PGE Skra Bełchatów z brązowym medalem MP

skraLOTOS Trefl Gdańsk uległ na własnym parkiecie drużynie PGE Skry Bełchatów 0:3 w ramach trzeciego spotkania o brązowy medal Mistrzostw Polski. Tym samym wygrali całą rywalizację 3:0  i zakończyli sezon 2015/ 2016 na najniższym stopniu podium.

Spotkanie otworzył atak Mariusza Wlazłego z prawego skrzydła (0:1). Pierwszy błąd w zagrywce popełnił Karol Kłos, ale chwilę pózniej ze środka swój atak skończył Srećko Lisinac (1:3). Gdy w polu serwisowym stanął Mariusz Wlazły, gospodarze zaczęli mieć coraz większe problemy w przyjęciu. W konsekwencji czego oddawali darmowe piłki, które w kolejne punkty zamieniali rywale. Przy stanie (1:6) o pierwszy czas dla swoich podopiecznych poprosił szkoleniowiec Andrea Anastasi. Po nim siatkarze z Gdańska zdołali odrobić dwa punkty z rzędu. Niestety błąd w zagrywce popełnił rozgrywający Marco Falaschi, a kolejne oczko ze środka dołożył Srećko Lisinac (3:8). Po pierwszej przerwie technicznej dłuższą wymianę skończył Facundo Conte. Dzięki kąsającym zagrywkom Srećko Lisiniaca przewaga gości wzrosła do siedmiu punktów (4:11). Kolejną przerwę na żądanie musiał bardzo szybko wykorzystać więc włoski trener. Z szóstej strefy punkt dla gospodarzy zdobył Mateusz Mika, ale kolejną udaną kontrą popisał się argentyński skrzydłowy. W dodatku na prawym skrzydle punktowy blok na Sebastianie Schwarzu postawił Mariusz Wlazły (6:14). Do drugiej regulaminowej pauzy goście z Bełchatowa zdobyli dwa punkty, przy tylko jednym po stronie dzisiejszych gospodarzy (7:16). Punktową serię na zagrywce Mariusza Wlazłego zatrzymał Mateusz Mika (8:18). Przechodzącą piłkę w punkt zamienił rozgrywający Nicolas Uriarte (10:21). Ten sam siatkarz popisała się w końcówce seta asem serwisowym, a jego reprezentacyjny kolego dołożył skuteczny blok (11:25).

Drugą partię rozpoczął się po skutecznym ataku Sebastiana Schwarza, ale bardzo szybko stan wyrównał  Srećko Lisinac (1:1). W kolejnej akcji w przyjęciu został pocelowany Mateusz Mika. Goście zdołali jeszcze jedno oczko, ale pózniej błąd przekroczenia lini dziewiątego metra popełnił Mariusz Wlazły (2:3). Atakujący PGE Skry Bełchatów zdołał się zrehabilitować atomowym atakiem z prawego skrzydła (3:5). Dzięki zagrywkom Wojeciecha Grzyba, gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania (5:5). Bełchatowianie szybko zdołali odbudować dwu punktową przewagę. Jednak po ataku Artura Ratajczaka i punktowym bloku Mateusza Miki, stan wyrównał się jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (7:7). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, aż do stanu (9:9). Wówczas trzy oczka z rzędu zdobyli Bełchatowianie, ale ponownie błąd przejścia lini dziewiątego metra został odgwizdany Mariusz Wlazły (10:12). Atomowym atakiem z lewego skrzydła popisał się po raz kolejny w tym meczu Facundo Conte (11:14). Goście utrzymywali trzy oczka nad rywalami aż do drugiej regulaminowej pauzy (13:16). W końcówce gospodarze mieli szansę odrobić straty, ale przez zgubiły ich błędy własne zwłaszcza w zagrywce (15:21).  Na parkiecie pojawił się Murphy Troy, ale nawet zmiana atkującego nie pomogła miejscowej ekipie doprowadzić do remisu. Set zakończył się atak Facundo Conte (19:25).

Sprytną kiwką z lewgo skrzydła popisał się Nicolas Marechal, a kolejne oczko dołożył ze środka Srećko Lisiniac (0:3). Z każdą kolejną akcją Bełchatowianie powiększali swój punktowy dorobek (2:6). Bardzo szybko pierwszą przerwę zmuszony był więc wykorzystać szkoleniowiec Andrea Anasatsi. Na parkiecie pojawił się także Murphy Troy w miejsce Sebastiana Szulca. Zmiany personalne nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów. Bowiem na pierwszą przerwę tchniczną ze zdecydowaną przewagą zeszli siatkarze z Bełchatowa (2:8). Po niej błąd w zagrywce popełnił miejscowy pewniak Wojciech Grzyb, ale w tym samym elemencie pomylił się także Nicolas Uriarte (5:10). Gdańszczanie zdobyli jeszcze jedno oczko, ale w kolejnej akcji punktowy blok zanotował Karol Kłos. W dodatku w zagrywce został pocelowany libero Piotr Gacek, a chwilę pózniej Facundo Conte posłał piłkę centralnie w pomarańczowe pole (6:13). Siatkarze z Trójmiasta odrobili w prawdzie dwa punkty z rzędu, ale w polu serwisowym stanął chwilę pózniej Karol Kłos. Wówczas gdańszczanie nie radzili sobie z przyjęciem agresywnych flotów (8:15). Bardzo długą wymianę pełną w efektowne i zaskakujące obrony wygrali miejscowi, ale atomowym atakiem zaskoczył rywali Facundo Conte (10:16). Po powrocie na parkiet, punktową zagrywką popisał się Nicolas Marechal, a w następnej akcji tym samym elementem zapunktował Sebastian Schwarz (13:19).  W końcówce seta goście dominowali na parkiecie i podopiecznym Andrei Anastasiego nie udało im się ich dogonić (17:25).

LOTOS Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 0:3

(11:25, 19:25,17:25) 

MVP:  Nicolas Uriarte

LOTOS Trefl Gdańsk: Wojciech Grzyb, Marco Falaschi, Sebastian Schwarz, Mateusz Mika oraz Piotr Gacek (libero) i Damian Schulz, Przemysław Stępień, Artur Ratajczak,Bartosz Gawryszewski, Murphy Troy

PGE Skra Bełchatów: Srećko Lisinac, Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Facundo Conte, Nicolas Uriarte, Nicolas Marechal, Kacper Piechocki (libero)  

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz