Miedziowi pokonali Mistrzów Polski

KS Cuprum Lubin - logoAssseco Resovia Rzeszów przegrała drugie z rzędu spotkanie w ramach Plus Ligi. Rzeszowianie tylko momentami potrafili zagrozić rywalowi, a przegrana za trzy punkty oddala zespół od uzyskania awansu do wielkiego finału całych rozgrywek.

Spotkanie zainaugurował błąd serwisowy Marcusa Böhme. Tym samym odpowiedział w następnej akcji Russel Holmes, a także Grzegorz Łomacz (1:2). Goście bardzo szybko zdołali wysunąć się na prowadzenie, ale po punktowym bloku Marcina Możdżonka, gospodarze doprowadzili do kolejnego remisu (3:3). Dzięki agresywnej zagrywce Roberta Tahta lubinianie dołożyli do swojego punktowego dorobku kilka kolejnych bloków. O czas poprosił więc Andrzej Kowal (6:3). Po nim rzeszowianie zdołali odrobić kilka oczek, ale kolejne błędy w ataku popełnił Bartosz Kurek. W rezultacie czego to gospodarze zwycięsko zeszli na pierwszą przerwę techniczną (8:5). Kiedy w polu serwisowym stanął Lukas Tichacek, trzy oczka z rzędu zdobyli przyjezdni, więc tym razem przerwę na żądanie wykorzystał szkoleniowiec Cuprum Lubin (9:9). Jednak dzięki skutecznym atakom skrzydłowych drużyny gospodarzy, miejscowa ekipa odskoczyła rywalowi na kilka punktów (13:10). Gdy na boisku pojawił się Aleksander Śliwka goście zdołali zmniejszyć stratę (14:13). Jednak siatkarzom z Lubina udało się wyjść z niekorzystnego ustawienia, na zagrywce stanął więc Grzegorz Łomacz i bardzo szybko obie ekipy zeszły na drugą regulaminową pauzę (16:13). Po niej punktową serię na zagrywce zaliczył Bartosz Kurek i aktualny Mistrz Polski doprowadził do wyrównania, a nawet wyprowadził swoją drużynę na minimalne prowadzenie (16:17). Atomowymi serwisami popisał się także Robert Taht, a Keith Pupart dołożył kolejne punktowe bloki (19:17). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, ale cały czas to lubinianie utrzymywali jedno dwa oczka przewagi (21:19). Po autowym ataku Bartosza Kurka z prawego skrzydła gospodarze wyszli na zdecydowane prowadzenie (23:20). Premierową odsłonę zakończył atakiem z prawego skrzydła Łukasz Kaczmarek (25:22).

Błąd serwisowy w wykonaniu Nikolay’a Pencheva otworzył drugą partię spotkania (1:0). Rzeszowianie oddali za darmo kolejne punkty i gospodarze bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie (3:1). Robert Taht swoimi zagrywkami zmusił rywali do popełnienia kolejnych błędów własnych. Skuteczną serię rywali przerwał więc bardzo szybko Andrzej Kowal (5:2). Gdy w polu serwisowym pojawił się Dmytro Pashytskyy, goście zdołali odrobić dwa oczka jeszcze przed zejściem na pierwszą przerwą techniczną (8:5). Po niej akcję z lewego skrzydła skończył Bartosz Kurek, który chwilę później przyczynił się także do punktowego bloku (9:7). Od tego momentu wymiana toczyła się punkt za punkt, ale zawsze o ten jeden dwa punkty więcej mieli w swoim punktowym dorobku gospodarze (12:10). Kiedy rzeszowianie zdołali doprowadzić do wyrównania, więc o czas poprosił Gheorghe Cretu (12:12). Po nim goście zaczęli się rozkręcać z każdą kolejną akcją, co dało im dwu punktową przewagę na drugiej regulaminowej pauzie (14:16). Po niej Asseco Resovia Rzeszów przy zagrywce Dawida Dryji zdobyła kolejny punkt, drugą przerwę na żądanie zmuszony był wykorzystać szkoleniowiec miejscowych (14:17). Wydawało się już, że rzeszowianie pewnym krokiem zbliżają się do zwycięstwa w drugim secie, na zagrywce stanął Robert Taht i posłał w stronę rywali kilka atomowych piłek. W rezultacie czego na tablicy wyników był kolejny remis (19:19). Przez dłuższy fragment gra ponownie była bardzo wyrównana, a żadna z ekip nie zdołała odskoczyć rywalowi na więcej niż jeden punkt (22:23). Po kilku piłkach setowych dla rzeszowian gospodarze, a konkretnie Marcus Böhme zablokował na prawym skrzydle Bartosza Kurka (27:26). Tym samym elementem zapunktował kilka akcji później Dawid Dryja, doprowadzając do kolejnego wyrównania (29:29). Ostatecznie set numer dwa padł łupem gospodarzy (32:30).

Trzecią odsłonę tradycyjnie już od zepsutej zagrywki rozpoczął Marcus Böhme (0:1). Po atomowym ataku Bartosza Kurka na tablicy wyników był remis (2:2). Od tego momentu gra ponownie była bardzo wyrównana, a każda z drużyn na zmianę zdobywała kolejne punkty. Dzięki Thomasowi Jaeschkemu goście zdołali odskoczyć rywalom na dwa oczka (4:6). Jednak bardzo szybko Cuprum Lubin zdołał zremisować jeszcze przed zejściem na pierwszą przerwę techniczną (6:6). Najpierw ze środka skończył Marcus Böhme, a kilka akcji później dużo szczęścia w swoim ataku miał Marcin Możdżonek. Mimo starań lubinian, to rywale cały czas utrzymywali jedno dwu punkowe prowadzenie (9:11). Jednak po serii zagrywek Roberta Tahta obie drużyny zrównały się swoimi punktowymi dorobkami (11:11). Gdy dogodnych sytuacji nie zdołali w punkty zamienić rzeszowianie, przerwę na żądanie zmuszony był wykorzystać Andrzej Kowal (14:13). Błąd w przyjęciu popełnił Krzysztof Ignaczak i bardzo szybko obie ekipy zeszły na regulaminowy odpoczynek (16:14). Po nim kolejnymi atomowymi atakami popisał się Robert Taht, powiększając tym samy punktowy dorobek gospodarzy (18:15). W końcówce seta punktową serię zaliczył Russel Holmes i na tablicy wyników pojawił się pierwszy od dłuższego czasu remis (18:18). Gdy na minimalne prowadzenie ponownie wysunęli się gospodarze, drugi czas wykorzystał szkoleniowiec Mistrza Polski (20:19). Zagrywka młodego Estończyka wymusiła na rywalu kolejne błędy i lubinianie zbliżyli się do zwycięstwa za trzy punkty (23:21). Set, a zarazem całe spotkanie zakończyło się po kiwce Keitha Puparta (25:23).

Cuprum Lubin – Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:22, 32:30, 25:23)

MVP: Robert Taht

Cuprum Lubin: Robert Taht, Łukasz Kaczmarek, Marcin Możdżonek, Marcus Böhme, Grzegorz Łomacz,Keith Pupart,Paweł Rusek (libero) oraz Maciej Gorzkiewicz, Marcin Kryś (libero), Paweł Maicki, Adam Michalski,, Dawid Gunia, Wojciech Włodarczyk,Szymon Romać

 Asseco Resovia Rzeszów: Bartosz Kurek,Olieg Achrem, Thomas Jaeschke, Russel Holmes, Dmytro Pashytskyy, Lukas Tichacek, Damian Wojtaszek (libero) oraz Aleksander Śliwka,Nikolay Penchev, Łukasz Perłowski, Fabian Drzyzga, Krzysztof Ignaczak (libero), Dominik Witczak, Dawid Dryja

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz