo wyrównana, a żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć na więcej niż jedno oczko (9:10). Dwa błędy z rzędu popełnili gospodarze, ale dzięki punktowemu blokowi Srećko Lisinaca, podopieczni Miguela Falasci doprowadzili do kolejnego wyrównania (12:12). Gra punkt za punkt trwała aż do drugiej regulaminowej pauzy, na którą z minimalną przewagą zeszli tureccy siatkarze (14:16). Po niej gra ponownie była bardzo wyrównana, ale cały czas goście utrzymywali swojego rywala na dystans (16:20). Gdy strata polskiej ekipy zmalała do dwóch punktów o przerwę poprosił hiszpański szkoleniowiec (18:20). PGE Skra Bełchatów miała szansę na doprowadzenie do remisu, ale w ataku pomylił się Israel Rodriguez (20:22). Gdy w polu serwisowym stanął Andrzej Wrona gospodarze zdołali wyrównać stan seta, a nawet wyszli na prowadzenie (23:22). Także w tej partii doszło do wyrównanej końcówki. Czwarty set, a zarazem mecz zakończył asem serwisowym Facundo Conte.
PGE Skra Bełchatów – Ziraat Bankasi Ankara 3:1 – (25:19, 25:27, 25:20, 27:25)
PGE Skra Bełchatów: Srećko Lisinac, Mariusz Wlazły, Wiktor Nowak, Mariusz Marcyniak, Bartosz Pełka, Karol Kłos, Andrzej Wrona, Marcin Janusz, Nicolas Uriarte, Mihajlo Stanković, Adam Surgut, Marcel Gromadowski, Israel Rodriguez, Kacper Piechocki i Robert Milczarek (libero), Nicolas Marechal, Facundo Conte
Ziraat Bankasi Ankara: Selim Demir, Jeroen Rauwerdnik, Baturalp Burak Güngör, Alexandre Ferreir, Vahit Emre Savaş, Marcus Nilsson, Oliver Venno, Hüseyin Koç, Fatih Eren Uğur, Koray Şahin, Cüneyt Dağcı, Vokan Döne oraz Ramazan Serkan Kilic (libero)
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna