Udany rewanż jastrzębian w meczu z Wicemistrzem

12508958_1682563905358239_1448786581214594476_nSobotnie popołudnie w Arenie Gdynia upłynęło pod znakiem siatkarskiej rywalizacji. Wicemistrzowie Polski przed własną publicznością zmierzyli się z Jastrzębskim Węglem, ulegając w czterech setach. Z kolei dla jastrzębian była to dobra okazja do rewanżu za porażkę w pierwszej rundzie rozgrywek.

Początek pierwszej partii był zdecydowanie bardziej udany dla siatkarzy Jastrzębskiego Węgla (0:3). Gdańszczanie szybko zmniejszyli straty do jednego punktu, ale as serwisowy Toontje Van Lankvelta oraz błędy popełnione przez gospodarzy umożliwiły zespołowi ze Śląska powrót do prowadzenia, które na pierwszej przerwie technicznej wynosiło cztery „oczka” (4:8). Z kolei po powrocie na boisko punkt dla Lotosu zdobył Mateusz Mika, natomiast po kolejnej akcji Wicemistrzowie zbliżyli się do rywala na dwa punkty (6:8). Dalsza część premierowej odsłony była popisem dobrych akcji po stronie Jastrzębskiego Węgla, który na drugiej przerwie prowadził 16:10. Po jej zakończeniu gdańszczanie zapisali na swoim koncie udaną akcję, ale błąd odbicia Wojciecha Grzyba przyniósł gościom 17 punkt i pozwolił utrzymać przewagę nad rywalem (12:17). Również końcówka należała do podopiecznych Marka Lebedewa. Gospodarze popełnili dużą ilość błędów, posyłając w aut zarówno ataki, jak i zagrywki. Przy stanie 24:14 na korzyść Jastrzębskiego Węgla zespół Lotosu obronił piłkę setową. Ostatnia akcja należała jednak do gości, którzy wygrali premierową partię do 15.

Pierwsze akcje kolejnej odsłony przyniosły punkty zarówno siatkarzom Lotosu, jak i Jastrzębskiego Węgla. Dzięki blokowi oraz nieudanej zagrywce Damiana Schulza jastrzębianie zbudowali dwupunktową przewagę (3:5), która została powiększona po nieudanej obronie Piotra Gacka (3:6). Przez kilka kolejnych akcji gospodarze gonili wynik, ale to siatkarze Jastrzębskiego Węgla zeszli na przerwę techniczną z nieznacznym prowadzeniem (6:8). Po wznowieniu gry dobrym atakiem popisał się Sebastian Schwarz, natomiast w chwilę później sędziowie uznali, że błąd popełnił Michal Masny, co dało gospodarzom remis (8:8). Dalsza część drugiego seta była bardzo wyrównana i żaden z zespołów nie potrafił uzyskać większej przewagi, a nieznaczne prowadzenie było po stronie przyjezdnych. Dopiero atak Damiana Schulza dał gospodarzom drugą przerwę techniczną (16:15). Ta akcja była dla gdańszczan przełomowa, bowiem w kolejnych akcjach to goście popełnili więcej błędów, dzięki czemu uzyskali kilku punktową przewagę (21:17). Również końcowy fragment seta należał do podopiecznych Andrei Anastasiego, chociaż jastrzębianom udało się obronić piłkę setową (24:20). Przyjezdni mieli jeszcze szansę, aby zmniejszyć straty, ale wybity z uderzenia Muzaj pomylił się w polu serwisowym, a gdańszczanie wyrównali stan meczu.

Wynik trzeciego seta otworzył Maciej Muzaj (0:1). Również dwie kolejne akcje należały do jastrzębian, natomiast w szeregach gospodarzy dobrą akcją popisał się Bartosz Gawryszewski (1:3). W kolejnych akcjach błędy popełnili również goście. Jastrzębianie przez cały czas mieli jednak nieznaczną przewagę, która przyniosła im pierwszą przerwę techniczną (6:8). Po wznowieniu gry precyzyjną kiwkę zanotował Szafranowicz, z kolei dzięki atakom Muzaja i błędom gospodarzy jastrzębianie mogli powiększyć swoje prowadzenie (8:12). Zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie kibice mogli oglądać ciekawe akcje. Dochodziło również do nieporozumień, a obydwa zespoły nie wystrzegały się błędów. Przy stanie 12:15 siatkarze Lotosu nie domknęli bloku, co wykorzystali goście, schodząc na drugą przerwę techniczną przy prowadzeniu 16:12. Regulaminowy czas nieco wybił z uderzenia przyjezdnych, ale gdańszczanie popełniali coraz więcej błędów, komplikując swoją sytuację (16:22). Z kolei po ataku Mateusza Miki gdańszczanom udało się odrobić straty, co spowodowało prośbę o czas po stronie rywali (18:22). Końcowy fragment seta należał jednak do jastrzębian. W szeregach gości dobrze spisywał się Piotr Hain, natomiast partię udaną zagrywką zakończył Toontje Van Lankvelt (19:25).

Czwarta odsłona spotkania lepiej rozpoczęła się dla gospodarzy. Jednak siatkarze Jastrzębskiego Węgla szybko zmniejszyli swoje straty, a na boisku toczyła się walka punkt za punkt z nieznacznym prowadzeniem Lotosu (4:3). Po błędzie dotknięcia siatki w zespole Jastrzębskiego Węgla, atak skończył Toonjte Van Lankvelt, doprowadzając do remisu (5:5). Przez kilka kolejnych akcji na boisku toczyła się wyrównana walka, ale to jastrzębianie uzyskali dwupunktową przewagę, blokując Miłosza Hebdę (6:8). W dalszej części seta punktowały obydwie drużyny, jednak to goście konsekwentnie utrzymywali prowadzenie (7:9). Zespół Lotosu miał natomiast spore kłopoty z obronami rywali, a po nieskończonym ataku Miki przewaga gości wynosiła już pięć „oczek” (8:13). Przerwa na żądanie Andrei Anastasiego na krótko wybiła z uderzenia śląską ekipę, bowiem jastrzębianie stopniowo powiększali swoje prowadzenie, które dało im drugą przerwę techniczną (9:16). Po jej zakończeniu goście kontrolowali sytuację, dlatego nie mogły zaszkodzić im błędy własne, czy udane ataki gospodarzy. W końcówce gdańszczanie zanotowali serię zepsutych zagrywek, z kolei mecz zakończył się mocnym atakiem Szafranowicza.

Lotos Trefl Gdańsk – Jastrzębski Węgiel 1:3 (15:25, 25:20, 19:25, 17:25)

MVP: Aleksander Szafranowicz

Lotos Trefl Gdańsk: Falaschi, Grzyb, Gawryszewski, Schulz, Schwrz, Mika, Gacek (libero) oraz Troy, Hebda, Ratajczak

Jastrzębski Węgiel: Van Lankvelt, Masny, Muzaj, Shafranowicz, Sobala, Hain, Popiwczak (libero) oraz Mihułka (libero)

Autor: Marzena Janik

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz