Cucine Lube Civitanova z brązowym medalem LM!

Flaga WłochNiedzielny mecz, którego stawką był brązowy medal Ligi Mistrzów, przyniósł kibicom wiele emocji. Po zaciętym, pięciosetowym pojedynku Mistrzowie Polski musieli uznać wyższość rywali, a tym samym zajęli czwarte miejsce w turnieju.

 Spotkanie otworzył punktowy blok gości (0:1). W następnej akcji ze środka skończył Marco Podrascanin (0:2). Olieg Achrem zdołał wkońcu dać pierwsze oczko Resovii, ale chwilę pózniej w polu serwisowym pomylił się Russell Holmes. W dodatku drugi punktowy blok zaliczyli włoscy siatkarze (1:4). Po kontrowersyjnym challengu akcja została powtórzona i dwa punkty ze środka zdobył  Dymytro Paszycki (3:5). Najpierw z prawego skrzydła skońcyzł Bartosz Kurek, a zaraz po nim jego vis a vis – Alessandro Fei (4:7). Po pierwszej przerwie technicznej pierwszy punkt w tym meczu zdobył Thomas  Jaeschke (5:8). Dwa błedy z rzędu popełnili goście, ale Rzeszowianie nie pozostali im obojętni (7:10). Sprytną piłkę przebił  na stronę gospodarzy libero Jenia Grebennikov i tym samym zdobył 11 punkt (8:11). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, ale zawsze o te dwa trzy oczka lepsi byli przyjezdni z Maceraty (12:14). Po drugiej regulaminowej pauzie kolejne oczko dla gospodarzy zdobył atakujący Bartosz Kurek. Gdy chwilę pózniej punktowy blok zanotował Fabian Drzyzga, o pierwszy czas w tej pierwszej partii poprosił szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini (16:17). Jednak po nim Alessandro Fei zapunktował zagryką i goście ponownie odskoczyli na trzy punktu (16:19). Z tego też powodu o czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Andrzej Kowal. Po nim gospodarzom udało się zdobyć jeden punkt, ale już w następnej akcji z drugiej lini swój atak skończył  Klemen Cebulij (18:21). Gdy przewaga siatkarzy z Maceraty wzrosła do czterech punktów, drugą przerwę zmuszony był wykorzystać szkoleniowiec Asseco Resovii Rzeszów. Na boisko za Fabiana Drzyzgę wszedł Dawid Dryja, ale próba przebicia piłki Oliega Achrema zakończyła się punktem dla gości (19:23). Piłkę setową przyjezdnym dał atak Osmany Juantoreny, który popisał się na zakończenie premierowej odsłony asem serwisowym (20:25).

Drugi set rozpoczął się od asa serwisowego Thomasa Jaeschke’go (1:0). Z prawego skrzydła skończył Bartosz Kurek, ale w zagrywce pomylił się po raz kolejny w tym meczu Russell Holmes (2:2). Dwoma udanymi atakami popisał się przyjmujący Klemen Cebulij i na prowadzenie wysunęli się goście (3:4). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, a szala zwycięstwa przechylała się raz na korzyść gości, a raz na korzyść gospodarzy (5:6). Bardzo długa wymiana pełna w efektowne obrony skończyła się błędem w ataku Bartosza Kurka (6:8). Atakujący Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski w następnej akcji skończył już z lewego skrzydła. A kolejną punktową zagrywką popisał się chwilę pózniej amerykański skrzydłowy (8:8). Niestety błędy własne gospodarzy sprawiły, że ponownie na prowadzeniu byli siatkarze z Maceraty (9:10). Kilka chwil pózniej błąd w zagrywce zaliczył Marco Podrascanin, ale także Olieg Achrem pomylił się w tym samym elemencie (12:12). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt, aż do drugiej przerwy techniczną, na którą z minimalną przewagą zeszli goście (15:16). Po niej z prawego skrzydła kolejny punkt zdobył kubański siatkarz, a chwilę pózniej ten sam zawodnik popisał się asem  serwisowym. O czas poprosił więc szkoleniowiec Andrzej Kowal (16:18). Gospodarze zdołali odrobić punkt straty, ale z prawego ponownie punkt zdobył Alessandro Fei (18:20). Dzięki agresywnej zagrywce Dawida Dryji, gospodarzom udało się dopowadzić do kolejnego wyrównania. Dlatego o czas poprosił trener Gianlorenzo Blengini (21:21). Po nim punktowym blokiem popisał się  Russell Holmes, ale chwilę pózniej tym samym elementem zapunktowali rywale (22:23). Piłkę setową obronił Olieg Achrem, dzięki atomowemu atakowi. Druga partia zakończyła się grą na przewagi, na korzyść Rzeszowian (27:25).

Trzeci set otworzył Olieg Achrem z lewego skrzydła (1:0). Jednak goście bardzo szybko zdołali wyrównać (1:1). W polu serwisowym pomylił się Bartosz Kurek, a po drugiej stronie siatki Alessandro Fei (2:2). Z prawego skrzydła skończył atakujący Resovii, a bład rozegrania popełnił  Micah Christenson (5:3). Gospodarze utrzymywali prowadzenie, aż do pierwszej przerwy technicznej, na którą zeszli po punktowej zagrywce Fabiana Drzyzgi (8:4). Po niej dwa oczka z rzędu zdobyli goście. Korzystną serię siatkarzy z Maceraty przerwał dopiero Bartosz Kurek (9:6). Goście włączyli więc punktowy blok i dzięki temu elementowi udało im się zniwelować straty do jednego punktu (11:10). Po ataku Klemena Cebulij’ego na tablicy wyników pojawił się pierwszy od dłuższego czasu remis. Przerwę na żądanie zmuszony był więc wykorzystać Andrzej Kowal (11:11). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, aż do stanu (13:13). Wówczas przez błędna decyzję na dwa punkty odskoczyli rywale i utrzymywali je aż do drugiej przerwy technicznej (14:16). Po krótkiej przerwie punktowym blokiem popisał się Russel Holmes, a po ataku Oliega Achrema na prowadzenie wyszli gospodarze (17:16). Siatkarze z Maceraty bardzo szybko zdołali doprowadzić do kolejnego wyrównania. Dopiero przy stanie (19:18) na korzyść Resoviaków o czas poprosił Gianlorenzo Blengini. W końcówce miejscowi utrzymywali punktową przewagę, której nie oddali już do końca, wygrywając (25:22).

Czwarta odsłona spotkania lepiej rozpoczęła się dla gości (1:3). Rzeszowianie bardzo szybko zdołali zniwelować wszelkie straty. A po atomowym ataku Bartosza Kurka wysunęli się nawet na minimalne prowadzenie (4:3). Przez błędy własne gospodarzy, rywale zdołali wypracować kilko punktową przewagę, więc bardzo szybko obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną (5:8). Po krótkim odpoczynku Rzeszowianie przeplatali udane ataki z prostymi błędami. W konsekwencji czego rywale w dalszym ciągu utrzymywali trzy oczka. Sytaucja zmieniła się dopiero gdy kolejnym blokiem popisał się na środku Russel Holmes. Wówczas w kolejnej akcji piłkę w aut posłał Alessandro Fei (10:10). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, aż do drugiej regulaminowej pauzy (15:16). Po niej Rzeszowianie dołożyli kolejny punktowy blok (18:16). W końcówce seta gospodarze utrzymywali dwa oczka przewagi nad rywalami (21:19). Wówczas w polu serwisowym pomylił się Bartosz Kurek, a w następnej akcji gospodarze popełnili kolejny prosty błąd. Dlatego pierwszy czas zmuszony był wykorzystać Andrzej Kowal (21:21). Po nim dwoma blokami z rzędu popisali się siatkarze z Maceraty. I kolejny o kolejny czas poprosił szkoleniowiec Resovii (23:21). Po przerwie kolejny blokiem zapunktowali goście, a partia zakończyła się ich udanym atakiem ze środka (22:25).

Tie-break zaczął się od wyrównanej wymiany, którym na korzyść swojej drużyny skończył ostatecznie William Priddy (1:1). Na lewym skrzydle został zatrzymany Olieg Achrem i bardzo szybko pierwszą przerwę zmuszony był wykorzystać Andrzej Kowal (1:3). W końcu drugi punkt dla Rzeszowian zdobył kapitam Olieg Achrem, ale chwilę pózniej w polu serwisowym po raz kolejny pomylił się dziś Bartosz Kurek (2:5). W tym samym elemencie pomyłkę zaliczył także Alessandro Fei, który w kolejnej akcji posłał swój atak po antence w aut. Mimo licznych błędów goście zdobyli trzy oczka z rzędu. W rezultacie tego zmienili boisko ze zdecydowaną przewagą, którą po zmianie stron zaczęli powiększać (5:9). W końcówce seta gospodarze popełniali kolejne proste błędy (7:11). Przed zagrywką Russela Holmesa o czas poprosił szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini. Czas na żądanie przyniósł oczekiwane rezultaty, bowiem po nim amerykański środkowy posłał swój serwis prosto w siatkę. Włosi już do końca kontrolowali przebieg gry, która zakończyła się na korzyść gości po błedzie serwisowym Oliega Achrema (10:15).

Asseco Resovia Rzeszów –  Cucine Lube Civitanova 2:3

(20:25, 27:25, 25:22, 22:25, 10:15)

Asseco Resovia Rzeszów: Fabian Drzyzga, Bartosz Kurek, Dymytro Paszycki, Russell Holmes, Olieg Achrem, Thomas Jaeschke, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Dawid Dryja, Damian Wojtaszek (libero)

Cucine Lube Civitanova: Alessandro Fei, Osmany Juantorena, Dragan Stanković, Micah Christenson, Klemen Cebulij, Marco Podrascanin oraz Jenia Grebennikov (libero) i William Priddy

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

 

Spotkanie otworzył punktowy blok gości (0:1). W następnej akcji ze środka skończył Marco Podrascanin (0:2). Olieg Achrem zdołał wkońcu dać pierwsze oczko Resovii, ale chwilę pózniej w polu serwisowym pomylił się Russell Holmes. W dodatku drugi punktowy blok zaliczyli włoscy siatkarze (1:4). Po kontrowersyjnym challengu akcja została powtórzona i dwa punkty ze środka zdobył  Dymytro Paszycki (3:5). Najpierw z prawego skrzydła skońcyzł Bartosz Kurek, a zaraz po nim jego vis a vis – Alessandro Fei (4:7). Po pierwszej przerwie technicznej pierwszy punkt w tym meczu zdobył Thomas  Jaeschke (5:8). Dwa błedy z rzędu popełnili goście, ale Rzeszowianie nie pozostali im obojętni (7:10). Sprytną piłkę przebił  na stronę gospodarzy libero Jenia Grebennikov i tym samym zdobył 11 punkt (8:11). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, ale zawsze o te dwa trzy oczka lepsi byli przyjezdni z Maceraty (12:14). Po drugiej regulaminowej pauzie kolejne oczko dla gospodarzy zdobył atakujący Bartosz Kurek. Gdy chwilę pózniej punktowy blok zanotował Fabian Drzyzga, o pierwszy czas w tej pierwszej partii poprosił szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini (16:17). Jednak po nim Alessandro Fei zapunktował zagryką i goście ponownie odskoczyli na trzy punktu (16:19). Z tego też powodu o czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Andrzej Kowal. Po nim gospodarzom udało się zdobyć jeden punkt, ale już w następnej akcji z drugiej lini swój atak skończył  Klemen Cebulij (18:21). Gdy przewaga siatkarzy z Maceraty wzrosła do czterech punktów, drugą przerwę zmuszony był wykorzystać szkoleniowiec Asseco Resovii Rzeszów. Na boisko za Fabiana Drzyzgę wszedł Dawid Dryja, ale próba przebicia piłki Oliega Achrema zakończyła się punktem dla gości (19:23). Piłkę setową przyjezdnym dał atak Osmany Juantoreny, który popisał się na zakończenie premierowej odsłony asem serwisowym (20:25).

Drugi set rozpoczął się od asa serwisowego Thomasa Jaeschke’go (1:0). Z prawego skrzydła skończył Bartosz Kurek, ale w zagrywce pomylił się po raz kolejny w tym meczu Russell Holmes (2:2). Dwoma udanymi atakami popisał się przyjmujący Klemen Cebulij i na prowadzenie wysunęli się goście (3:4). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, a szala zwycięstwa przechylała się raz na korzyść gości, a raz na korzyść gospodarzy (5:6). Bardzo długa wymiana pełna w efektowne obrony skończyła się błędem w ataku Bartosza Kurka (6:8). Atakujący Asseco Resovii Rzeszów i reprezentacji Polski w następnej akcji skończył już z lewego skrzydła. A kolejną punktową zagrywką popisał się chwilę pózniej amerykański skrzydłowy (8:8). Niestety błędy własne gospodarzy sprawiły, że ponownie na prowadzeniu byli siatkarze z Maceraty (9:10). Kilka chwil pózniej błąd w zagrywce zaliczył Marco Podrascanin, ale także Olieg Achrem pomylił się w tym samym elemencie (12:12). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt, aż do drugiej przerwy techniczną, na którą z minimalną przewagą zeszli goście (15:16). Po niej z prawego skrzydła kolejny punkt zdobył kubański siatkarz, a chwilę pózniej ten sam zawodnik popisał się asem  serwisowym. O czas poprosił więc szkoleniowiec Andrzej Kowal (16:18). Gospodarze zdołali odrobić punkt straty, ale z prawego ponownie punkt zdobył Alessandro Fei (18:20). Dzięki agresywnej zagrywce Dawida Dryji, gospodarzom udało się dopowadzić do kolejnego wyrównania. Dlatego o czas poprosił trener Gianlorenzo Blengini (21:21). Po nim punktowym blokiem popisał się  Russell Holmes, ale chwilę pózniej tym samym elementem zapunktowali rywale (22:23). Piłkę setową obronił Olieg Achrem, dzięki atomowemu atakowi. Druga partia zakończyła się grą na przewagi, na korzyść Rzeszowian (27:25).

Trzeci set otworzył Olieg Achrem z lewego skrzydła (1:0). Jednak goście bardzo szybko zdołali wyrównać (1:1). W polu serwisowym pomylił się Bartosz Kurek, a po drugiej stronie siatki Alessandro Fei (2:2). Z prawego skrzydła skończył atakujący Resovii, a bład rozegrania popełnił  Micah Christenson (5:3). Gospodarze utrzymywali prowadzenie, aż do pierwszej przerwy technicznej, na którą zeszli po punktowej zagrywce Fabiana Drzyzgi (8:4). Po niej dwa oczka z rzędu zdobyli goście. Korzystną serię siatkarzy z Maceraty przerwał dopiero Bartosz Kurek (9:6). Goście włączyli więc punktowy blok i dzięki temu elementowi udało im się zniwelować straty do jednego punktu (11:10). Po ataku Klemena Cebulij’ego na tablicy wyników pojawił się pierwszy od dłuższego czasu remis. Przerwę na żądanie zmuszony był więc wykorzystać Andrzej Kowal (11:11). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, aż do stanu (13:13). Wówczas przez błędna decyzję na dwa punkty odskoczyli rywale i utrzymywali je aż do drugiej przerwy technicznej (14:16). Po krótkiej przerwie punktowym blokiem popisał się Russel Holmes, a po ataku Oliega Achrema na prowadzenie wyszli gospodarze (17:16). Siatkarze z Maceraty bardzo szybko zdołali doprowadzić do kolejnego wyrównania. Dopiero przy stanie (19:18) na korzyść Resoviaków o czas poprosił Gianlorenzo Blengini. W końcówce miejscowi utrzymywali punktową przewagę, której nie oddali już do końca, wygrywając (25:22).

Czwarta odsłona spotkania lepiej rozpoczęła się dla gości (1:3). Rzeszowianie bardzo szybko zdołali zniwelować wszelkie straty. A po atomowym ataku Bartosza Kurka wysunęli się nawet na minimalne prowadzenie (4:3). Przez błędy własne gospodarzy, rywale zdołali wypracować kilko punktową przewagę, więc bardzo szybko obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną (5:8). Po krótkim odpoczynku Rzeszowianie przeplatali udane ataki z prostymi błędami. W konsekwencji czego rywale w dalszym ciągu utrzymywali trzy oczka. Sytaucja zmieniła się dopiero gdy kolejnym blokiem popisał się na środku Russel Holmes. Wówczas w kolejnej akcji piłkę w aut posłał Alessandro Fei (10:10). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, aż do drugiej regulaminowej pauzy (15:16). Po niej Rzeszowianie dołożyli kolejny punktowy blok (18:16). W końcówce seta gospodarze utrzymywali dwa oczka przewagi nad rywalami (21:19). Wówczas w polu serwisowym pomylił się Bartosz Kurek, a w następnej akcji gospodarze popełnili kolejny prosty błąd. Dlatego pierwszy czas zmuszony był wykorzystać Andrzej Kowal (21:21). Po nim dwoma blokami z rzędu popisali się siatkarze z Maceraty. I kolejny o kolejny czas poprosił szkoleniowiec Resovii (23:21). Po przerwie kolejny blokiem zapunktowali goście, a partia zakończyła się ich udanym atakiem ze środka (22:25).

Tie-break zaczął się od wyrównanej wymiany, którym na korzyść swojej drużyny skończył ostatecznie William Priddy (1:1). Na lewym skrzydle został zatrzymany Olieg Achrem i bardzo szybko pierwszą przerwę zmuszony był wykorzystać Andrzej Kowal (1:3). W końcu drugi punkt dla Rzeszowian zdobył kapitam Olieg Achrem, ale chwilę pózniej w polu serwisowym po raz kolejny pomylił się dziś Bartosz Kurek (2:5). W tym samym elemencie pomyłkę zaliczył także Alessandro Fei, który w kolejnej akcji posłał swój atak po antence w aut. Mimo licznych błędów goście zdobyli trzy oczka z rzędu. W rezultacie tego zmienili boisko ze zdecydowaną przewagą, którą po zmianie stron zaczęli powiększać (5:9). W końcówce seta gospodarze popełniali kolejne proste błędy (7:11). Przed zagrywką Russela Holmesa o czas poprosił szkoleniowiec Gianlorenzo Blengini. Czas na żądanie przyniósł oczekiwane rezultaty, bowiem po nim amerykański środkowy posłał swój serwis prosto w siatkę. Włosi już do końca kontrolowali przebieg gry, która zakończyła się na korzyść gości po błedzie serwisowym Oliega Achrema (10:15).

 

Asseco Resovia Rzeszów –  Cucine Lube Civitanova 2:3

(20:25, 27:25, 25:22, 22:25, 10:15)

Asseco Resovia Rzeszów: Fabian Drzyzga, Bartosz Kurek, Dymytro Paszycki, Russell Holmes, Olieg Achrem, Thomas Jaeschke, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Dawid Dryja, Damian Wojtaszek (libero)

Cucine Lube Civitanova: Alessandro Fei, Osmany Juantorena, Dragan Stanković, Micah Christenson, Klemen Cebulij, Marco Podrascanin oraz Jenia Grebennikov (libero) i William Priddy

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

 

Dodaj komentarz