W meczu Jastrzębskiego Węgla z PGE Skrą Bełchatów potrzeba było aż pięciu setów, aby wyłonić zwycięzcę, którym okazała się drużyna gospodarzy. Z kolei po spotkaniu rywalizację ocenił libero bełchatowian – Robert Milczarek.
Marzena Janik: Zacznijmy od spotkania w Jastrzębiu – Zdroju. Jak może pan ocenić tę rywalizację?
Robert Milczarek: Pierwszego seta przez cały czas mieliśmy pod kontrolą, dzięki czemu udało nam się go wygrać. Z kolei następną partię – z tego, co pamiętam – źle zaczęliśmy. Zespół z Jastrzębia nam „odskoczył”, a my byliśmy odrzuceni przez ich zagrywkę. Sporo graliśmy na wysokiej piłce i nie kończyliśmy ataków, co spowodowało, że nasi rywale mieli sporo kontrataków i bronili dużo piłek. Jeśli chodzi o kolejne sety też goniliśmy rywali, ale popełniliśmy zbyt dużo błędów.
Jeśli chodzi o czwartego seta, jastrzębianie byli blisko wygranej nie tylko w tej partii, ale też w całym meczu 3:1.
Tak. Jeśli dobrze kojarzę, gospodarze prowadzili 16:12. Mieli więc jakąś przewagę. U nas w tym momencie na zagrywkę wszedł Mariusz Wlazły, któremu należą się słowa uznania, bo dzięki niemu wyszliśmy na prowadzenie, aczkolwiek w końcówce znów popełniliśmy kilka błędów, ale na szczęście udało nam się tego seta wygrać. Z kolei jeśli chodzi o tie-break przede wszystkim źle go zaczęliśmy. Staraliśmy się gonić naszych rywali, ale niestety się nie udało.
W całym spotkaniu zespół Skry popełnił sporo błędów, najwięcej w polu serwisowym.
Słowa uznania należą się drużynie z Jastrzębia. Oni zagrali naprawdę dobre zawody, dzięki czemu wygrali. To, że nam zdarzały się jakieś błędy, było spowodowane ich dobrą grą. Będzie to najlepszy komentarz do całej rywalizacji.
Z kolei jeśli chodzi o zespół Jastrzębskiego Węgla, można powiedzieć, że dużo krwi napsuł wam Kubańczyk, który w całym meczu zdobył 31 punktów.
Jest to zawodnik, który na ten moment wyrósł na gwiazdę ligi, a przede wszystkim zespołu z Jastrzębia. Przyjeżdżając tutaj wiedzieliśmy, że kluczowym aspektem będzie jego zatrzymanie. Nie do końca nam się to udało, ponieważ zagrał na swoim dobrym poziomie i z pewnością dołożył dużą cegiełkę do tego zwycięstwa.
Następnym rywalem Skry będzie zespół z Radomia. Na czym więc bełchatowianie muszą się skupić, żeby pokonać drużynę Czarnych?
Myślę, że musimy pracować nad każdym elementem. W każdym z nich musimy się poprawić, zaczynając od przyjęcia, przez kontratak, po blok. W sumie po każdym meczu jest co poprawiać, także tutaj będzie duży materiał do analizy – pięć setów. Co prawda nie mamy zbyt wiele czasu, ale postaramy się wyeliminować w jakimś stopniu te błędy i w meczu z Radomiem pokazać swoją najlepszą grę.
*Z Robertem Milczarkiem rozmawiała Marzena Janik.
Autor: Marzena Janik
Źródło: Informacja własna