Asseco Resovia lepsza w hicie kolejki

Asseco ResoviaŚrodowy wieczór w gdańskiej ERGO Arenie upłynął pod znakiem siatkarskiej rywalizacji. W hicie kolejki podopieczni Andrzeja Kowala odnieśli trzysetowe zwycięstwo nad Lotosem, zapisując na swoim koncie ważne punkty.

Spotkanie rozpoczęło się od błędu serwisowego Thomasa Jaeschke (1:0). Dwa ataki z rzędu popsuł Olieg Achrem, a chwilę później kolejną piłkę w darmowy punkt dla przeciwników zmienił Bartosz Kurek (4:1). Jednak ci sami skrzydłowi z ekipy Resovii szybko zdołali się poprawić i w krótkim czasie wynik się wyrównał (5:4). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, a żadna z ekip nie potrafiła odskoczyć rywalowi na więcej niż jeden punkt (7:8). Po pierwszej przerwie technicznej przez dłuższy czas wynik utrzymywała się w okolicach remisu (12:12). Sytuacja zmieniła się dopiero przy stanie (14:14), gdy swój atak w punkt zamienił Mateusz Mika, a chwilę później w tym samym elemencie pomylił się Thomas Jaeschke (16:14). Amerykanin poprawił się jednak już w pierwszej akcji po drugiej regulaminowej pauzie. W zdobyciu kolejnego oczka pomógł za to Murphy Troy i tym sposobem siatkarze z Trójmiasta nie pocieszyli się długo z dwu punktowego prowadzenia (16:16). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt. Dopiero przy stanie (19:20) dla gości pierwszą przerwę dla swoich podopiecznych wziął szkoleniowiec Andrea Anastasi. Po niej gospodarzom udało się wyrównać, ale od stanu (21:21) rywale zaczęli narzucać im swój styl gry. Ze środka skończył Russell Holmes, a chwilę później asem serwisowym popisał się rozgrywający Fabian Drzyzga. Szybka zmiana wyniku zmusiła włoskiego szkoleniowiec do wykorzystania drugiej przysługującej mu przerwy (21:23). Po niej wprawdzie miejscowej ekipie udało się zdobyć dwa oczka za sprawą między innymi Artura Ratajczaka, ale nie udało się im już dogonić rywali, ulegając (23:25).

W drugi set podobnie jak w pierwszy lepiej weszli gospodarze, którzy po dwóch udanych atakach Sebastiana Schwarza i błędzie rywali szybko objęli prowadzenie (3:0). Gdy ze środka punkt  zdobył Dmytro Paszycki w polu serwisowym stanął Bartosz Kurek. Atakujący Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski posłał w kierunku rywali mocny serwis, którego nie zdołali przyjąć. Chwilę później ten sam siatkarz zdobył kolejne oczko dla swojej drużyny, tym razem z ataku (4:4). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Dopiero po błędzie Dymytro Paszyckiego i punktowej zagrywce Wojciecha Grzyba, gospodarze ponownie zdołali odskoczyć rywalowi (8:6). Gdy obie ekipy powróciły na parkiet po pierwszej przerwie technicznej, Rzeszowianie zaczęli odrabiać straty. Udało im się to bardzo szybko za sprawą Bartosza Kurka i błędu dotknięcia siatki przez rozgrywającego Marco Falaschiego (8:8).Od tego stanu gra toczyła się oczko za oczko, a na prowadzeniu były obie ekipy na zmianę. Dopiero po udanym ataku Wojciecha Grzyba obie ekipy udały się na zasłużony choć krótki odpoczynek (16:15). Po nim dwoma efektownymi atakami ze skrzydła popisał się Olieg Achrem. Kapitan Resovii dał sygnał swoim kolegą z drużyny, co zaowocowało serią punktowych bloków. Gdy strata gospodarzy do rywala wzrosła do czterech punktów, drugą przerwę w krótkim czasie wykorzystał Andrea Anastasi (18:22). Nie przyniosła ona jednak oczekiwanych rezultatów, a siatkarzom z Trójmiasta udało się zdobyć do końca drugiej partii tylko dwa punkty (23:25).

Pomyłka w ataku Murphy’ego Troya otworzyła trzecią odsłonę spotkania (0:1). Amerykanin zrewanżował się jednak w kolejnej akcji, ale stojąc w polu serwisowym podarował kolejny darmowy punkt rywalom (1:2). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punk, ale zazwyczaj o to jedno oczko lepsi byli Resoviacy (3:4). Sytuacja zmieniła się dopiero po błędzie serwisowym Przemysława Stępienia i punktowym ataku amerykańskiego środkowego gości (4:6). Dzięki Mateuszowi Mice, gospodarze zrobili wkońcu przejście, ale potem dwoma atomowymi atakami z rzędu popisał się Bartosz Kurek i obie ekipy zeszły na pierwszą regulaminową pauzę, przy prowadzeniu gości (6:8). Po niej podopieczni Andrei Anastasiego wzięli się za odrabianie strat. Sygnał do walki dał swoim kolegom Mateusz Mika, pałeczkę w następnej akcji przejął Sebastian Schwarz, a pózniej Murphy Troy. Ten ostatni popisał się punktowym serwisem, co zmusiło Andrzeja Kowala do wzięcia pierwszego w tym spotkaniu czasu. Nie wybił on jednak z rytmu Gdańszczan, którzy jak nakręceni zdobywali kolejne punkty (13:11). Gościom udało się jednak w końcu przerwać korzystną passę rywali. Wtedy w polu serwisowym stanął kapitan Asseco Resovii Rzeszów – Olieg Achrem. Białorusin z polskim obywatelstwem zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki, a dzięki kolejnemu mocnemu serwisowi w jego wykonaniu blok zanotował Dmytro Paszycki (13:13). Gdy kolejne oczko do punktowego dorobku dołożył także Thomas Jaeschke przerwę na żądanie wziął Andrea Anastasi (13:14). Nie wybiła ona jednak rywali, którzy bardzo szybko zdobyli dwa punkty z rzędu i obie ekipy zeszły na drugą przerwę techniczą (13:16). Po krótkim odpoczynku w ataku zaczął się mylić Mateusz Mika. Błedów w ataku nie popełniali za to Olieg Achrem i Bartosz Kurek. W rezultacie czego bardzo szybko Rzeszowianie uciekli rywalowi na kilka oczek (16:21). Co zmusiło włoskiego szkoleniowca do skorzystania z kolejnej przerwy na żądanie. Po niej dwa oczka z rzędu zdobyli gospodarze, a wszystko za sprawą Mateusza Miki i Murphy’ego Troya. W takiej sytuacji o przerwę poprosił tym razem Andrzej Kowal (18:21). Po niej Gdańszczanom udało się zdobyć dwa oczka, ale na więcej nie było ich już stać. W konsekwencji czego ulegli w trzeciej partii (23:25), a w całym meczu rewanżowym 0:3.

Lotos Trefl Gdańsk – Asseco Resovia Rzeszów 0:3

(23:25, 20:25, 20:25)

MVP: Fabian Drzyzga

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz