Chemik Police z Pucharem Polski!

Chemik Police - logoChemik Police pokonał drużynę PGE Atomu Trefla Sopot 3:1  w wielkim finale Pucharu Polski Kobiet. Tym samym Policzanki po dwóch latach przerwy sięgnęły po to prestiżowe trofeum.

Wielki finał otworzył as serwisowy w wykonaniu Klaudii Kaczorowskiej (0:1). Bardzo szybko skutecznym atakiem odpowiedziała Anna Werblińska (1:1). Remisowy wynik  utrzymywał się przez dłuższy, ale po błędzie serwisowym Anny Werblińskiej i pomyłce w ataku  Heleny Havelkovej, Sopocianki wysunęły się na prowadzenie (3:4). Po punkowym bloku Katarzyny Zaroślińskiej przewaga gości nad rywalkami wzrosła do dwóch punktów (4:6). Policzanki próbowały jeszcze zmniejszyć straty, ale na pierwszą przerwę techniczną z większym dorobkiem punktowym zeszły siatkarki z Trójmiasta (5:8). Po niej długą wymianę skończyła Klaudia Kaczorowska, a że straty gospodyń do rywalek wzrosły już do czterech punktów o pierwszy czas poprosił Jakub Głuszak (7:11). Przerwa na żądanie pozytywnie wpłynęła na grę jego podopiecznych, bo po nim Policzanki zdołały zmniejszyć straty o połowę (9:11). Niestety przez błędy własne w ataku między innymi Katarzyny Gajgał-Anioł, siatkarki z Trójmiasta bardzo szybko zdołały odbudować przewagę (10:14). Aktualne Mistrzynie Polski zdołały przed drugą regulaminową pauzą zdobyć jedynie dwa oczka, z resztą tak jak i rywalki  (12:16). Po niej rywalki zaczęły straszyć agresywną zagrywką, więc drugi czas bardzo szybko wykorzystał szkoleniowiec gospodyń (12:17). Po nim przechodzącą piłkę wykorzystała Anna Werblińska, a w następnej akcji z prawego skrzydła zapunktowała Madelaynne Montano. Pierwszą przerwę zmuszony był więc wykorzystać Lorenzo Micelli (15:17). Następnie włoski szkoleniowiec wprowadził na parkiet  Brittnee Cooper. I jak się okazało było to doskonałe posunięcie. Bowiem czas na żądanie Włocha, siatkarki Chemika Police zaczęły popełniać seryjnie proste błędy. W konsekwencji czego z akcji na akcje wzrastała przewaga rywalek (15:20). W końcówce seta Anna Werblińska zdołała zatrzymać na prawym skrzydle Katarzynę Zaroślińską. Chwilę później  Helena Havelkova zdoła punkt z peip’a (18:21). Mistrzynie Polski zbliżyły się już na trzy punkty do rywalek, ale przez błędy własne przewaga gości nie zmalała, a wręcz zrosła (18:23). Sopocianki nie miały większych problemów ze zwycięstwem w tym pierwszym secie (25:19).

Drugą partię rozpoczęła się od bardzo długiej wymiany z obu stron. Ostatecznie zakończyła się ona na korzyść gospodyń (1:0). Gdy przewaga Policzanek nad rywalkami wzrosła do trzech oczek o pierwszy czas poprosił Lorenzo Micelli (3:0).Dwukrotnie w ataku pomyliła się Anna Werblińska i obrończynie tytuły zbliżyły się do rywalek na punkt (3:2). Kilka akcji później blokujące po stronie Chemika Police dotknęły siatki skacząc do Katarzyny Zaroślińskiej (4:4). Z lewego skrzydła skończyła  Helena Havelkova i gospodynie wysunęły się na prowadzenie na krótko przed pierwszą przerwą technicznej (8:5). Po błędzie w ataku Klaudii Kaczorowskiej przewaga podopiecznych Jakuba Głuszaka zaczęła się powiększać, co zmusiło jego włoskiego wiza vi – Lorenzo Micelliego do wprowadzenia na parkiet Brittnee Cooper (11:7). Zmiany personalne nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów, bowiem obrończynie Pucharu Polski z zeszłego sezonu zaczęły popełniać seryjnie proste błędy. Co skutecznie wykorzystywały rywalki, powiększając z akcji na akcję swój punktowy dorobek (14:8). Rozpędzone Policzanki bardzo szybko zameldowały się na drugiej przerwie technicznej z przewagą aż 8 punktów nad rywalkami (16:8). Gdy na boisku pojawiła się  Magdalena Damaske udało się jej zablokować Katarzynę Gajgał – Anioł, ale w następnej akcji środkowa ominęła ręce blokujących (18:11). W końcówce seta Sopocianki próbowały jeszcze odrabiać straty, ale rozpędzone rywalki nie dały się już dogonić. Partia padła zdecydowanym łupem Chemika Police (25:13).

Błąd Zuzanny Efimienko otworzył trzecią odsłonę spotkania, a punktowy blok zaliczyła Anna Werblińska (2:0). Dzięki podwójnemu blokowi Katarzyny Gajgał-Anioł i Heleny Havelkovej, przewaga gospodyń nad rywalkami zaczęła się powiększać (4:2). Remis był na wyciągnięcie ręki, ale błędy własne ponownie zgubiły siatkarki z Trójmiasta (5:3). Kąsająca zagrywka Joanny Wołosz nie przeszkodziła Katarzynie Zaroślińskiej w zdobyciu punktu z prawego skrzydła. Jednak więcej strat nie udało się odrobić podopiecznym Lorenzo Micelliego, bo bardzo szybko obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną (8:5). Po niej nakręcone i pełne energii Mistrzynie Polski zaczęły seryjnie zdobywać kolejne oczka, pozostawiając rywalki daleko w tyle. Szybko o czas poprosił  Lorenzo Micelli (11:7). Przerwa na żądanie pozytywnie wpłynęła na grę Sopocianek, które dzięki między innymi punktowemu blokowi zdołały odrobić większość strat. Jednak bardzo szybko szala zwycięstwa przechyliła się na stronę podopiecznych Jakuba Głuszaka (14:10). Gdy na zagrywce pojawiła się Justyna Łukasik udało się odrobić dwa punkty, ale ostatecznie zwycięsko na drugą regulaminową pauzę zeszły rywalki (16:12). Dwoma asami serwisowym w końcówce seta popisała się  Stefana Veljković. Zagrywkę serbska siatkarka popsuła dopiero po czasie, który na żądanie wziął włoski szkoleniowiec (20:15). Błąd popełniła Joanna Wołosz, a chwilę później asem serwisowym popisała się Maja Tokarska. O czas poprosił więc szkoleniowiec obrończyń tytułu (20:17). Sopociaki były w pewnym momencie bliskie zniwelowania strat do jednego punktu, ale w kluczowym ataku pomyliła się Katarzyna Zaroślińska. Kolejną serię niepotrzebnych błędów po stronie siatkarek z Trójmiasta skutecznie wykorzystały rywalki, wygrywając tę odsłonę (25:21).

Od ataku z lewego skrzydła w wykonaniu Maret Balkestein – Grothues rozpoczął się set numer cztery (0:1). Od tego momentu przez dłuższy fragment gra toczyła się punkt za punkt, a żadna z ekip nie zdołała się wysunąć na większe niż jedno punkowe prowadzenie. A wszystko przez błędy w zagrywce po obu stronach siatki (3:4). Dopiero gdy efektownym, a zarazem efektywnym atakiem ze środka popisała się Stefana Veljković, obie ekipy zeszły na krótki odpoczynek (8:7). Po nim punktowy blok dołożyła  Madelaynne Montano, przewaga podopiecznych Jakuba Głuszaka wzrosła do trzech oczek (10:7). Dzięki agresywnej zagrywce siatkarki z Trójmiasta zdołały odrobić wszystkie straty, a nawet wyszły na minimalne prowadzenie. O czas poprosił więc szkoleniowiec Chemika Police (12:13). Przerwa na żądanie przyniosła zamierzone rezultaty, bowiem po nim szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na korzyść aktualnych Mistrzyń Polski (16:14). Gospodynie przez dłuższy fragment utrzymywały trzy punktową przewagę nad rywalkami. W końcówce przerwę na żądanie zdecydował się wykorzystać szkoleniowiec  Lorenzo Micelli. Po niej swój atak skończyła Klaudia Kaczorowska, ale inna siatkarka z Sopotu pomyliła się w polu serwisowym (20:17). Gdy na lewym skrzydle została zablokowana Anna Werblińska, wynik zaczął się wahać w okolicach remisu (20:19). Sopocianki bardzo szybko zdołały odrobić straty, a nawet udało im się wyjść na prowadzenie, więc o czas poprosił Jakub Głuszak (21:22). Po nim szala zwycięstwa ponownie przechyliła się na stronę aktualnych Mistrzyń Polski (23:22). W końcówce walka była bardzo wyrównana i zakończyła się dopiero po grze na przewagi na korzyść Chemika Police (26:24).

Chemik Police – PGE Atom Trefl Sopot 3:1

 (19:25, 25:13, 25:21, 26:24)

 Chemik Police: Anna Werblińska, Madelaynne Montano, Katarzyna Gajgał-Anioł, Helena Havelkova, Stefana Veljković, Joanna Wołosz, Mariola Zenik (libero),

PGE Atom Trefl Sopot: Maja Tokarska, Maret Balkestein – Grothues, Zuzanna Efimienko, Danica Radenković, Klaudia Kaczorowska, Katarzyna Zaroślińska, Agata Durajczyk (libero)

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz