Damian Boruch: Nikt nie chce odpuścić

DSCN2942Jastrzębski Węgiel był drugim zespołem, który oprócz Miedziowych zatrzymał Asseco Resovię. Na łamach naszego portalu Damian Boruch nie tylko skomentował rywalizację z Wicemistrzami, jak również zdradził, co było kluczem do wygranej.

Marzena Janik: Piątkowy mecz z Asseco Resovią był bardzo dobry w waszym wykonaniu i mógł podobać się kibicom. A jak pan może ocenić to spotkanie?

Damian Boruch: Co mogę powiedzieć? Myślę, że to był świetny mecz w naszym wykonaniu i bardzo dobrze zagrała tutaj nasza zagrywka. Dodatkowo system blok – obrona okazał się kluczowy, bo zanotowaliśmy kilka udanych obron i kilka bloków. Moim zdaniem mało było rzeczy, które nam nie wychodziły. Jak wiadomo, Rzeszów to klasa sama w sobie, także na boisko wyszliśmy bojowo nastawieni i robiliśmy wszystko, co mogliśmy. To poskutkowało trzema punktami i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi.

W całym meczu zespół Jastrzębskiego Węgla prezentował się bardzo dobrze, natomiast w trzecim secie przyszedł przestój. Można więc powiedzieć, że była to taka zadyszka, z którą musieliście sobie poradzić?

Jeśli chodzi o trzecią partię meczu z Resovią, być może dziesięciominutowa przerwa tak na nas wpłynęła. Ja osobiście bardzo jej nie lubię i jestem jej przeciwnikiem. Musiałem nawet zejść z boiska, ponieważ kiepsko radziłem sobie w ataku. Nie dziwię się więc, że trener zdecydował o takim posunięciu, ale Wojtek (Wojciech Sobala – przyp. red.) dał bardzo fajną zmianę. Może rzeczywiście ten trzeci set był taką zadyszką, ale w czwartym wróciliśmy do naszej dobrej gry, co wystarczyło, żeby pokonać Resovię.

Jak już Pan wcześniej wspomniał, nie było wielu rzeczy, które by nie wychodziły. Stąd też rzeszowianie mieli spory kłopot, żeby was czymś zaskoczyć.

Dokładnie, tak jak powiedziałem już wcześniej, dobrze zagraliśmy zagrywką. To było dla nas dużym ułatwieniem w grze, ponieważ mogliśmy o wiele więcej zrobić, niż gdyby zabrakło dobrego serwisu. Myślę, że okazało się to dla nas kluczowym elementem w meczu z Asseco Resovią. No nie powiem, ale było bardzo dobrze (uśmiech).

Wielokrotnie mówiło się o meczu z Będzinem jako o zimnym prysznicu dla Jastrzębskiego Węgla. Jednak na kolejne mecze wyszliście tak, jak gdyby porażka was wzmocniła.

Wiadomo, że porażki też w jakiś sposób nas mobilizują. Nie wiem, czy mecz z Będzinem był wpadką, czy jak inaczej mogę to określić. Jak wcześniej mówiliśmy, ta porażka była dla nas zimnym prysznicem. Mecz z ZAKSĄ pokazał natomiast, że potrafimy szybko zmienić nastawienie i powalczyć z każdym.

Z perspektywy kibiców mecz z MKS-em Będzin mógł wyglądać tak, jakby to Jastrzębski Węgiel miał słabszy dzień. Czy takie opinie pojawiały się również w w zespole?

Może tak było. Będzin zagrał dobry mecz. Nie powiem, żeby to był mecz życia, ale pokazali naprawdę dobrą siatkówkę, co wystarczyło do odniesienia zwycięstwa nad naszą drużyną. Można powiedzieć, że był to przejściowy kryzys, który może już minął, a może jeszcze nadejdzie.

To tylko potwierdza, że Plus Liga jest aktualnie bardzo wyrównana, a niżej klasyfikowane drużyny są w stanie wygrać z liderami.

Zgadza się. Każdy z każdym może zarówno wygrać, jak i przegrać. Z kolei Plus Liga jest o wiele bardziej wyrównana, niż była rok temu. Jest też kilka zespołów, które chcą powalczyć o pierwszą czwórkę, czy szóstkę – w zależności od tego, kto jakie cele sobie stawia.

Dodatkowo Plus Liga od tego sezonu jest ligą otwartą, czego nie było przez kilka poprzednich edycji.

To też w jakiś sposób wpływa na poziom rywalizacji. Powiedzmy, że te słabsze zespoły, które wiadomo, że się pojawiają nie chcą spaść z ligi. Wiadomo więc, że nikt nie chce odpuścić. 

Już w środę drużynę czeka mecz ze Skrą Bełchatów. Jak wygląda mobilizacja przed tym spotkaniem?

Na pewno zwycięstwo nad Resovią nas podbudowało, więc ze Skrą też będziemy walczyć. Jaki będzie efekt, okaże się w środę. 

*Z Damianem Boruchem rozmawiała Marzena Janik.

Autor: Marzena Janik

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz