W piątkowe przedpołudnie na kąpielisku „Ruda” w Rybniku odbyły się kwalifikacje do turnieju głównego Plaży Open. O tym, jak przebiegały i o dalszych planach na łamach naszego portalu opowiedział jeden z uczestników – Dariusz Tkaczuk.
Marzena Janik: Zacznijmy od meczu, który rozegraliście jako ostatni. Jak możesz ocenić to spotkanie?
Dariusz Tkaczuk: Na pewno nie był to mecz na najwyższym poziomie. Graliśmy o „pietruszkę”, więc i my, i przeciwnicy nie walczyliśmy tak naprawdę o nic. Niestety przegraliśmy wcześniejsze mecze i tak się złożyło, że nie mieliśmy już szans na awans do turnieju głównego. Dlatego ten mecz wyglądał trochę jak zabawa.
Kwalifikacje do turnieju głównego nie były udane, a więc zwycięstwo na koniec poprawiło wam nieco humory.
Można powiedzieć, że była to dla nas taka osłoda, aczkolwiek nie do końca. Jak się przyjeżdża na turniej i startuje w eliminacjach, to celem jest awans do turnieju głównego. Faktem jest, że graliśmy ze sobą pierwszy raz i nie mieliśmy okazji wspólnie trenować, dlatego brakowało zgrania, co było widać na boisku. Mimo wszystko naszym celem był awans, stąd jesteśmy trochę rozczarowani.
W pierwszym secie to wy odnieśliście zwycięstwo, ale po drugim sprawa nadal była otwarta i do wyłonienia zwycięzcy konieczny był tie – break…
Jak już wspomniałem wcześniej, była to dla nas zabawa. Pojawiło się dużo śmiechu i nietypowych zagrań, które rzadko się spotyka w meczu o stawkę, także w pierwszym secie my pograliśmy bardziej na luzie, w drugim przeciwnicy i tak właśnie wyglądał ten mecz.
Turniej w Rybniku był waszym pierwszym nie tylko w tym duecie, ale również w tegorocznym cyklu. Zapytam więc, czy planujecie kolejne wyjazdy?
Dotychczas grałem z Tomkiem Wierzbickim, który niestety przedwcześnie zakończył sezon. Dlatego na szybko musiałem znaleźć zastępstwo za niego. Była to jednak jednorazowa przygoda. Na następne turnieje będę musiał poszukać kogoś na stałe, żeby dograć sezon do końca.
Odbiegając od tematu rywalizacji, co możesz powiedzieć o panującej tutaj atmosferze?
Do Rybnika zawsze chętnie przyjeżdżamy, bo nie dość, że atmosfera tutaj jest bardzo dobra, to obiekt, na którym możemy grać, stwarza ku temu świetne warunki. Jest basen i zawsze dobrze jest się schłodzić w taką pogodę i gra się tutaj bardzo przyjemnie. Słoneczna pogoda również sprowadza na trybuny mnóstwo kibiców, a to dla nich gra się bardzo przyjemnie.
Na zakończenie zapytam o to, czy masz swoich faworytów w dalszej rywalizacji?
Na pewno jest to para, z którą trenuję, czyli Bartek Dzikowicz i Adam Parcej – turniejowa jedynka. Myślę, że w tym momencie są oni na nieosiągalnym poziomie dla reszty zawodników i moim zdaniem to oni wygrają turniej.
*Z Dariuszem Tkaczukiem rozmawiała Marzena Janik.
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna