Marcin Janusz: Nikomu nie gra się łatwo z Jastrzębskim Węglem

skraŚrodowe spotkanie w Jastrzębiu – Zdroju było bardzo wyrównanym pojedynkiem, który bełchatowianie rozstrzygnęli na swoją korzyść. Jednak podopieczni Marka Lebedewa wysoko postawili poprzeczkę, o czym w rozmowie z naszym portalem opowiedział rozgrywający PGE Skry – Marcin Janusz.

Marzena Janik: PGE Skra Bełchatów odniosła zwycięstwo dopiero po tie – break’u. To pokazało, że jastrzębianie wysoko postawili poprzeczkę, a Wam wcale nie grało się łatwo na terenie rywala.

Marcin Janusz: Nikomu nie gra się łatwo z Jastrzębskim Węglem, co kilkakrotnie pokazali w tym sezonie. Wygrali mecz pierwszej rundy w Rzeszowie, ostatnio pokonali też Lotos za trzy punkty. Drużyna z Jastrzębia jest groźna dla każdego, tak samo było w tym meczu. Mieliśmy szansę, aby wygrać za trzy punkty, które powinniśmy zawieść do Bełchatowa. Najważniejsze, że udało nam się odnieść zwycięstwo i ocalić pozostałe dwa „oczka”.

Dwa z pięciu setów zostały rozstrzygnięte na przewagi, a co ciekawe przez cały czas trwania poszczególnych partii wynik był bliski remisowi.

Mecz był bardzo wyrównany, dlatego zakończył się tie-break’iem. Myślę, że nie zagraliśmy swojego najlepszego spotkania, natomiast jastrzębianie pokazali charakter, tak, jak pokazywali go w ciągu całego sezonu. Grali siatkówkę na wysokim poziomie. W czwartym secie potrafili wyjść z kilku punktowej straty, jaką do nas mieli, dzięki czemu wygrali tę partię.

Z kolei jeśli chodzi o błędy, obydwa zespoły popełniły ich bardzo dużo w polu serwisowym. Zepsute zagrywki były czymś, co szczególnie rzucało się w oczy…

Błędy są wliczone w naszą grę. Nie mogliśmy pozwolić, żeby jastrzębianie dogrywali 70% piłek do siatki tak, jak miało to miejsce podczas meczu z Lotosem. Musieliśmy ryzykować i zmuszać rywali do gry na wysokiej, niewygodnej piłce. Zanotowaliśmy również kilka asów serwisowych, także te błędy to jest coś, co zdarza się każdemu.

Zwycięstwo w Jastrzębiu z całą pewnością jest ważne dla zespołu. Drużynie należy się tym większy szacunek, że rywalizuje bez podstawowych zawodników, jakimi są Mariusz Wlazły i Michał Winiarski.

To prawda. Mamy jednak w składzie zawodników, którzy potrafili ich zastąpić. Z bardzo dobrej strony pokazał się Srećko Lisinać, który nie grał na swojej nominalnej pozycji. Skład jest szeroki, dlatego potrafimy dogrywać do końca swoje przewagi. Podobnie było zresztą w Częstochowie, gdzie mogliśmy zainkasować komplet punktów, więc to taka lekcja na przyszłość.

Na regenerację przed kolejnym meczem nie pozostało dużo czasu, jednak atut własnej hali z całą pewnością ułatwi Wam sobotnią rywalizację.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że gramy mniej więcej raz na trzy dni i musimy to wytrzymać. Ważne, żebyśmy zagrali na swoim poziomie, a w przyszłości, żebyśmy znaleźli się w finale Plus Ligi.

Warto przypomnieć, że oprócz rywalizacji w Plus Lidze zespół czeka jeszcze rewanżowe spotkanie w Lidze Mistrzów, którego stawką będzie awans do czołowej szóstki rozgrywek.

Mecze w Turcji zawsze są trudne, gdyż jest to ciężki teren do rywalizacji. Przed własną publicznością wygraliśmy 3:1, więc teoretycznie mamy łatwiejsze zadanie, bo do awansu brakuje nam tylko dwóch setów, ale jak wiadomo, siatkówka jest nieprzewidywalna i może zdarzyć się naprawdę wszystko. Drużyna z Ankary wysoko pokonała rywala z Moskwy, więc my musimy być skupieni, żeby wygrać te dwa sety, które dadzą nam bezpośredni awans. 

W kolejnej rundzie mecze Skry będą o wiele ciekawsze, bowiem jeśli Lotos przegra rewanżowy mecz w Kazaniu, to Zenit będzie Waszym kolejnym rywalem. Jak wiadomo rosyjska siatkówka stoi na bardzo wysokim poziomie, o czym miały okazję przekonać się polskie zespoły…

Jeśli uda nam się awansować, to czeka nas bardzo trudne zadanie. Jednak w pierwszej kolejności musimy skupić się na meczu z Łuczniczką Bydgoszcz, a później na spotkaniu w Ankarze. Nie chcemy zbyt daleko wybiegać w przyszłość, dlatego będziemy się martwić, jeśli awansujemy. 

Z Marcinem Januszem rozmawiała Marzena Janik.

Autor: Marzena Janik

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz