Liga Światowa 2016 już za nami. Historyczny pierwszy triumf w tej imprezie odniosła reprezentacja Serbii. Podium uzupełnili Brazylijczycy oraz Francuzi.
Poniżej prezentujemy małe podsumowanie całych rozgrywek. W nieco innej nietypowej formie, siatkarskiego alfabetu. Pół serio, pół żartem.
A – Australia. Popularne kangury zajęły ostatnie miejsce po fazie grupowej pierwszej dywizji i tym samym za rok zagrają na zapleczu elity.
B – Brazylia. Swoją formą Canarinhos zachwycali przez cały okres trwania Ligi Światowej. Byli dobrze dysponowali w ataku, zagrywce, bloku, przyjęciu. Praktycznie nie mieli słabych punktów, aż do wielkiego finału w którym przeciwko lepiej dysponowanej Serbii byli bezsilni. Warto jednak zwrócić uwagę, że Brazylijczycy miejsce w Igrzyskach Olimpijskich w RIO mieli zapewnione z tytułu roli gospodarza. Nie musieli oni się kwalifikować, czyli ominął ich występ w morderczym Pucharze Świata (ale i tak dostali punkty do rankingu FIVB !?), czy turnieju kontynentalnym /interkontynentalnym. Mogli się w spokoju przygotowywać do najważniejszej w tym roku imprezy, a takiego komfortu nie mieli Polacy czy Francuzi.
C – ceny biletów. W tym roku łagodnie mówiąc, organizatorzy nie popisali się jeżeli chodzi o ich wysokość. Pierwsze negatywne symptomy pojawiły się w czerwcu, kiedy to Polacy rozegrali fazę grupową w Łodzi. Wówczas najtańszy bilet na jeden dzień (dwa mecze) kosztował 140 zł, a najdroższy 350. Hala świeciła pustkami, co już wtedy zaniepokoiło władze światowej federacji. To był jednak początek kłopotów. Najtańsze wejściówki na Final Six w Krakowei rozpoczynały się od 50 zł, kwotę te obniżono dopiero w ostatnim dniu finałowego turnieju do 35, ale nawet to nie przyciągnęło kibiców do Krakowa. Najwięcej nie sprzedanych biletów pozostało za kwotę 100 zł, a dobre miejsca blisko parkietu oscylowały w granicach 200 / 300 zł oczywiście za jedną osobę. Zakładając, że przeciętny Kowalski nie przyjechałby na mecz sam, a przykładowo z żoną i dwójką dzieci musiał by na same bilety przeznaczyć ok. 800/1000, a co z dojazdem, wyżywieniem i noclegiem?
F – Francja, czyli obrońca tytułu z przed roku. Trójkolorowi szli jak burza w turnieju, ale warto przypomnieć, że w fazie ćwierćfinałowej Polakom udało się ich pokonać 3:2, chociaż Biało – czerwoni przegrywali już 0:2. Jednak do 1/4 rozgrywek awans ostatecznie wywalczyli zeszłoroczni triumfatorzy Ligi Światowej. W półfinałowym meczu zmierzyli się z Canarinhos, którzy pokonali ich 3:1. Podopiecznym Laurenta Tillie’go pozostał więc mecz o brązowy krążek, w którym bez większych problemów pokonali reprezentacje Włoch.
F – jak niska frekwencja. Zainteresowanie siatkówką w Polsce zmalało? Polacy nie mieli pieniędzy po Euro? Wszystko przez to,że turniej rozgrywany był w tygodniu? Nie, nie i jeszcze raz nie. Bunt najlepszych kibiców na świecie spowodowany był wysokimi cenami za bilety. Nie pomogły obniżki cen w ostatnich dniach, czy rozdawanie wejściówek na mieście. Tym stanem rzeczy zaniepokojeni byli wszyscy, zagraniczne media, władze FIVB i nawet sami zawodnicy chociażby z Francji, którzy na co dzień grają w Polsce i przyzwyczajeni są do pełnych trybun. I bardzo dobrze, może to co miało miejsce w Łodzi i Krakowie da do myślenia organizatorom. Oby! Przecież cała otoczka siatkarskiego widowiska, które współtworzą właśnie nasi kibice wyróżnia nas w Europie i na świecie. Nie można pozwolić żeby chęć zysku zniszczyła dobre imię Polaków, którzy kochali kochają i będą kochać siatkówkę.
G – Jenia Grebennikov i Simone Giannelli, czyli najlepszy libero i rozgrywający turnieju. Młodzi, zdolni, utalentowani. Ten pierwszy reprezentuje Trójkolorowych, nie raz już udowadniał swoją grę, że jest aktualnie jednym z najlepszych, a nawet może i najlepszym libero na całym globie. Jenia Grebennikov jest postrachem rywali w przyjęciu, czy obronie. Bowiem w samym Final Six zanotował ponad 60 obron, które w 50 % zostały zamienione w punkty. Natomiast 19 – letni Simone Giannelli może nie odnotował turnieju życia, nie mniej jednak na stałe zagościł w wyjściowej szóstce reprezentacji Włoch i już nieraz popisał się niekonwencjonalną grą.
H – jak historyczna edycja/zwycięzca. W tegorocznej edycji Ligi Światowej udział wzięło 36 zespołów, które rozdzielono na trzy dywizje. Dwudziesta odsłona turnieju przejdzie do historii także dla Serbów, którzy zwyciężyli w nim po raz pierwszy.
I – Marco Ivović, drugi najlepszy przyjmujący i MVP całego turnieju. Serb był jednym z kluczowych siatkarzy, którzy przyczynili się do zwycięstwa całej drużyny. Swoją wysoką formą, Ivović popisał się zwłaszcza w turnieju finałowym, w którym zdobył aż 64 oczka (53 atakiem, 5 blokiem i 6 zagrywką). Z udanego występu przyjmującego cieszą się za pewne także władze Asseco Resovii Rzeszów, w barwach której od nowego sezonu ligowego ponownie zobaczymy Marco Ivovića.
K – Dawid Konarski.Atakujący był najlepiej punktującym siatkarzem w ekipie Biało – czerwonych, w dwóch spotkaniach zdobył aż 34 punkt (28 atakiem i 6 blokiem). Warto jednak podkreślić, że Konarski dostał od trenera Stéphane Antigi znacznie więcej szans do gry, niż nominalny atakujący Bartosz Kurek. I trzeba powiedzieć, że popularny Konar wywiązał się ze swojej roli w 100 %, bo także po fazie grupowej plasował się najwyżej z Polaków w rankingu wszystkich zawodników.
K – Kraków, czyli miasto gospodarz turnieju finałowego. Niestety z racji przygotowań do Światowych Dni Młodzieży, które także odbędą się niebawem w tym mieście, reklam informujących Krakowian o rozgrywanym Final Six było zbyt mało, co wpłynęło także obok cen biletów na niską frekwencje na trybunach.
K – Kanada, która sensacyjnie pokonała w finale drugiej dywizji reprezentacje Niemiec. I tym samym w przyszłym roku zagra w elicie.
L – Srećko Lisinac, który został wybranym najlepiej blokującym siatkarzem. Statystyk nie oszukasz, siatkarz na co dzień występujący w PGE Skrze Bełchatów w czterech finałowych spotkaniach zapunktował w tym elemencie aż 11 razy! Do sukcesu reprezentacji Serbii, środkowy dołożył 28 punktów ze środka, a 8 – krotnie punktował serwisem.
P – Polska, czyli piąta ekipa całych rozgrywek. Biało – czerwoni z racji organizacji turnieju finałowego w Krakowie nie musieli starać się o awans i tym samym fazę grupową potraktowali jako element przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w RIO. Podopieczni szkoleniowca Antigi fazę grupową zakończyli z trzema zwycięstwami na koncie, a w Krakowie na dwa rozegrane spotkania, wygrali tylko jedno z reprezentacją Francji. To zwycięstwo nie przyszło im jednak łatwo, bo przegrywali już 0:2, ale udało im się odwrócić wynik na swoją korzyść. Walki nie zabrakło także w starciu przeciwko Serbii, ale górą okazali się podopieczni Nikoli Grbiċa, późniejsi zwycięscy całej Ligi Światowej.
R – jak Antonin Rouzier, który został wybrany najlepszym przyjmującym całej imprezy. Nominalny atakujący reprezentacji Francji w samym Final Six, czyli w czterech meczach zdobył dla swojej drużyny 88 punktów (80 atakiem, 2 blokiem oraz 6 serwisem). I niewątpliwie przyczynił się w głównej mierze do zdobycia przez Trójkolorowych brązowego krążka.
S – Mauricio Souza i Wallace de Souza, czyli drugi najlepiej blokujący siatkarz oraz najlepszy atakujący. Ten pierwszy w turnieju finałowym postawił 2 skuteczne bloki, ale w serwisie zapunktował aż 7 razy. Natomiast brazylijski atakujący był kluczowym siatkarzem w Final Six, zdobył dla swojego zespołu najwięcej bo aż 61 punktów (51 atakiem, 6 blokiem i 4 zagrywką).
S – Serbia, czyli tegoroczna niespodzianka Ligi Światowej. Po nieudanym turnieju kwalifikacyjnym w Berlinie jedynym ich celem na tegoroczny sezon reprezentacyjny była Liga Światowa. Podopieczni Nikoli Grbiċa szli jak burza w fazie grupowej, wszystko dzięki wysokiej dyspozycji w ataku, bloku i zagrywce. Bez najmniejszych problemów udało im się wywalczyć awans do turnieju finałowego w Krakowie. W fazie ćwierćfinałowej pokonali reprezentacje Polski, ale nie zdołali powstrzymać Francuzów. Jednak dzięki jednemu punktowi zdobytemu w meczu z Trójkolorowymi wygrali grupę i z pierwszego miejsca awansowali do półfinału całych rozgrywek. Tam zmierzyli się reprezentacją Włoch, którą pokonali 3:2. Niespodziewanie łatwo przyszedł im za to triumf w wielkim finale, w którym w niecałe półtora godziny rozprawili się z Canarinhos. I tym samym po raz pierwszy w swojej historii wygrali Ligę Światową.
S – jak Słowenia, która wygrała trzecią dywizję i tym samym za rok zagra na zapleczu elity.
U – jak USA, reprezentacja która po fazie grupowej zajmowała wysoką drugą pozycję była stawiana w roli faworyta do triumfu w całych rozgrywkach. Amerykanie nie zdołali jednak awansować do półfinału, a ich miejsce zajęli Włosi. W konsekwencji czego w końcowej klasyfikacji uplasowali się tuż za reprezentacją Polski.
W – jak Włochy, czyli najwięksi szczęśliwcy. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym odnieśli porażkę 0:3 z reprezentacją Brazylii, ale dzień później pokonali reprezentacje USA 3:1. Awans do 1/4 całych rozgrywek dali im właśnie Canarinhos, wygrywając 3:2 z Amerykanami. W półfinale Włochom przyszło się zmierzyć z Serbami. Włosi przegrywali już 1:2 ,ale zdołali wyrównać i o wyniku rozstrzygnął tie-break. Ostatecznie zwycięstwo odnieśli Serbowie. Natomiast w małym finale nie mieli już nic do powiedzenia, bo Trójkolorowi wygrali z nimi 3:0.
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: fivb.org / opracowanie własne