W środowych derbach Śląska bezdyskusyjnie lepsi okazali się jastrzębianie, którzy w czterech setach pokonali beniaminka z Katowic. O samej rywalizacji, a także nastrojach panujących w drużynie opowiedział przyjmujący GKS-u, Rafał Sobański.
Marzena Janik: Środowy mecz w Jastrzębiu był bardzo wyrównany i wielokrotnie dochodziło do walki punkt za punkt. A jak Pan może ocenić to spotkanie?
Rafał Sobański: Na pewno było to dla nas, jako beniaminka, ciężkie spotkanie. Przyjechaliśmy grać z zespołem, który tak naprawdę na polskiej mapie siatkówki jest już znaną firmą. Nie ma co ukrywać, że w tym sezonie jastrzębianie udowodnili, że zasługują na to miano. Dla nas jest to jednak przeciwnik z wysokiej półki i być może w pierwszym secie podeszliśmy do gry ze zbyt dużym respektem. Byliśmy spięci, a jastrzębianie kopnęli nas trochę zagrywką, szczególnie Hidalgo. Następnego seta wygraliśmy i poczuliśmy, że możemy powalczyć. Niestety się nie udało, ale jest taki dobry prognostyk, że się nie poddajemy i jeśli chcemy, to możemy walczyć. Mam nadzieję, że w następnych meczach przyniesie to korzyści i będziemy cieszyć się ze zwycięstw.
W drugim secie gospodarze również byli blisko zwycięstwa, ale udało wam się wygrać tę partię na przewagi. Z całą pewnością po tej części gry w drużynie pojawiła się nadzieja, żeby powalczyć po przerwie.
Na pewno tak. To samo mieliśmy zresztą podczas meczu w Rzeszowie, gdzie przegraliśmy pierwszego seta i wygraliśmy drugiego. Poczuliśmy, że jesteśmy w stanie odnieść zwycięstwo. Dlatego wygraliśmy 3:2 i to w Rzeszowie. Myśleliśmy, że tutaj to powtórzymy. Mieliśmy trochę szczęścia w końcówce drugiego seta, bo gospodarze prowadzili 24:22 i gdzieś tam piłka wpadła, my coś zablokowaliśmy. Paweł Pietraszko posłał też asa, dzięki czemu wygraliśmy. Poszliśmy do szatni, gdzie każdy ze sobą rozmawiał i się mobilizował, dlatego sądziliśmy, że uda nam się wygrać. Niestety zdarzył nam się przestój, a rywale odskoczyli. Jeśli taki zespół odskakuje na kilka punktów, to ciężko jest go dogonić, szczególnie, kiedy na to nie pozwoli.
Jak już wspomniałam, pojawiło się sporo walki punkt za punkt, co świadczyło tylko o tym, że żadna z drużyn się nie poddaje.
Tak. Tylko, że decydujące punkty zdobywali jastrzębianie. Gdzieś tam przy dłuższych wymianach kończyli trudne piłki i odskakiwali. Jak widać po wynikach poszczególnych setów, robiło to spustoszenie w naszych szeregach i tak naprawdę tym się nakręcali. Jeśli taki zespół się nakręci, to gra się z nim bardzo ciężko. Podczas meczu oni to udowodnili. Jeśli da im się grać, to trzeba się liczyć z tym, że będą to ciężkie sety i małe lanie.
Mówił pan o serii dobrych zagrywek Hidalgo Olivy, którego kilkakrotnie udało wam się zablokować.
Rzeczywiście kilka razy udało się go zatrzymać. Jednak praca naszych statystyków i sztabu szkoleniowego, którzy pracują właściwie 24 godziny na dobę, przynosi efekty. Jeśli trzymamy się ustalonej przed meczem taktyki, to dużo nam pomaga i w tym meczu było widać, że w jakiś sposób się sprawdziła i w niektórych momentach udało się trochę przystopować Kubańczyka. Niemniej, gdyby spojrzeć na cały mecz, to wniósł duży wkład do gry swojej drużyny.
Przed zakończeniem roku drużynie pozostały do rozegrania jeszcze dwa mecze. W jakich nastrojach drużyna wróciła zatem do Katowic?
Na pewno byliśmy trochę podirytowani i wkurzeni tą porażką. Wiemy, że potrafimy grać w siatkówkę, co udowodniliśmy przede wszystkim sobie. Była to nasza trzecia porażka z rzędu, więc te nastroje są coraz cięższe. Jednak pracujemy ciężko na treningach i chcemy wygrywać. Już za kilka dni przystąpimy do rewanżu z Bydgoszczą i musimy walczyć o komplet punktów. To będzie naszym celem, który będziemy chcieli osiągnąć, żeby ten rok zakończyć fajnym akcentem, żeby poprawiło się nasze samopoczucie. Chcemy też poszukać punktów w rundzie rewanżowej po Nowym Roku.
Zapytam jeszcze o to, jak układa się współpraca z trenerem Piotrem Gruszką?
Bardzo pozytywnie. Na pewno swoje doświadczenie z boisk na arenie międzynarodowej przekłada na nas i możemy się od niego naprawdę dużo nauczyć. Treningi treningami, ale tak naprawdę trzeba ostro pracować. Widać jednak, że trener ma bardzo duże pojęcie o siatkówce i możemy z niego korzystać, jeśli tylko będziemy chcieli. Jak tylko będziemy ciężko pracowali to na pewno jego wiedza i zamiłowanie do siatkówki popchnie nasze umiejętności do przodu.
*Z Rafałem Sobańskim rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna