Od odejścia Krzysztofa Ignaczaka z rzeszowskiego klubu spekulowano w mediach czy jeszcze zobaczymy go w polskiej ekstraklasie. Dziś sam zainteresowany w felietonie dla Przeglądu Sportowego poinformował, że kończy przygodę z siatkówką jako czynny zawodnik.
Krzysztof Ignaczak urodził się w 1987 roku w Wałbrzychu. To właśnie w swojej rodzinnej miejscowości jako 9 – letni wówczas chłopak rozpoczął przygodę z ligową siatkówką. Do tego czasu miał już na swoim koncie Mistrzostwo Europy Juniorów (1996),złoto na mundialu w kategorii Kadet (1997). W następnych latach libero występował w Sosnowcu i Częstochowie. Największe sukcesy Igły na plusligowych parkietach przypadają na lata 2003 – 2007, które siatkarz spędził w Skrze Bełchatów (trzykrotne Mistrzostwo oraz Puchar Polski: 2005,2006 i 2007). Ostatnie dziewięć lat zawodnik bronił barw Asseco Resovii Rzeszów, z którą wywalczył trzy Mistrzostwa Polski, jeden Puchar Polski oraz dwa srebrne krążki: w Pucharze Cev i Lidze Mistrzów.
Po odejściu z Asseco Resovii Rzeszów wybitny libero otrzymał kilka propozycji kontraktów, ale dziewięć lat spędzonych na Podkarpaciu zrobiło swoje:
-Na koniec kariery grałem w klubie, który dał mi w moim życiu najwięcej, gdzieś w głębi czułem, że w innym miejscu chyba nie dałbym tyle, ile w Rzeszowie.
Pytany o przyszłość odpowiada:
„To już jest koniec, nie ma już nic” – tak śpiewają Elektryczne Gitary. U mnie nie będzie „nic”. Całe życie oddałem sportowi i przy nim chcę pozostać. A że zawsze miałem spore parcie na szkło i wszyscy się ze mnie śmiali, że lubiłem media, to chyba w tej działce spróbuję się realizować. I oczywiście być przy mojej ukochanej siatkówce! Więc do zobaczenia. Tylko już nie po drugiej stronie boiska, a raczej po drugiej stronie ekranu”
W felietonie nie zabrakło także słów skierowanych do polskich kibiców:
-Chcę wam bardzo podziękować, że przez te wszystkie lata mojego sportowego życia byliście ze mną. W czasie sukcesów, ale i porażek. Wtedy zdarzało się, że niektórzy mnie wspierali, inni rozpoczynali falę hejtu. Ale i za niego wam dziękuję, bo przyznam się trochę, że on działał na mnie mobilizująco. Krytyka, nawet jeśli nie była zbytnio konstruktywna, to jednak zawsze pchała mnie do przodu.
Igła podkreślił, że przez te wszystkie lata gry przede wszystkim cenna była dla niego rodzina i koledzy z boiska:
-Dziękuję przede wszystkim mojej rodzinie, która znosiła mnie przez te lata, zrozumiała istotę sportu i poświęciła się, żebym ja mógł skupić się niemal tylko na karierze sportowej. Dzięki kolegom z boiska, którzy wytrzymywali ze mną, tolerowali zachowania, które czasem wołały o pomstę do nieba.
Cały felieton można przeczytać w Przeglądzie Sportowym oraz na oficjalnej stronie Krzysztofa Ignaczaka –> http://iglaszyte.pl/2016/09/4401/
Sukcesy reprezentacyjne (1998 – 2014):
1995 – brąz ME kadetów
1996 – złoto ME juniorów
1997 – złoto MŚ kadetów
2009 – złoto ME seniorów
2011 – brąz ME seniorów i Ligi Światowej
2011 – drugie miejsce na Pucharze Świata w Japonii
2012 – złoto Ligi Światowej
2014 – złoto Mistrzostw Świata
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: przegladsportowy.pl / opracowanie własne