Reprezentacja Polski pokonała Kanadę 3:2 w inauguracyjnym meczu Turnieju Interkontynentalnego w Japonii. Nie było łatwo, ale pierwszy krok w stronę Rio został zrobiony.
Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli Polacy, którzy prowadzili trzema punktami już na pierwszej przerwie technicznej (8:5). Po powrocie na boisko biało – czerwoni utrzymywali rywali na dystans, prowadząc (12:10) oraz (15:13). Dopiero gdy obie ekipy wróciły na parkiet po drugiej regulaminowej pauzie, podopieczni Stephana Antigi zaczęli powiększać swój dorobek (19:15). W końcówce seta straty Kanadyjczyków wzrosły do sześciu oczek, ale ostatecznie Polacy wygrali różnicą aż siedmiu (25:18).
Drugą partię z hukiem otworzyli Kanadyjczycy, którzy dzięki serwisom Tylera Sandersa bardzo szybko wysunęli się na prowadzenie (0:3), (0:5), a także (1:8). Po pierwszej przerwie technicznej kolejne ataki w punkty zamieniał Gavin Schmitt. W wyniku czego goście utrzymywali przez dłuższy czas Polaków na punktowy dystans (5:12) oraz (7:17). Biało – czerwonym udało się w prawdzie odrobić dziesięć punktów straty, ale to było wszystko na co ich było stać w tym drugim secie, który ostatecznie padł zdecydowanym łupem rywali (25:17).
Początek trzeciej odsłony spotkania należał do biało – czerwonych, którzy po udanym ataku kapitana Michała Kubiaka wysunęli się na prowadzenie (5:3). Rywale zdołali jednak bardzo szybko doprowadzić do wyrównania, a nawet zeszli zwycięsko na pierwszą przerwę techniczną (7:8). Po krótkim odpoczynku goście odskoczyli rywalom na dwa punkty, które utrzymywali aż do stanu (9:11). Wówczas do wyrównania doprowadził Bartosz Kurek (11:11). Gdy w polu serwisowym stanął Gavin Schmitt kanadyjska ekipa ponownie wysunęła się na prowadzenie, tuż przed drugą regulaminową pauzą (13:15). Z każdą kolejną akcją podopieczni Glenn Hoaga powiększali swój punktowy dorobek (15:19). Wydawało się już, że Kanadyjczycy pewnie zmierzają do zwycięstwa także w trzecim secie. Jednak dzięki zagrywkom Mateusza Bieńka i atakom Bartosza Kurka, Polacy szybko zniwelowali straty do jednego punktu (18:19). Dodatkowo rywale zaczęli popełniać proste błędy, co dało naszym reprezentantom prowadzenie (21:19), a także (23:21). Ostatecznie set zakończył się na korzyść Polaków (25:21).
Po błędzie serwisowym Michała Kubiaka, na prowadzenie wysunęli się Kanadyjczycy (2:4). Goście utrzymywali dwa oczka przewagi aż do stanu (7:5). Wówczas dwa punkty z rzędu zdobyli podopieczni Stephana Antigi, doprowadzając do remisu. Po pierwszej przerwie technicznej Polacy zaczęli popełniać proste błędy, tym samym powiększając punktowy dorobek rywali (11:14). Siatkarze z kraju klonowego liścia utrzymywali cztery punkty przewagi aż do następnej regulaminowej pauzy (12:16). Sytuacja zmieniła się dopiero po stanie (16:20) dla Kanady. Wówczas podopieczni szkoleniowca Glenna Hoaga zmusili swoich rywali do prostych błędów, co dało im ostatecznie pewne zwycięstwo (25:18).
Początek tie – breaka był bardzo wyrównany (1:1). Wówczas w polu serwisowym zameldował się Mateusz Bieniek. Ten młody i utalentowany środkowy bloku popisał się serią punktowych zagrywek, dając swojej drużynie prowadzenie (4:1), a także (7:1). Po zmianie stron w tym samym elemencie zapunktował atakujący reprezentacji Polski, Bartosz Kurek (9:2). Kolejne oczka do punktowego dorobku dołożył także Mateusz Mika (11:3). W końcówce Kanadyjczykom udało się odrobić kilka oczek, ale zwycięstwo odnieśli i tak Polacy (15:9), a w całym spotkaniu 3:2.
Polska – Kanada
3:2
(25:18, 17:25, 25:21, 18:25, 15:9)
Składy zespołów:
Polska: Bartosz Kurek, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Rafał Buszek
Kanada: Tyler Sanders, John Gordon Perrin, Nicholas Hoag, Justin Duff, Gavin Schmitt, Graham Vigrass, Daniel Lewis (libero) oraz Daniel Vandoorn, Rudy Verhoeff, Steven Marshall
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna