Skra o krok od brązowego medalu

skraPGE Skra Bełchatów pokonała gdański Lotos w drugim starciu o brąz. Kluczem do zwycięstwa okazała się zagrywka i blok. Zadecydowały także błędy własne, których zdecydowanie za dużo popełnili goście.

Spotkanie otworzyła długa wymiana, którą ostatecznie z prawego skrzydła zakończył Mariusz Wlazły. Chwilę pózniej do pierwszego wyrównania doprowadził jego wiza wi – Murphy Troy (1:1). Gdy w polu serwisowym stanął Mariusz Wlazły, Bełchatowianie zdobyli trzy oczka z rzędu i wysunęli się na prowadzenie (5:2). Ze środka pierwszy punkt w meczu zanotował  Srećko Lisinac, a błąd w ataku pomylił się Mateusz Mika (8:4). Po pierwszej przerwie technicznej na prawym skrzydle pojedyńczy blok postawił Facundo Conte (10:5). Goście cały czas próbowali odrabiać straty, ale przez błędy własne Gdańszczan w polu serwisowym przewaga PGE Skry Bełchatów wzrosła jeszcze przed drugą regulaminową pauzą (15:7). Na boisku pojawił się więc Damian Schulz jako początek podwójnej zmiany. Po powrocie na parkiet dwoma odrzucającymi zagrywkami popisał się Mariusz Wlazły, powiększając tym samym punktowy dorobek gospodarzy (18:8). Sytuacja po gdańskiej stronie poprawiła się nieco gdy na parkiecie pojawił się także Miłosz Hebda (18:10). Jednak goście zaczęli seryjnie psuć kolejne serwisy (21:11). Z prawego skrzydła skończył Facundo Conte, który chwilę pózniej dołożył drugie oczko z zagrywki (23:12). Premierową odsłonę zakończył atak Nicolasa Marechala (25:13).

Druga partia rozpoczęła się od błędu serwisowego Mateusza Miki (1:0). Mocnym, a zarazem punktowym serwisem popisał się za to Mariusz Wlazły (3:1). Efektowną obronę zanotował libero Kacper Piechocki, a dobrze dograną przez niego piłkę w punkt zamienił Facundo Conte (5:2). Pierwszy czas bardzo szybko musiał więc wykorzystać szkoleniowiec Andrea Anastasi. Po nim goście nie poradzili sobie z zagrywkami Nicolasa Marechala i obie ekipy zeszły na pierwszą przerwę techniczną (8:2). Po niej w ataku zaczął się mylić także Wojciech Grzyb(10:3). Na parkiet w miejsce Marco Falashiego pojawił się Przemysław Stępień. Doskonałą okazjęze na środku siatki wykorzystał Karol Kłos, a as serwisowy dołożył Nicolas Uriarte (12:4). Gdy na lini dzięwiątego metra stanął Facundo Conte, gospodarze zdobyli trzy oczka z rzędu. Szesnasty punkt zdobył dla Bełchatowian Mariusz Wlazły, a gościom do drugiej regulaminowej pauzy udało się odrobić tylko dwa oczka (16:6). Przy zagrywce Karola Kłosa goście nie zdołali skończyć dwóch swoich pierwszych akcji (18:6). Przewaga podopiecznych Phillipa Bleina rosła z każdą kolejną akcją, a wszystko za sprawą punktowych zagrywek między innymi Nicolasa Marechala (22:9). Pewne zwycięstwo w drugiej partii gospodarze przypieczętowali stawiając podwójny blok (25:10).

Trzecią odsłonę spotkania atakiem z prawego skrzydła otworzył Damian Schulz, ale goście popełnili kolejny błąd serwisowy (1:1). Z lewego skończył Mateusz Mika, a chwilę pózniej przechodzącą piłkę w punkt zamienił Nicolas Uriarte (3:2). Dzięki punktowemu blokowi i prostym błędą rywali, gospodarze bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie (5:3). Bardzo długą wymianę pełną w efektowne obrony skończył Nicolas Marechal (7:4). Jeszcze przed zejściem na pierwszą przerwę techniczną as serwisowy zdobył po stronie gości Damian Schulz, zdobywając tym samym kontaktowy punkt (7:6). Po powrocie na parkiet kolejnym efektownym atakiem na pojedyńczym bloku popisał się Mariusz Wlazły (9:7). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, ale zazwyczaj o te jedno dwa oczka lepsi byli siatkarze z Bełchatowa (11:9). Dzięki zagrywce Nicolasa Marechala gospodarze zdołali powiększyć swoją przewagę do trzech punków, którą utrzymywali aż do zejścia na drugą regulaminową pauzę (16:13). Gdy obie ekipy powróciły na parkiet po krótkim odpoczynku, kolejnym znakomitym atakiem popisał się francuski przyjujący. A chwilę pózniej na lewym skrzydle podwójny bełchatowski blok po raz kolejny w tym meczu zatrzymał Mateusza Mikę (18:14). Po przerwie na żądanie szkoleniowca gości, kolejnego siatkarskiego gwozdzia wbił w parkiet Mariusz Wlazły ( 20:14). Błąd podwójnego odbicia został odgwidany po stronie gospodarzy. W dodatku z lewego skrzydła sprytną kiwką popisał się Mateusz Mika (20:17). Przerwa na żądanie Philipa Bleina przyniosła oczekiwane rezultaty. Bowiem po niej ze środka skończył Karol Kłos, dając swojej drużynie chwilę wytchnienia (21:17). Gdy w polu serwisowym stanął Mateusz Mika, ekipa z Trójmiasta zdołała odrobić połowę strat, ale walkę na siatce wygrał Nicolas Uriarte (22:19).  W końcówce seta swój serwis daleko w aut posłał Murphy Troy, a chwilę pózniej zablokowany został Sebastian Schwarz. Set zakończył się atakiem Karola Kłosa (25:21).

PGE Skra Bełchatów – LOTOS Trefl Gdańsk 3:0 

( 25:13, 25:10, 25:21)

MVP: Mariusz Wlazły

PGE Skra Bełchatów: Srećko Lisinac, Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Facundo Conte, Nicolas Uriarte, Nicolas Marechal, Kacper Piechocki (libero) oraz Michał Winiarski

LOTOS Trefl Gdańsk: Wojciech Grzyb, Marco Falaschi, Sebastian Schwarz, Bartosz Gawryszewski, Murphy Troy, Mateusz Mika oraz Piotr Gacek (libero), Damian Schulz, Przemysław Stępień, Miłosz Hebda, Artur Ratajczak

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz