Ważne zwycięstwo gdańszczan nad liderem

Lotos Trefl Gdańsk - zespółNiedzielne spotkanie Lotosu i ZAKSY stało na bardzo wysokim poziomie, co można było obserwować, gdy gra toczyła się punkt za punkt. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Andrei Anastasiego przerwali zwycięską passę ZAKSY, a co najważniejsze zrównali się punktami z aktualnym wiceliderem – PGE Skrą Bełchatów.

Spotkanie otworzył atak Sama Deroo z prawego skrzydła (0:1). Gospodarze bardzo szybko skontrowali, ale w następnej akcji tym razem z lewego skończył  Kevin Tillie (1:2). Wynik w okolicach remisu utrzymywał się aż do momentu, w którym w polu serwisowym pojawił się Wojciech Grzyb (4:3). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, a żadna z ekip nie zdołała wypracować sobie większej przewagi (5:4). Kiedy na zagrywce stanął Mateusz Mika, przyjezdni mieli kłopoty z precyzyjnym przyjęciem, a oddane przez nich darmowe piłki gdańszczanie zamienili w kolejne punkty (7:5). Jednak goście bardzo szybko zdołali doprowadzić do remisu, ale ostatecznie to gdańszczanie zeszli zwycięsko na pierwszą przerwę techniczną (8:7). Po niej na lewym skrzydle został zatrzymany  Sebastian Schwarz, a w następnej akcji w ataku pomylił się  Murphy Troy. Dlatego pierwszy wykorzystuje więc Andrea Anastasi (9:11). Po nim bez bloku zaatakował amerykański skrzydłowy, a w następnej akcji wykorzystał także obronę Piotra Gacka kontrując ponownie z prawego (13:13). Gdy na prawym skrzydle Bartosz Gawryszewski zablokował Dawida Konarskiego o pierwszy czas w tym spotkaniu poprosił Ferdinando De Giorgi (14:13). Przerwa na żądanie nie dała przyniosła oczekiwanych rezultatów, bo po niej sytuacje na boisku cały czas utrzymywali gospodarze, utrzymując jedno oczko przewagi nad rywalem (16:15). Po drugiej regulaminowej pauzie obie ekipy na zmianę punktowały, a wynik przed dłuższy fragment utrzymywał się w okolicach remisu (19:19). Dzięki agresywnej zagrywce  Marco Falaschiego i efektownym obronom Piotra Gacka, gospodarze w pewnym momencie zaczęli odskakiwać rywalowi (21:19). Jednak bardzo szybko podopieczni Andrei Anastasiego zmarnowali swoją przewagę, popełniając dwa proste błędy w ataku (22:22). Kędzierzynianie nie pozostali dłużni rywalom i także popełnili błąd dotknięcia siatki, ale w kolejnej akcji pierwszą piłkę setową obrania Dawid Konarski (24:23). W polu serwisowym staje Grzegorz Bociek, ale ostatecznie atakujący posyła piłkę w aut (25:23).

Drugą partię zainaugurowała długa wymiana, którą na korzyść gospodarzy zakończył Sebastian  Schwarz (1:0). Dwie akcje później piłka ponownie powędrowała na lewe skrzydło do niemieckiego przyjmującego i także tym razem kędzierzynianie nie zdołali po jego ataku wyprowadzić kontry (2:1). Tym razem efektywną obroną popisał się po stronie gości Paweł Zatorski, co skutecznie wykorzystał na lewym skrzydle Sam Deroo (3:3). Gdy Dawid Konarski dołożył kolejne oczko do punktowrgo dorobku swojej drużyny, goście wysunęli się na prowadzenie (4:6). Jednak kolejną punktową serię na zagrywce zaliczył Wojciech Grzyb i na tablicy wyników bardzo szybko pojawił się kolejny remis (6:6). Od tego momentu gra ponownie była bardzo wyrównana, a na pierwszą przerwę techniczną zwycięsko choć tylko z jednym oczkiem przewagi zeszli gospodarze (8:7). Po niej piłkę daleko w aut posłał  Murphy Troy i szala zwycięstwa ponownie przechyliła się na korzyść gości (10:11). Wyrównana wymiana trwała, aż do momentu, w którym na linii dziewiątego metra stanął  Sam Deroo i popisał się punktową serią w tym elemencie (13:16). Aktualny lider ligowej tabeli przez dłuższy fragment gry utrzymywał swojego rywala na punktowy dystans. Dopiero zagrywki Wojciecha Grzyba zminimalizowały straty gdańszczan do jednego punktu (18:19). Chwilę później tym samym elementem zapunktował  Jurij Gladyr i o kolejny czas dla swoich podopiecznych poprosił Andrea Anastasi (18:21). Nie przyniósł on jednak oczekiwanych rezultatów, bowiem drużyna ZAKSY do końca utrzymywała trzy punktowe prowadzenie, wygrywając drugą partię zdecydowanie (25:21).

Trzecią odsłonę spotkania skutecznym atakiem z szóstej strefy rozpoczął Mateusz Mika (1:0). Błąd przyjęcia po stronie kędzierzynian zdołał wykorzystać niemiecki przyjmujący. A bardzo długą wymianę pełną w niesamowite obrony zakończył punktowym bokiem Wojciech Grzyb. Pierwszy czas na żądanie wykorzystuje Ferdinando di Giorgi (3:0). Owe zagranie taktyczne wymusiło na rywalach proste błędy, przez co kędzierzynianie bardzo szybko odrobili większość strat (4:2). Gospodarze zdołali ponownie odskoczyć rywalowi na trzy punkt, które utrzymywali aż do pierwszej przerwy technicznej (7:4). Po niej gra ponownie toczyła się punkt za punkt, ale zazwyczaj o te dwa oczka lepsi byli siatkarze z Trójmiasta (13:10). Kiedy przewaga rywali była coraz większa Ferdinando di Giorgi zdecydował się na zmianę atakującego. I tak na boisku w miejsce Dawida Konarskiego pojawił się Grzegorz Bociek. Rotacje w składzie nie przeszkodziły jednak rywalom w objęciu zdecydowanego prowadzenia także na drugiej regulaminowej pauzie (16:12). Gdy w polu serwisowym stanął  Jurij Gladyr, przewaga gospodarzy znacząco zmalała (18:16). Punktową serię zaliczył kilka chwil pózniej francuski rozgrywający. Kąsająca zagrywka zmusiła rozgrywającego gdańskiej ekipy do gry przez skrzydło. Niestety dla gospodarzy Grzegorz Bociek zablokował Mateusza Mikę, doprowadzając tym samym do wyrównania (19:19). Sam Deroo skończył atak z szóstej strefy i gra ponownie toczyła się punkt za punkt (21:20).W końcówce trzeciego seta gospodarze wypracowali sobie dwu punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca (25:23).

Czwartą partię od punktowej serii rozpoczął Mateusz Mika (2:0). Z prawego skrzydła kolejny atak skończył  Murphy Troy (4:2). Szczęście dopisało Wojciechowi Grzybowi, który popisał się sprytną kiwką, której kompletnie nie spodziewał się Łukasz Wiśniewski. Środkowy gdańskiej ekipy w kolejnej akcji dołożył także punktowy blok i pierwszy czas wykorzystał Ferdinando di Giorgi (6:3). Gospodarze po pierwszej regulaminowej pauzie przez dłuższy czas utrzymywali dwa trzy oczka przewagi nad rywalem (9:7). Dopiero zagrywki  Kevina Tilliego zmusiły rywali do popełnienia kilku prostych błędów (11:10). Ze środka punkt dołożył Łukasz Wiśniewski i na tablicy wyników pojawił się pierwszy od dłuższego czasu remis (12:12). Od tego momentu gra toczyła się  punkt za punkt, ale jeszcze przed drugą przerwą techniczną na prowadzenie ponownie wysunęli się podopieczni Andrei Anastasiego (16:14). Po krótkim odpoczynku gospodarze zaczęli się rozpędzać, z akcji na akcję powiększając swój punktowy dorobek. Gdy z prawego skrzydła kolejny już atak na punkt zamienił Murphy Troy, strata ZAKSY do rywala wzrosła do trzech oczek (20:17). W końcówce czwartego seta gospodarze wypracowali sobie bezpieczną przewagę, której nie oddali już do końca spotkania (25:20).

Lotos Trefl Gdańsk  – ZAKSA Kędzierzyn – Kozle 3:1 – (25:23, 21:25, 25:23, 25:20)

MVP: Piotr Gacek

 LOTOS Trefl Gdańsk : Mateusz Mika, Marco Falaschi, Murphy Troy, Bartosz Gawryszewski, Sebastian Schwarz, Wojciech Grzyb, Piotr Gacek (libero) oraz Miłosz Hebda, Sławomir Zemlik, Przemysław Stępień, Damian Schulz, Artur Ratajczak, Karol Behrendt, Mateusz Czunkiewicz (libero)

ZAKSA Kędzierzyn – Kozle : Kevin Tillie, Jurij Gladyr, Łukasz Wiśniewski, Dawid Konarski, Sam Deroo, Benjamin Toniutti, Paweł Zatorski (libero) oraz Grzegorz Bociek, Rafał Buszek, Krzyszof Rejno, Kamil Semieniuk, Grzegorz Pająk, Maciej Polański, Patryk Czarnowski, Korneliusz Banach, Bartosz Jastrowicz

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz