Niedzielne popołudnie w Kędzierzynie – Koźlu upłynęło pod znakiem siatkarskiej rywalizacji na wysokim poziomie. Po pięciosetowym pojedynku bełchatowianie odnieśli zwycięstwo nad liderem, zapisując na swoim koncie dwa punkty.
Spotkanie otworzył atak Dawida Konarskiego z prawego skrzydła (1:0). Dzięki kąśliwej zagrywce Łukasza Wiśniewskiego, gospodarze otrzymali od rywali darmową piłkę, którą w punkt zamienił Kevin Tillie (2:0). Przez kilka następnych akcji więszy punktowy dorobek mieli kędzierzynianie (5:3). Sytuacja zmieniła gdy w polu serwisowym pojawił się Mariusz Włazły. Atakujący najpierw zle wyrzucił sobie piłkę, przez co gospodarze mieli szansę na zdobycie łatwego punktu. Jednak kędzierzynianie posłali swój atak daleko poza końcową linię boiska. Dzięki kolejnemu serwisowi kapitana PGE Skra Bełchatów wysunęła się na pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie (6:7). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, aż do pierwszej przerwy technicznej (8:7). Po niej na zagrywce po stronie drużyny przyjezdnych stanął Nicolas Marechal i seryjnie zaczął punktować. O czas poprosił więc Ferdinando de Giorgi (8:10). Przerwa na żadanie wpłynęła pozytywnie na gospodarzy, którzy po niej bardzo szybko zniwelowali straty, doprowadzając do kolejnego wyrównania (10:10). Gdy kolejny błąd przejścia lini trzeciego meta popełnił Dawid Konarski drugi czas zmuszonybył wykorzystać włoski szkoleniowiec (11:14). Atomowe serwisy Jurija Gladyra sprawiła, że przewaga gości stopniała do jednego oczka. Po przerwie na żądanie Miguela Falasci, środkowy posłał piłkę daleko w aut i obie ekipy zeszły na drugą regulaminową pauzę (15:16). Po niej krótszą punktową serią w tym samym elemencie popisał się Mariusz Wlazły. Bełchatowianie nie nacieszyli się jednak długo prowadzeniem. Bowiem kolejny serwis został przyjęty w punkt, w konsekwencji czego zagrywać zaczął Sam Deroo (19:18). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, przez dłuszy czas wynik wahał się w okoicach remisu (21:21). Dobrą zmianę dał Krzyszof Rejno, a asem serwisowym popisał się Dawid Konarski (23:21). Jednak goście bardzo szybko zdołali doprowadzić do wyrównania. Punktowy blok Benjamina Toniuttiego kończy pierwszego seta, który pada łupem gospodarzy (25:23).
Początek drugiej partii był bardzo wyrównany, a żadna z ekip nie potrafiła przez dłuższy fragment gry wyjść na większe niż jednopunktowe prowadzenie (4:5). Gra punkt za punkt trwała aż do pierwszej przerwy technicznej, na którą zwycięsko zeszli gospodarze (8:7). Po gra ponownie się wyrównała (9:9). Dawid Konarski zepsuł swój atak z prawego skrzydła, ale chwilę pózniej zablokowany został Mariusz Wlazły (11:11).Gdy punktowy blok zaliczył Nicolas Uriarte goście wysunęli się na dwu punktowe prowadzenie (11:13). Facundo Conte dołożył oczko z lewego skrzydła i tym sposobem obie ekipy zeszły na krótki odpoczynek (14:16). Po udanym ataku Dawida Konarskiego kędzierzynianie doszli rywala na jeden punkt, ale bardzo szybko nie korzystną serię przerwał Nicolas Marechal. Atomowy serwis Mariusza Wlazłego przyspożył rywalom wiele trudności i kolejny trzeci punkt z rzędu zdobyli goście. Przerwę na żądanie dla swoich podopiecznych wykorzystał więc Ferdinando di Giorgi (17:20). Sam Deroo nie wykorzystuje swojej szansy na zagrywce (19:23). Uderzenie pod górę Facundo Conte kończy drugą partię spotkania, którą bardzo zdecydowanie wygrywają goście (25:19).
Trzeci set od swojej zargywki rozpoczęli gospodarze (1:0). Bardzo szybko z prawego skrzydła odpowiedział Mariusz Wlazły (1:1). Przechodzącą piłkę po atomowym serwisie Dawida Konarskiego wykorzystał Kevin Tillie (3:2). Bełchatowianie bardzo szybko zdołali doprowadzić do wyrównania, a nawet zdołali wyjść na jednopunktowe prowadzenie (3:4). Atak ze środka po stronie miejscowych skończył Jurij Gladyr, a chwilę pózniej bełchatowski blok obił Sam Deroo (6:5). Gra punkt za punkt trwała aż do pierwszej regulaminowej pauzy, na którą z minimalnie większym punktowym dorobkiem zeszli przyjezdni (7:8). Przy zagywce Srećko Lisinaća goście zaczęli powiększać swoją przewagę (10:8). Jednak dzięki Łukaszowi Wiśniewskiemu na tablicy wyników bardzo szybko pojawił się kolejny remis (10:10). Nicolas Marechal został ukarany żółtą kartką za kłótnie z sędzią. Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt (11:12). Gdy kolejnym już w tym meczu asem serisowym popisał się Jurij Gladyr, ZAKSA zaczęła przejmować inicjatywę. O czas poprosił więc Miguel Falasca. Nie wybił on jednak z rytmu środkowego kędzierzyńskiej drużyny, który po nim dołożył kolejne oczko w tym elemencie (16:13). Po drugiej przerwie technicznej goście podjęli próbe odrabiania strat, jednak kolejny punkt ze środka zdobył Łukasz Wiśniewski (19:16). Gospodarze przez dłuższy fragment gry utrzymywali rywala na trzy punkowy dystans (22:19). Dlatego z kolejnego czasu dla swoich podopiecznych skorzystał Miguel Falasca. Po niej asem serwisowym popisał się także Grzegorz Bociek (23:19). Dwa oczka z rzędu zdobyli bełchatowianie, więc tym razem o przerwę na żądanie poprosił Ferdinando di Giorgi (23:21). Dwa ataki Sama Deroo kończą trzeciego seta, którego wygrywają gospodarze (25:21).
Błąd dotknięcia siatki po stronie ZAKSY otworzył czwartą odsłonę spotkania (0:1). Kevin Tillie został zatrzymany na prawym skrzydle (1:3). Gdy przewaga gości wzrosła do trzech punktów, pierwszą przerwę wykorzystał Ferdinando di Giorgi (2:5). Bełchatowianie utrzymują przewagę na pierwszej przerwie technicznej (5:8). Przez dłuższy fragment gry bełchatowianie utrzymywali rywali na dystans (10:13). Dopiero blok Sama Deroo na Mariuszu Wlazłym zbliżył gospodarzy do kolejnego wyrównania (12:13). Ostatecznie nie udało się im zremisować i na drugą regulaminową pauzę z dwoma oczkami przewagi zeszli podopieczni Miguela Falasci (14:16). Po nie kędzierzynianie zaczęli seryjnie odrabiać straty, więc bardzo szybko musiał reagować szkoleniowiec gości (17:18). Przerwa na żądanie hiszpańskiego trenera przyniosła oczekiwane rezultaty, bowiem po nim swój atak w punkt zamienił Facundo Conte, a pózniej swoją agresywną zagrywką przyjmujący zmusił Dawida Konarskiego do błędu (18:21). Łukasz Wiśniewski wykorzystał nieuwagę rywali, zmniejszając tym samym stratę kędzierzyńskiej ekipy (21:22).
Piątego seta lepiej rozpoczęli gospodarze. Dlatego bardzo szybko przerwę na żądanie musiał wykorzystać szkoleniowiec Miguel Falasca (3:1). Po trzydziesto sekundowym odpoczynku bełchatowianie zdołali odrobić stratę do rywala. A po skutecznym ataku Facundo Conte goście nawet wysunęli się na minimalne prowadzenie (3:4). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt, raz punktował Mariusz Wlazły, a chwilę pózniej jego wiza wi – Dawid Konarski (6:6). Długą wymianę pełną w efektowne obrony zakończył punktowy blok Karola Kłosa, ale chwilę pózniej ten sam siatkarz zepsuł zagrywkę (8:7). Po zmianie stron doskonałej okazji w ataku nie wykorzystał Sam Deroo i bełchatowianie ponownie wysunęli się na prowadzenie (8:9). Obie ekipy zaczęły popełniać kolejne błędy w polu serwisowym, w konsekwencji czego przez dłuższy czas żadna z ekip nie zdołała odskoczyć rywalowi na więcej niż jedno dwa oczka (11:12). Sytuacja zmieniła się dopiero, gdy z lewego skrzydła skończył Facundo Conte (11:13). Piąta partia, a zarazem całe spotkanie zakończyła się po autowym serwisie Grzegorza Boćka (15:12).
ZAKSA Kędzierzyn –Koźle – PGE Skra Bełchatów 2:3 – (25:23, 19:25, 25:21, 23:25, 12:15)
MVP: Srećko Lisinać
ZAKSA Kędzierzyn – Kozle: Kevin Tillie, Jurij Gladyr, Łukasz Wiśniewski, Dawid Konarski, Sam Deroo, Benjamin Toniutti, Paweł Zatorski (libero) oraz Grzegorz Bociek, Rafał Buszek, Krzyszof Rejno, Kamil Semieniuk, Grzegorz Pająk, Maciej Polański, Patryk Czarnowski, Korneliusz Banach, Bartosz Jastrowicz
PGE Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły,Nicolas Uriarte, Srećko Lisinać, Facundo Conte, Andrzej Wrona, Nicolas Marechal, oraz Robert Milczarek (libero), Karol Kłos, Marcin Janusz, Mihajlo Stanković, Marcel Gromadowski
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna