Wczoraj, podczas ligowego spotkania, Michał Kubiak doznał groźnie wyglądającej kontuzji. Na całe szczęście skończyło się tylko naderwaniem mięśnia łydki lewej nogi i kilkotygodniową pauzą w grze.
W niedzielę Panasonic Panthers, z Michałem Kubiakiem w wyjściowym składzie podjął na własnym parkiecie drużynę FC Tokio. Pod koniec trzeciego seta, gdy na prowadzeniu (21:13) byli gospodarze piłkę na skrzydło otrzymał polski przyjmujący:
– Próbowałem wyskoczyć do ataku i poczułem ból w lewej nodze – relacjonował Michał Kubiak
Kapitan reprezentacji Polski po nie udanej próbie ataku upadł na parkiet, złapał się za nogę i nie był w stanie samodzielnie opuścić parkietu:
-Okazało się, że naderwałem mięsień łydki. To typowa kontuzja siatkarza. Wielu chłopaków ją miało. Miałem już badanie metodą rezonansu magnetycznego. Jego wyniki wysłałem doktorowi naszej kadry, Janowi Sokalowi. Obejrzał i mówi, że nie ma dramatu.
Michał Kubiaka czeka teraz 3 – 4 tygodniowa przerwa od gry. Wielce prawdopodobne, że okres leczenia siatkarz spędzi w Polsce, ale decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Jedno jest pewno, popularny „Dziku” chciałby wrócić na parkiet jak najszybciej:
-Chciałbym zdążyć wyleczyć się na półfinał Pucharu Cesarza, który odbędzie się w wigilię świąt Bożego Narodzenia. Tydzień wcześniej jest ćwierćfinał. Na pewno nie będę spieszył się z powrotem do gry. Liczę jednak, że wrócę w grudniu, bo na mnie takie rzeczy goją się jak na psie – zakończył polski przyjmujący.
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: .przegladsportowy.pl / opracowanie własne