Miniona 20 kolejka PlusLigi przyniosła kilka niespodzianek. Do najbardziej nieprzewidywalnych można zaliczyć porażkę za trzy punkty Asseco Resovii Rzeszów, czy PGE Skry Bełchatów. Warte podkreślenia jest także, to że LOTOS Trefl Gdańsk przerwał zwycięską passę drużynie ZAKSY Kęrdzierzyn – Koźle.
Sobotnią kolejkę zainaugurowało spotkanie Cuprum Lubin z Asseco Resovią Rzeszów. Bez wątpienia faworytem do zwycięstwa tego rewanżu byli rzeszowianie, którzy chcąc marzyć o grze w wielkim finale muszą uważać na stratę punktów w każdym meczu. Pierwszy set zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy bardzo szybko narzucili swój styl gry rywalowi, w konsekwencje czego dość niespodziewanie wygrali premierową odsłonę. Druga partię punktową serią otworzyli lubinianie, którzy dzięki mocnej zagrywce bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie. W rezultacie czego podopieczni Andrzeja Kowala musieli przez większość seta odrabiać straty, co im się udało i gra toczyła się na przewagi. Ostatecznie jednak także drugi set padł łupem miejscowej ekipy. Ostatnia trzecia partia to już pokaz siły po stronie lubinian. Dobrze dysponowani w sobotę nominalni rezerwowi skrzydłowi: Robert Taht i Keith Pupart nie mieli większych problemów z przedarciem się przez rzeszowski blok i kończyli prawie każdą piłkę. Szkoleniowiec przyjezdnych próbował jeszcze rotować składem, ale nawet rezerwowi siatkarze w pewnym momencie zaczęli oddawać proste piłki rywalom. To właśnie zbyt duża liczba błędów własnych w tym głównie psute zagrywki pogrążyły rzeszowską ekipę i trzy punkty zostały w Lubinie. Na wskutek zwycięstwa Cuprum Lubin awansował na piątą pozycję w ligowej tabeli, ale zespół nacieszył się nią tylko dwa dni, bowiem aktualnie ponownie plasuje się na siódmej lokacie. Natomiast Asseco Resovia Rzeszów z 40 oczkami na koncie zajmuje czwarte miejsce i jeżeli marzy jeszcze o obronie mistrzowskiego tytułu w ostatnich sześciu kolejkach nie powinna stracić nawet punktu, bo w przeciwnym razie to rywale będę mieli wszystko w swoich rękach.
Do drugiego niespodziewanego rozstrzygnięcia doszło w Bełchatowie, gdzie tamtejsza ekipa podejmowała na własnym parkiecie Łuczniczkę Bydgoszcz. Zdecydowanym faworytem do zwycięstwa byli oczywiście gospodarze sobotniego spotkania. Najwyraźniej jednak kontuzje Mariusza Wlazłego, czy Michała Winiarskiego zle wpłynęły na funkcjonowanie całej drużyny, bo nie potrafiła ona zatrzymać rywali żadnym z trzech rozegranych setów. Warta podkreślenia jest dyspozycja meczowa Jakuba Jarosza, który już w kolejnym meczu pokazał się z bardzo dobrej strony i także w sobotę w jego ręce powędrowała statuetka MVP. Bełchatowianie przez tą porażkę podobnie jak drużyna Resovii skomplikowali sobie drogę do wielkiego finału całych rozgrywek. Jednakże ci pierwsi mają jedno oczko więcej i aktualnie plasują się na trzecim miejscu, tuż przed Asseco Resovią Rzeszów.
Sobotnie zmagania zakończył inny arcyciekawy mecz pomiędzy AZS Częstochową, a Jastrzębskim Węglem. Pierwsze dwa sety spotkania zdecydowanie wygrali miejscowi akademicy. W kolejnych dwóch partiach wszystko wróciło jednak do normy i to faworyci zaczęli narzucać swój styl gry rywalowi. W konsekwencji czego częstochowscy siatkarze w żadnej z tych odsłon nie przekroczyli 20 punktów. Time-break był bardzo wyrównany, ale tylko do zmiany stron. Po niej podopieczni Marka Lebedewa zdołali wypracować sobie bezpieczną przewagę, której nie oddali już do końca, wygrywając pewnie do 10, a całe spotkanie 3:2.
Hit 20 kolejki został rozegrany dopiero wczoraj. Wówczas LOTOS Trefl Gdańsk podjął na własnym parkiecie aktualnego lidera całych rozgrywek , czyli drużynę ZAKSY Kędzierzyn – Koźle. Tak jak się spodziewano, pierwsza partia zaczęła się od wyrównanej walki, a żadna z ekip przez dłuższy fragment gry nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Doprowadziło to do zaciętej końcówki, którą ostatecznie do 23 wygrali gospodarze. Druga partia rozpoczęła się podobnie do pierwszej, ale w pewnym momencie swój punktowy dorobek seryjnie zaczęli powiększać siatkarze z Kędzierzyna – Koźla, a patia padła ich łupem. Pozostałe dwie odsłony spotkania należały już niemalże w pełni do gdańszczan. Agresywna zagrywka między innymi Wojciecha Grzyba zmusiła francuskich przyjmujących do oddawania piłek za darmo na drugą stronę, co z kolei w kolejne punkty zamieniali raz Murphy Troy, a w następnej akcji Sebastian Schwarz. Nagroda dla najbardziej wartościowego gracza powędrowała jednak w ręce libero gdańskiej ekipy – Piotra Gacka, który w ciągu całego spotkania popisał się kilkoma efektownymi obronami. Dzięki zwycięstwu za trzy punkty podopieczni Andrei Anastasiego awansowali na pozycję wicelidera, zrównując się punktami z trzecią PGE Skrą Bełchatów. Jednakże na uwadze trzeba mieć zaległy mecz, który gdańszczanie mają jeszcze do rozegrania z Cuprum Lubin. Warte podkreślenia jest także to, że LOTOS Trefl Gdańsk pozostaje jedyną drużyną, której udało się pokonać dwukrotnie rewelacje tego sezonu – ZAKSĘ, co może się okazać bezcenne jeżeli to te dwie ekipy staną w walce o tytuł mistrza.
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna