PGE Skra poza finałem MP

skraPGE Skra Bełchatów pokonała na własnym parkiecie drużynę BBTS-u Bielsko-Białej 3:1 w rewanżowym meczu, 26 kolejki Plus Ligi. Przegrana premierowa odsłona pozbawiła jednak bełchatowian szans na grę w wielkim finale całych rozgrywek, do którego tym samym awansowała Asseco Resovia Rzeszów.

Spotkanie otworzył błąd serwisowy Facundo Conte. Jednak dzięki skutecznemu blokowi Karola Kłosa, gospodarze bardzo szybko doprowadzili do wyrównania (1:1). Dwie kolejne akcje należały już do gości, którzy dzięki atakom Kamila Kwasowskiego i Mateusza Sacharewicza wysunęli się na prowadzenie (1:3). Jedno oczko zdołał chwilę później odrobić tym samym elementem Mariusz Wlazły. Niestety przez pomyłkę tego samego atakującego w zagrywce, goście ponownie odskoczyli na dwa punkty (2:4). Gospodarzom udało sie jednak bardzo szybko doprowadzić do remisu (4:4). A dzięki punktowym serwisom Nicolasa Marechala szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Bełchatowian jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (6:4). Po niej gra toczyła się punkt za punkt, ale przez większość czasu o te cztery pięć oczek lepsi byli miejscowi siatkarze (10:6). Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero po udanym ataku ze środka Bartłomieja Krulickiego. Bowiem goście dzięki serii zagrywek zdołali zniwelować straty do jednego oczka. O czas poprosił więc Philippe Blain (11:10). Przerwa na żądanie francuskiego szkoleniowca pozytywnie wpłynęła na jego podopiecznych. Kolejny atak skończył Mariusz Wlazły, a oczko z zagrywki dołożył Facundo Conte (13:10). Tymi samymi elementami odpowiedzieli także rywale, a po błędzie Karola Kłosa na tabeli wyników znów był remis (13:13). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt i tak aż do drugiej regulaminowej pauzy, na którą z minimalną przewagą zeszli Bielszczanie (15:16). Po niej gospodarze ponownie zaczęli odskakiwać rywalowi, a wszystko dzięki parze: Facundo Conte, Nicolas Marechal (18:16). Bełchatowianie utrzymywali rywali na dwu punktowy dystans aż do stanu (20:18). W polu serwisowym pomylił się wówczas Nicolás Uriarte, a as serwisowy po stronie gości zaliczył Serhij Kapelus (20:20). Gdy na prowadzenie wysunęli się Bielszaczanie z kolejnej przerwy skorzystał szkoleniowiec gospodarzy. Po niej swój atak w punkt zamienił Bartłomiej Krulicki, a akcję później skuteczny blok zanotował Grzegorz Pilarz (21:23). Miejscowa ekipa walczyła do końca, ale ostatecznie uległa (23:25) i tym samym straciła szansę na grę o Mistrzostwo Polski.

Druga partia rozpoczęła się po ataku i asie serwisowym Nicolasa Marechala (2:0). Jednak błędy własne gospodarzy sprawiły, że na tablicy wyników bardzo szybko doszło do wyrównania (2:2). Rywale nie pozostali jednak dłużni i także podarowali Bełchatowianom darmowy punkt z zagrywki. W dodatku punkt w ataku zaliczył Nicolás Uriarte i miejscowi bardzo szybko odrobili utraconą przewagę (4:2). Te dwa punkty podopieczni Philippe Blaina utrzymywali przez dłuższy fragment gry, a nawet zdołali ją powiększyć o jedno oczko zanim obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną (8:5). Po niej w ataku doskonale spisywali się Mariusz Wlazły i Nicolas Marechal. W dodatku atakujący PGE Skry Bełchatów dołożył także punkt w bloku. Gdy strata Bielszczan w stosunku do rywali wzrosła do pięciu punktów, o czas poprosił szkoleniowiec Krzysztof Stelmach (11:6). Przerwa na żądanie nie wybiła jednak z rytmu Bełchatowian, którzy za sprawą zagranicznych przyjmujących oraz dwóch środkowych: Karola Kłosa i Andrzeja Wrony   zwiększali swój punktowy dorobek z każdą kolejną akcją (16:9). Po drugiej regulaminowej pauzie Krzysztof Stelmach dokonał kilku zmian personalnych. Nie przyniosły one jednak zamierzonych rezultatów. Bowiem kolejne punkty dla swojej drużyny zdobywał Facundo Conte oraz Mariusz Wlazły i gospodarze pewnie wygrali tą drugą partię (25:19).

Trzeci set otworzyły zepsute zagrywki po obu stronach siatki (1:1). Wprowadzony na boisko Marcel Gromadowski w miejsce Mariusza Wlazłego zdobył dla gospodarzy kolejne oczko. Chwilę później błąd dotknięcia siatki popełnił Grzegorz Pilarz (3:1). Dwie kolejne akcje należały już do gości, którzy dzięki punktowym atakom Bartosza Janeczka i Serhija Kapelusa doprowadzili do kolejnego wyrównania (3:3). Od tego momentu gra się bardzo wyrównała i toczyła się punkt za punkt, aż do pierwszej przerwy technicznej (7:8). Po niej prowadzenie zmieniało się z każdą kolejną akcją. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero przy stanie (10:10). Wówczas dwa oczka z rzędu zdobyli Bełchatowianie, które utrzymywali do drugiej regulaminowej pauzy (15:13). Po niej kolejny atak skończył ze środka Karol Kłos, a w polu serwisowym pomylił się Serhij Kapelus. O przerwę dla swoich podopieczny poprosił w takiej sytuacji Krzysztof Stelmach (18:14). Po niej goście zaczęli odrabiać straty i udało im się je zmniejszyć do dwóch oczek (19:17), ale w siatkę wpadł Mateusz Sacharewicz i na trzy punktowe prowadzenie ponownie wysunęli się gospodarze (21:18). Szkoleniowiec przyjezdnej ekipy próbował jeszcze ratować ta trzecią partię biorąc czas, czy wprowadzając zmiany. Niestety sił starczyło jedynie na obronę dwóch piłek setowych i partia padła łupem miejscowej ekipy (25:22).

Czwartą odsłonę meczu od błędu dotknięcia siatki rozpoczął Bartosz Janeczek (1:0). Kilka akcji później ten sam błąd popełnił Marcel Gromadowski, doprowadzając tym samym do kolejnego wyrówania (3:3). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt. I nic więc dziwnego, że na pierwszą przerwę techniczną tylko z jednym oczkiem przewagi zeszli gospodarze (8:7). Po niej kolejne punkty zaczęli zdobywać: Israel Rodriguez, Marcel Gromadowski oraz Karol Kłos i przewaga gospodarzy nad rywalem powiększyła się do dwóch punktów (11:9). Jednak skutecznym blokiem popisał się Kamil Kwasowski i goście zdobyli kontaktowy punkt, a po błędzie Marcela Gromadowskiego w ataku Bielszczanie wysunęli się na prowadzenie (11:12). Przerwę na żądanie zmuszony był więc wykorzystać Philippe Blain. Nie wybiła ona jednak z rytmu rywali. A wręcz przeciwnie, po krótkim odpoczynku kolejne oczko w ataku zdobył blokiem Bartłomiej Krulicki (11:13). Dwu punktową przewagę goście utrzymywali aż do drugiej regulaminowej pauzy (14:16). Sytacja zmieniła się dopiero gdy dwoma z rzędu punktowymi blokami popisali się Bełchatowianie (19:18). Od tego moementu gra toczyła się punkt za punkt, ale zazwyczaj o to jedno oczko lepsi byli gospodarze (22:21). Bielszczanie zdołali doprowadzić do gry na przewagi, którą ostatecznie (27:25) wygrali siatkarze z Bełchatowa, a tym samym całe spotkanie 3:1.

PGE Skra Bełchatów – BBTS Bielsko-Biała 3:1

 (23:25, 25:19, 25:22, 27:25)

 MVP: Nicolas Marechal

PGE Skra Bełchatów: Srećko Lisinac, Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Facundo Conte, Nicolas Uriarte, Nicolas Marechal, Kacper Piechocki (libero) oraz Andrzej Wrona, Marcin Janusz, Marcel Gromadowski, Israel Rodriguez, Mariusz Marcyniak, Mihajlo Stanković, Robert Milczarek (libero)

BBTS Bielsko – Biała: Bartłomiej Krulicki, Grzegorz Pilarz, Bartosz Janeczek, Serhij Kapelus, Mateusz Sacharewicz, Kamil Kwasowski, Łukasz Koziura (libero) oraz Wojciech Siek, Krzysztof Modzelewski, Bartłomiej Neroj, Dmytro Bogdan, Marcin Wika, Paweł Stabrawa i Daniel Lewis (libero)

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz