XIV MHJW: Zwycięstwo Serbów w inauguracyjnym meczu

PlayersofSerbiacelebrateapointReprezentacja Belgii uległa Serbii 2:3 w inauguracyjnym meczu  XIV Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Spotkanie nie stało na najwyższym poziomie, ale momentami mogło się podobać zgromadzonym w krakowskiej Tauron Arenie kibicom.

Spotkanie  atakiem ze środka otworzył Simon Vandevoorde, który już w następnej akcji dołożył drugi punkt zagrywką (2:0). Serbowie w kolejnych akcjach mieli problemy z poprawnym przyjęciem serwisów Belga. Co zdołali wykorzystać gospodarze stawiając blok, a w roli głównej Seppe Baetens (4:0). Dlatego pierwszy czas zmuszony był wykorzystać szkoleniowiec Nicola Grabić. Gdy po stronie gości w polu serwisowym stanął Srecko Lisinac, goście zdołali odrobić trzy oczka z rzędu (5:4). W pewnym momencie na tablicy wyników pojawił się pierwszy remis. Dopiero po bloku, który postawił Aleks Brdjovic, wynik przechylił się na korzyść Serbów (6:7). Gra punkt za punkt trwała aż pierwszej przerwy techniczną, na którą zwycięsko zeszli gospodarze (8:7). Po powrocie na parkiet doszło do wyrównanej wymiany, która ostatecznie zakończyła się po myśli Belgów. Jednak rywale zdołali bardzo szybko doprowadzić do kolejnego wyrównania i od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt (11:10). Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero, gdy ponownie w polu serwisowym zameldował się Srecko Lisinac. Wówczas Serbowie zdobyli dwa oczka z rzędu, które utrzymywali przez dłuższą chwilę (13:15). Z szóstej strefy swój atak skończył Marco Ivović i obie ekipy zeszły na krótki odpoczynek (14:16). Po nim kolejne oczko ze środka dołożył Petar Krsmanovic, który jednak już w następnej akcji podarował darmowy punkt rywalom (16:17). W końcówce Serbowie zaczęli popełniać kolejne błędy serwisowe, ale dzięki atakom Drazena Luburica, zdołali utrzymać przewagę nad rywalem. Przeciwnicy nie pozostali im obojętni, więc punktowy dorobek gości powiększał się z każdą kolejną akcją (20:23). Premierową odsłonę atakiem ze środka zakończył Srećko Lisinac (22:25).

Drugiego seta otworzyła seria punktowych bloków po stronie belgijskiej. W tym właśnie elemencie zapunktował między innymi Simon Vandevoorde (3:0). Serbowie zaczęli popełniać proste błędy w przyjęciu i rozegraniu. Obronioną piłkę po ataku rywali w punkt zamienił Matthias Valkiers. Dlatego też o pierwszy czas poprosił trener Nicola Grabić (6:1). Po nim serbska ekipa popisała się pasywną zagrywką. Dzięki doskonałemu przyjęciu po raz kolejny dziś z szóstej strefy skończył Kevin Klinkenberg (7:2). Po pierwszej przerwie technicznej rozgrywający gospodarzy ponownie uruchomił swoich środkowych. Drugą przerwę na żądanie wykorzystał więc pierwszy szkoleniowiec reprezentacji Serbii (10:3). Dzięki kąśliwym zagrywkom Petara Krsmanovica, goście zdołali odrobić dwa oczka straty (12:5). Na prawym skrzydle trudną piłkę w siatkę posłał Marco Ivović. W konsekwencji czego Belgowie osiągnęli blisko dziesięciopunktową przewagę (15:6). Gdy w polu serwisowym pojawił się powracający do Asseco Resovii Reszów,przyjmujący goście zdołali odrobić kilka oczek, ale ostatecznie zwycięsko na drugą przerwę techniczną zeszli Belgowie (16:8). Po powrocie na boisko gra się wyrównała, co można było zaobserwować w dłuższej wymianie. Niestety siatki dotknęli podopieczni Nicoli Grabića i tym samy powiększyli punktowy dorobek rywali (17:10). Mimo prób odrabiania strat przez gości, to Belgowie do końca seta kontrolowali przebieg gry, wygrywając go bardzo zdecydowanie (25:16).

Trzecia odsłona rozpoczęła się od gry punkt za punkt. Żadna z ekip nie potrafiła bowiem odskoczyć rywalowi na więcej niż jedno oczko (3:2). W pewnym momencie na prowadzenie zaczęli się wysuwać Serbowie. Jednak na lewym skrzydle pomylił się Uros Kovacevic i na tablicy wyników był kolejny remis (5:5). Dłuższą wymianę pełną w efektowne obrony skończył atomowym atakiem  Marco Ivović (7:8). Po pierwszej przerwie technicznej gospodarze dzisiejszego spotkania zaczęli posyłać rywalom coraz trudniejsze do przyjęcia piłki. W konsekwencji czego wynik przechylił się na korzyść podopiecznych Dominique’a Baeyensa. Na boisku pojawił się Marko Podrascanin. Wówczas byliśmy świadkami kolejnej dłuższej wymiany, którą ostatecznie na swoją korzyść zakończyły Czerwone Diabły (13:11). Na lewym skrzydle w ataku pomylił się Kevin Klinkenberg, a chwilę później także inny belgijski siatkarz. Rywale nie pozostali im jednak obojętni, psując zagrywkę (16:15). Efektownym atakiem ze środka popisał się Srećko Lisinac, a chwilę później środkowy dołożył kolejne oczko zagrywką (17:18). Kolejny raz zapunktował Seppe Baetens, a chwilę później zrobił to także jego wiza wi – Drazen Luburic (19:21). Gdy przewaga gości wzrosła do trzech punktów o czas poprosił Dominique Baeyens. Po powrocie na boisko ten sam szkoleniowiec dokonał dwóch zmian w składzie swojej drużyny. Zmiany personalne nie przyniosły one jednak oczekiwanych rezultatów. Bowiem partia padła łupem rywali (21:25).

Czwartego seta otworzył autowy serwis Kevina Klinkenberga (0:1). Dzięki udanemu atakowi ze środka Simona Vandevoorde, gospodarze bardzo szybko doprowadzili do wyrównania (1:1). Z tej samej pozycji zapunktował po stronie rywali Marko Podrascanin (2:4). Belgowie zdołali jednak w krótkim czasie doprowadzić do kolejnego remisu (4:4). Wymiana punkt za punkt trwała aż do pierwszej przerw technicznej, na którą zwycięsko zeszli goście. A wszystko dzięki Drazenowi Luburicowi (7:8). Po powrocie na boisko sprytną kiwką popisał się Matthias Valkiers i  Belgowie wysunęli się na prowadzenie. Dlatego pierwszą przerwę na żądanie zmuszony był wykorzystać szkoleniowiec Nicola Grabić (11:9). Po niej belgijska ekipa zaczęła powiększać swoją punktową przewagę, która w pewnym momencie zwiększyła się do czterech punktów (15:11). Marko Podrascanin posłał piłkę daleko w aut i obie ekipy zeszły na krótki odpoczynek. Po niej asem serwisowym po stronie gości popisał się Marco Ivović, a w następnej akacji błąd w ataku popełnili rywale (17:16). Kilka chwil później dłuższą wymianę wygrali Belgowie i ich przewaga ponownie wzrosła do trzech oczek. Drugi czas dla swoich podopiecznych wziął więc były reprezentant Serbii (19:16). Dwa ataki z szóstej strefy skończył Marco Ivović, a w następnej akcji zablokowany został belgijski atakujący. Drugą przerwę wykorzystał więc trener Dominique Baeyens (21:20). Końcówka seta toczyła się punkt za punkt (24:23). Ostatcznie zakończył się on atakiem Simona Vandevoorde (25:23).

Tie – break rozpoczął się punktowym blokiem Drazena Luburica (0:1). Na początku tej odsłony siatkarze po obu stronach siatki zaczęli seryjnie psuć swoje serwisy (1:2). Gdy na tablicy wyników był kolejny remis, gra ponownie zaczęła toczyć się punkt za punkt. Aż do stanu (4:4), po którym Serbowie zaczęli odskakiwać swoim rywalom (4:7). Długą wymianę pełną w efektowne obrony zakończył na korzyść gości Nemanja Jakovljevic (5:8). Po zmianie stron dwoma atomowymi atakami popisał się Marco Ivović (7:10). Gdy w polu serwisowym stanął Kevin Klinkenberg, gospodarze zdołali zniwelować straty do jednego oczka (9:10). Ten sam siatkarz kilka chwil później doprowadził do wyrównania (11:11). Z szóstej strefy swój atak skończył Marco Ivović, a w kolejnej akcji rywale pomyli się dwukrotnie w tym samym elemencie (12:15).

Belgia – Serbia 2:3 

(22:25, 25:16,21:25, 25:23, 12:15)

Belgia: Simon Vandevoorde, Pieter Verhees, Kevin Klinkenberg, Gert van Walle,Matthias Valkiers, Seppe Baetens oraz Jelle Ribbens (libero), Lienert Cosemans

Serbia: Uros Kovacevic, Marko Ivovic, Drazen Luburic, Srecko Lisinac, Petar Krsmanovic oraz Nikola Rosic (libero), Milan Katic, Nemanja Jakovljevic, Marko Podrascanin

Autor: Agnieszka Samojedna

Źródło: informacja własna

Dodaj komentarz