Konrad Piechocki: Każdemu zależało na wygranej

Konrad PiechockiWczoraj w łódzkiej Atlas Arenie, PGE Skra Bełchatów pokonała drużynę Ziraatu Bankasi Ankary 3:1. Wygrana podopiecznym Miguela Falasci nie przyszła jednak łatwo, bo z kłopotami zdrowotnymi  zmagają się czołowi zawodnicy, a w dodatku ambitny rywal do końca walczył o przedłużenie spotkania.

Początek 2016 roku jest dla PGE Skry Bełchatów dość pechowy. Przypomnijmy, że w styczniu po berlińskim turnieju kwalifikacyjnym kilku szóstkowych zawodników zmagało się z zatruciem pokarmowym i to w dodatku przed ważnym spotkaniem w fazie grupowej Ligi Mistrzów przeciwko Cucinie Lube Civitanovie. Również do wczorajszego meczu z turecką ekipą bełchatowianie przystąpili w okrojonym składzie m.in. bez Mariusza Wlazłego, który ma kłopoty z plecami:

– To prawda, że kilku zawodników jest chorych i grało z gorączką, m.in. Nicolas Uriarte czy Nicolas Marechal. Facundo Conte też nie jest w pełni zdrowy. Generalnie każdy z nas ma jakieś problemy – komentował po spotkaniu libero Konrad Piechocki.

Bełchatowianie byli zdecydowanym faworytami do zwycięstwa z turecką ekipą. Jednak siatkarze z Ankary dzielnie walczyli, co widać było w obronie, która była ich mocną stroną obok agresywnej zagrywki. Warto również dodać, że drużyna  Ziraatu Bankasi Ankary miała w czwartym secie kilka szans na wygranie partii i doprowadzenia do piątej odsłony. Ostatecznie jednak zwycięstwo odniosła polska drużyna, której do awansu do następnej rundy wystarczą dwa wygrane sety:

– Cieszymy się, że mamy taką zaliczkę przed wylotem do Ankary. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że musimy wygrać za trzy punkty. Pokazaliśmy to na boisku, każdy z nas walczył do końca i każdemu zależało na wygranej  – podsumował całe spotkanie młody zawodnik PGE Skry Bełchatów.

Wczorajsze spotkanie było dla bełchatowskiej drużynie bardzo ważne pod względem psychicznym. Bowiem podopieczni Miguela Falsci przystąpili do gry w Lidze Mistrzów po nie udanym meczu z LOTOS-em Treflem Gdańsk, więc ważne było nie tylko zwycięstwo, ale przede wszystkim odbudowanie moralności drużyny. Oba plany zostały zrealizowane jak przekonują o tym sami zawodnicy:

– Teraz jedziemy do Ankary. Wiemy, że tam będzie ciężko, bo oni też mają fantastycznych kibiców, ale my lubimy grać w takiej atmosferze i myślę, że uda się na dotrzeć do następnej fazy Ligi Mistrzów  – ocenił szanse awansu swojej drużyny Srećko Lisinac.

Goście mieli swoje szanse zwłaszcza w czwartym secie, który grany był na przewagi, ale ostatecznie nie udało się im doprowadzić do piątej partii. Jednak mimo przegranej w szeregach  Ziraatu Bankasi Ankary można wyczuć wielki optymizm przed spotkaniem rewanżowym:

– Straciliśmy szansę na doprowadzenie do piątego seta, ale nadal możemy awansować do kolejnej rundy. Naprawdę w to wierzę – powiedział na gorąco po spotkaniu Fernando Muñoz Benitez, trener tureckiej drużyny.

Według tureckich zawodników w końcówce czwartego seta zadecydowało doświadczenie, którego znacznie więcej ma PGE Skra Bełchatów, która już nie raz grała w Lidze Mistrzów. Uwadze przyjezdnej drużyny nie uszła także zgromadzona tłumnie kilkotysięczna publiczność w łódzkiej Atlas Arenie:

To przyjemność grać w Polsce, przed tak wspaniałą publicznością. Było nam miło, ale żałujemy, że straciliśmy czwartego seta  – podsumował wczorajsze spotkanie Hüseyin Koc, kapitan Ziraat Bankasi Ankara.

Spotkanie rewanżowe pomiędzy obiema ekipami odbędzie się w Ankaarze już za dwa  tygodnie, czyli w środę 2 marca.

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: www.pzps.pl / opracowanie własne

Dodaj komentarz