Sobotnie popołudnie w Jastrzębiu – Zdroju upłynęło pod znakiem siatkarskich emocji. Po zaciętym i wyrównanym boju siatkarze Jastrzębskiego Węgla ulegli Warszawskiej Politechnice, zapisując punkt w ligowej tabeli.
Wynik spotkania otworzyli siatkarze Jastrzębskiego Węgla (1:0). Goście w kolejnej akcji wyrównali stan seta, natomiast podopiecznym Marka Lebedewa odskoczyli na dwa punkty, a ich prowadzenie wzrosło po udanym ataku Macieja Muzaja (5:2). W kolejnych akcjach warszawianie zmniejszyli straty do rywali, co ułatwiła im wideo weryfikacja na prośbę trenera (5:4). Kolejne akcje przyniosły punkty Jastrzębskiemu Węglowi, który po ataku Jasona De Rocco zszedł na pierwszą przerwę techniczną przy trzypunktowej przewadze (8:5). Po wznowieniu gry serię punktów na swoim koncie zapisali przyjezdni. Akademicy nie tylko doprowadzili do remisu, ale również objęli prowadzenie (8:9). W tej sytuacji o czas poprosił trener Jastrzębskiego Węgla. Po powrocie na boisko stan seta wyrównał Jason De Rocco, ale dobra gra Politechniki w dalszej części seta uniemożliwiała jastrzębianom odrobienie strat (10:14). Gospodarze zyskali dwa punkty po udanym ataku Muzaja i błędzie Michała Filipa, który zaatakował w antenkę (12:14). Jednak to goście prowadzili na regulaminowym czasie 16:13. Po jego zakończeniu punkt zagrywką zdobył Michał Filip, natomiast w kolejnych akcjach Politechnika powiększyła prowadzenie do pięciu „oczek” (15:20). Drugą przerwę wykorzystał Mark Lebedew. Po powrocie na boisko goście zdobyli 21 punkt, a po rozegraniu kolejnych akcji byli bliżej zwycięstwa. W polu serwisowym pojawił się jednak Konrad Formela, dzięki któremu jastrzębianie odrobili trzy punkty (20:23). W tej sytuacji o czas poprosił Jakub Bednaruk. Szkoleniowiec osiągnął zamierzony efekt, bowiem przyjmujący gospodarzy posłał zagrywkę w siatkę (20:24). Końcówka przyniosła kibicom sporo emocji, jednak błąd Macieja Muzaja na zagrywce zakończył pierwszą partię.
Początek drugiego seta był wyrównany, a obydwie drużyny toczyły walkę punkt za punkt. Po ataku Macieja Muzaja jastrzębianie odskoczyli na dwa „oczka” (4:2), a ich prowadzenie utrzymało się dzięki atakowi Jasona De Rocco (5:3). W dalszej części seta punkty zdobywały obydwa zespoły, ale to jastrzębianie cieszyli się nieznacznym prowadzeniem. Tuż przed przerwą techniczną goście doprowadzili do remisu (7:7). Jednakże to jastrzębianie zakończyli ważną akcję i na regulaminowym czasie prowadzili 8:7. Po powrocie na boisko gra była już bardziej wyrównana, a drużyny toczyły walkę punkt za punkt. Pojawiały się zatem dobre akcje, ale trudno było uniknąć błędów w polu serwisowym i pozostałych elementach. Udany „pajp” Jasona De Rocco dał kolejne prowadzenie gospodarzom (14:13). Goście bardzo szybko odpowiedzieli udaną akcją i na tablicy wyników znów wyświetlił się remis. W dalszej części seta jastrzębianie mieli punkt w zapasie i to oni zeszli na drugą przerwę techniczną z nieznacznym prowadzeniem (16:15). Po powrocie na boisko rywalizacja stała się jeszcze ciekawsza, bowiem po obydwu stronach siatki wywiązywały się zacięte i widowiskowe akcje. Jednakże w końcowym fragmencie seta jastrzębianie powiększyli prowadzenie do dwóch „oczek” (20:18). Goście szybko odrobili straty, co spowodowało kolejny remis (20:20). W końcówce prowadzenie objęli goście, którzy na swoją korzyść rozstrzygnęli również drugą odsłonę.
Trzeciego seta lepiej rozpoczęli jastrzębianie, którzy wygrali dwie pierwsze akcje i objęli prowadzenie (2:0). Ich dobra gra przełożyła się również na kolejną, zakończoną przez Muzaja, akcję (3:1). Również kolejne akcje przyniosły punkty jastrzębianom, bowiem po ataku Macieja Muzaja drużyna prowadziła już 7:1. Regulaminową przerwę dał drużynie Toontje Van Lankvelt (8:1), który zdobył dla zespołu także 9 punkt (9:1). Goście przerwali serię jastrzębian udanym blokiem na Kanadyjczyku (9:2). Jednakże przewaga, jaką zbudowali gospodarze, była już bardzo wysoka, co utrudniało warszawiakom zdobycie punktów (12:3). Przy stanie 14:4 goście ponownie przerwali serię rywali, ale znakomita gra jastrzębian w bloku oraz błąd ze strony gości doprowadziły do regulaminowej przerwy (16:5). Po wznowieniu gry jastrzębianie utrzymali wysoką przewagę, zatem popełnione przez nich błędy nie miały poważniejszych konsekwencji (20:9). W końcówce lepszą grę pokazali goście, którzy nie byli w stanie odrobić strat, zatem gospodarze przedłużyli swoje szanse w całym spotkaniu.
Początek czwartej odsłony również był wyrównany, ale jastrzębianie szybko objęli trzypunktową przewagę (5:2). Dobry atak gości z lewego skrzydła oraz punktowa zagrywka spowodowały, że gościom udało się zmniejszyć straty (5:4). W dalszej części gry jastrzębianie prezentowali wysoki poziom, a po sprytnej kiwce Michala Masnego zyskali trzypunktowe prowadzenie na regulaminowej pauzie (8:5). Po wznowieniu gry goście odrobili straty i na tablicy wyników po raz pierwszy od dłuższego czasu wyświetlił się remis (8:8). Po przerwie na prośbę Marka Lebedewa jastrzębianie odbudowali trzypunktową przewagę (12:9). W tej sytuacji o czas poprosił szkoleniowiec Akademików. Po wznowieniu gry goście zmniejszyli swoje straty dzięki atakowi Bartłomieja Lemańskiego (12:11). Wydawać by się mogło, że w kolejnej akcji piłkę w aut posłał Waldemar Świrydowicz, co potwierdziła również wideo weryfikacja (13:11). Blok jastrzębian na Pawle Mikołajczaku przyniósł zespołowi czternasty punkt (14:11). Z kolei po przerwie na prośbę trenera Bendaruka punktowały obydwie drużyny. Jednakże lepsi byli jastrzębianie, którzy na regulaminowej przerwie prowadzili trzema „oczkami” (16:13). Po powrocie na boisko przyjezdnym udało się zmniejszyć straty, ale po ataku Jasona De Rocco gospodarze ponownie objęli trzypunktowe prowadzenie (19:16). Końcówka była z kolei zacięta, ale to jastrzębianie utrzymywali swoje prowadzenie, które wystarczyło do zwycięstwa w czwartym secie i wyrównania stanu meczu.
Tie –break lepiej rozpoczął się dla gości, którzy szybko objęli prowadzenie (1:3). Ich prowadzenie wzrosło po udanej zagrywce Michała Filipa (1:4). O czas poprosił więc Mark Lebedew. Po wznowieniu gry warszawski atakujący popisał się asem serwisowym, co potwierdził także challange (1:5). Z kolei jastrzębianie zdobyli drugi punkt po błędzie rywali, którzy w chwilę później nie zatrzymali Toontje Van Lankvelta (3:5). W dalszej części seta gra przyniosła kibicom sporo emocji. Po ataku Piotra Haina jastrzębianie tracili już tylko punkt do rywali, ale w polu serwisowym pomylił się Kanadyjczyk, co dało siódmy punkt gościom (5:7). Udany atak Jasona De Rocco i as Piotra Haina doprowadziły do remisu (7:7). Z kolei przy zmianie stron nieznacznym prowadzeniem cieszyli się jastrzębianie. W następnych akcjach gra się wyrównała a wynik był bliski remisowi. Jednak to gospodarze cieszyli się nieznacznym prowadzeniem (11:10). Końcówka tej odsłony była bardzo zacięta. Goście obronili pierwszą piłkę meczową, a następnie sędziowie przyznali punkt jastrzębianom, gdyż przyjezdni popełnili błąd dotknięcia siatki (15:14). Przy stanie 15:15 jastrzębianie mieli kolejną piłkę setową, ale została ona obroniona przez gości, którzy także zyskali szansę na zwycięstwo (17:16). Po czasie na prośbę Marka Lebedewa goście popisali się blokiem i to oni wywieźli ze Śląska dwa punkty.
Jastrzębski Węgiel – AZS Politechnika Warszawska 2:3 (22:25, 22:25, 25:12, 25:21, 16:18)
MVP: Paweł Zagumny
Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Masny, De Rocco, Sobala, Hain, Szafranowicz, Popiwczak (libero) oraz Strzeżek, Van Lankvelt, Gil, Formela
AZS Politechnika Warszawska: Kowalczyk, Zagumny, Lemański, Samica, Filip, Łapszyński, Olenderek (libero) oraz Radomski, Świrydowicz, Mikołajczak
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna