Już od ponad tygodnia polscy juniorzy są Mistrzami Europy. Jednak jak twierdzi libero Mateusz Masłowski najwyższy czas zapomnieć o tym co było i skupić się na kolejnym celu, czyli światowym mundialu.
Agnieszka Samojedna: Minął tydzień odkąd wywalczyliście Mistrzostwo Europy. Teraz gdy emocje już nieco opadły dociera do was, że jesteście najlepszymi juniorami na Starym Kontynencie?
Mateusz Masłowski: Bardzo cieszymy się z tego, że po raz kolejny udało nam się udowodnić to iż jesteśmy najlepsi. Jednak wydaje mi się, że nie ma co tego za bardzo rozpamiętywać.Teraz czekają nas już nowe wyzwania. Mistrzem się było, a nie jest .
Wygraliście wszystkie siedem spotkań i z pozoru wydawać się może, że triumf w całej imprezie przyszedł łatwo, bo pokonaliście każdego kto stanął wam na drodze, ale w rzeczywistości tak prosto nie było, mam rację?
Wszystkie spotkania były dla nas wielkim wyzwaniem i każde miało inną historię. Z meczu na mecz grało nam się coraz lepiej a kolejne zwycięstwa dodawały nam jeszcze więcej pewności siebie. Jednak każdy mecz był ciężki. Wielu ludziom wydaje się, że ten sukces przyszedł nam łatwo, ale nie mają oni racji. Kosztował on nas wiele wysiłku i zaangażowania w każdej akcji.
Straciliście w całym turnieju zaledwie pięć setów, to dobry bilans. Niejednokrotnie jednak zdarzało się wam wygrać pierwszy drugi set, w kolejnym też prowadziliście ale ostatecznie to rywale okazywali się górą. Taka sytuacja miała miejsce chociażby w półfinale z Rosją, a także w ostatnim meczu z Ukrainą. Jak myślisz w czym tkwi przyczyna?
Nie wiem co jest powodem tego, że przegrywaliśmy ten trzeci set, ale skoro później mamy wygrywać ten czwarty set i zwyciężać 3:1 w meczu to biorę taki układ w ciemno do końca swojej przygody z siatkówką (śmiech).
Mniejsza z tym. Europa zdobyta, w przyszłym roku czekają was mistrzostwa świata i ostatnia szansa na medal w kategorii juniorskiej. Sądzisz, że stać was na walkę z najlepszymi także na przyszłorocznym mundialu?
Zawsze gramy o zwycięstwo, ale nikt nigdy przed nami się nie położy z racji tego, że coś kiedyś zdobyliśmy. Wręcz przeciwnie, będzie chciał nam za wszelkie cenę udowodnić, że potrafi wygrać. Na dodatek drużyny nie mające nic do stracenia dużo ryzykują w każdym możliwym elemencie, przez co bardzo ciężko się gra . Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żebyśmy dalej byli sobą i podchodzili do każdego kolejnego meczu na zasadzie, że nic nie musimy tylko chcemy i możemy. Wtedy po raz kolejny udowodnimy, że jesteśmy najlepsi .
Jednak zanim rozpocznie się kolejny sezon reprezentacyjny czas na ligę. Dwa lata spędziłeś na wypożyczeniu w Spale. Teraz wracasz do swojego rodzinnego Reszowa i to na trzy lata. Najwyższy czas zasmakować pełnowymiarowej gry na plusligowych parkietach?
Moim zdaniem Rzeszów jest najpiękniejszym miastem na świecie. W dodatku posiada jeden z najlepszych klubów w Europie. Dzięki Bogu ja mam okazję w nim grać, to coś niesamowitego. Będę robił wszystko, co w mojej mocy na treningach aby mieć możliwość do pokazania się w jak największej ilości spotkań. A jak będzie, czas pokaże.
Po odejściu z Resovii Krzysztofa Iganaczaka o miano pierwszego libero będziesz rywalizował z Damianem Wojtaszkiem. To bardziej doświadczony siatkarz od ciebie, ale ty młody pewnie tanio skóry nie sprzedasz i będziesz walczył o możliwość gry w pierwszej szóstce?
Na pewno Damian ma więcej meczów na swoim koncie, co automatycznie wiąże się z tym, że jest bardziej doświadczonym zawodnikiem. Nie jest również tak, że startujemy z tego samego miejsca w walce o skład, ponieważ Damian już nie raz udowadniał, że jest zawodnikiem światowej klasy. Mimo to będę walczył w każdym momencie o miano bycia pierwszym libero i myślę że takie podejście na pewno mi nie zaszkodzi.
Na zakończenie: czego mamy ci życzyć w zbliżającym się sezonie?
Myślę, że tego aby cały zespół był zdrowy od pierwszego do ostatniego meczu w tym sezonie. A wtedy wiem , że wszystko ułoży się po naszej myśli .
*Z Mateuszem Masłowskim rozmawiała Agnieszka Samojedna
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna