Rywalizacja w Rybniku zakończyła się dla pary Soja/Szajer w turnieju głównym. Po przegranej w tie – break’u przedstawicielki Uniwersytetu Warszawskiego odpadły z rywalizacji. O grze w rybnickim turnieju na łamach naszego portalu opowiedziała Izabela Soja.
Marzena Janik: Po przegranej z parą Gruszczyńska/ Adamek zakończyłyście swój udział w rybnickim turnieju. Jak zatem możesz ocenić wasze zmagania?
Izabela Soja: Już kilkakrotnie w tym sezonie miałam okazję rywalizować z tą parą. Od początku wiedziałam, że będzie to trudny mecz. Spodziewałam się jednak, iż nasze rywalki na początku wyżej postawią poprzeczkę, ale to my ustawiłyśmy sobie pierwszą partię, ponieważ wygrałyśmy dosyć wysoko, ale oczywiście – jak to bywa w żeńskiej siatkówce – rozprężenie dało o sobie znać i przegrałyśmy drugiego seta. Również tie-break nie potoczył się po naszej myśli. Oczywiście nie był to szczyt naszych marzeń, ale mam nadzieję, że z turnieju na turniej będziemy grały coraz lepiej i wyciągniemy wnioski.
Od drugiego seta wasze rywalki były bardziej pewne siebie na boisku, a wam ciężko przychodziło zdobywanie punktów. Co zatem spowodowało taką sytuację?
Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że to rozprężenie dało nam się we znaki. Kiedy pierwszego seta wygrywa się wysoko, to później bywa różnie. Nie raz miałam tak, że najpierw wygrywałam znacząco, a później przegrywałam. Nie wiem, w czym tkwi sukces.
Jakie nastroje panowały u was po zakończeniu tej rywalizacji?
Na pewno jest lekki niedosyt. Myślałyśmy, że pójdzie nam lepiej, ale do każdego meczu trzeba podchodzić indywidualnie. Nic się samo nie wygra. Tym bardziej, że gramy ze sobą dopiero drugi turniej. Poznajemy się więc i zgrywamy. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym turniejem nasz wynik będzie się poprawiał.
Wspomniałaś, że rybnicki turniej jest drugim, który wspólnie rozegrałyście. Zatem występ w minionym tygodniu możecie uznać za sukces, a dla kibiców z pewnością była to niespodzianka.
Skoro pani tak mówi, to pewnie tak było (śmiech). Moim zdaniem po prostu odpaliłyśmy. Pomimo pierwszego wspólnego turnieju wszystko nam wychodziło, ale jak widać forma w każdym tygodniu wygląda inaczej. W tym turnieju nie było już tak łatwo. Przeciwniczki poznały nas już jako zespół, stąd mogły się lepiej przygotować.
Ten turniej już się dla was zakończył, ale do rozegrania zostały jeszcze decydujące pojedynki. Zapytam więc, czy masz swoje typy w związku z kolejnymi spotkaniami?
Myślę, że faworytkami są wszystkie zespoły rozstawione z numerami 1-6. Na chwilę obecną to najlepsze duety w rankingu i każdy zespół ma szansę na zwycięstwo.
*Z Izabelą Soją rozmawiała Marzena Janik.
Autor: Marzena Janik
Źródło: informacja własna