Łodzianki przegrywały już 0:2 w setach z toruńskim beniaminkiem, ale zdołały pokonać własne słabości i obrócić wynik meczu na swoją korzyść. Gospodynie chociaż popełniły zdecydowanie więcej błędów własnych, nie miały sobie równych w bloku, który przesądził o losach całego spotkania.
Pierwsza akcja spotkania była bardzo wyrównana, a zakończyła ją Rebbeca Pavan udanym atakiem na skrzydle (0:1). Gdy po drugiej stronie siatki pomyliła się Izabela Kowalińska, Torunianki wysunęły się na prowadzenie (0:3). Upragnione przejście dała gospodyniom dopiero Katarzyna Sielicka. W dodatku na skrzydle pomyliła się Patrycja Polak (2:3). Jednak za sprawą kanadyjskiej atakującej, przyjezdne bardzo szybko zdołały odbudować przewagę (2:5). Niestety błędy własne po toruńskiej stronie i dobra zagrywka Izabeli Kowalińskiej sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się pierwszy remis (6:6). Od tego momentu aż do stanu (14:14) gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas z dobrej strony pokazała się Patrycja Polak, która dwukrotnie zapunktowała w polu serwisowym (14:17). Oprócz tego łódzkie siatkarki zaczęły popełniać kolejne proste błędy, przez co na zdecydowane prowadzenie wysunęły się Budowlane Toruń (15:20). W końcówce premierowej odsłony gospodynie dwukrotnie zdołały zbliżyć się na trzy punkt (18:21) oraz (20:23), ale ostatecznie nie zmieniło to ich sytuacji. Ostatnia akcja należała bowiem do toruńskiej ekipy, a pierwsze skrzypce w niej odegrała Patrycja Polak (21:25).
Piłkę po ataku daleko w aut posłała Izabela Kowalińska (0:2). Ta sama siatkarka z pomocą Katarzyny Sielickiej kilka chwil później doprowadziła do wyrównania (3:3). I od tego momentu aż do stanu (5:5) gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas atak z drugiej skończyła Kowalińska, a jej koleżanki z drużyny zdołały zablokować Rebbece Pavan (7:5). Gdy ŁKS dołożył jeszcze dwa oczka o czas dla swoich podopiecznych poprosił szkoleniowiec Nicola Vettori (9:5). Po powrocie na boisko, gospodynie aż do stanu (17:14) utrzymywały rywalki na dystans. Wszystko zmieniło się gdy w ataku rozkręciła się Patrycja Polak. Jej udane ataki sprawiły, że na tablicy wyników szybko pojawił się remis. W pewnym momencie na prowadzeniu były już przyjezdne z Torunia, co zmusiło trenera Michała Maseka do wykorzystaniu obu czasów w krótkim odstępie czasowym. Przerwy na żądanie nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów, bo błędy po stronie gospodyń tylko narastały. Set zakończył się podwójnym odbiciem jednej z łódzkich siatkarek (21:25).
Początek trzeciej partii należał do dwóch siatkarek: Kowalińskiej i Pavan, które kończyły na przemian po sobie kolejne ataki (2:2). Później zapunktowała Katarzyna Bryda oraz Katarzyna Sielicka i na trzypunktowym prowadzeniu były już gospodynie (5:2). Na szczęście dla Torunianiek, w ataku pomyliła się Ewa Kwiatkowska, a także Izabela Kowalińska i strata zmalała do jednego oczka (5:4). Gdy na tablicy wyników pojawił się remis, atak z drugiej linii skończyła Patrycja Polak, a gospodynie nie zdołały przebić piłki na drugą stronę o czas poprosił trener Michał Maseka (6:8). Gdy obie ekipy były już z powrotem na parkiecie, łodzianki krok po kroku zaczęły gromadzić na swoim koncie kolejne punkty (10:10). W polu serwisowym zameldowała się wówczas Katarzyna Bryda i zdołała wyprowadzić swój zespół na kilko punkowe prowadzenie. Dlatego też o przerwę dla swoich podopiecznych poprosił włoski szkoleniowiec (13:10). Niestety ani pierwszy ani drugi czas, wzięty przy stanie (19:14) nie przyniósł poprawy gry toruńskich siatkarek. I chociaż w końcówce beniaminkowi udało się zmniejszyć straty, to partia padła łupem gospodarzy (25:20).
Początek czwartego seta był bardzo wyrównany i aż do stanu (5:5) żadna z ekip nie potrafiła zbudować większej przewagi. Sytuacja zaczęła się zmieniać gdy błąd popełniła Ewa Kwiatkowska. Bowiem toruńskie siatkarki dwukrotnie zdołały po celować łódzkie przyjmujące (5:8). Radość siatkarek Budowlanych Toruń nie trwała jednak zbyt długo, bo rywalki w mgnieniu oka zdołały doprowadzić do kolejnego wyrównania (11:11). Za sprawą Kwiatkowskiej i Sielickiej , gospodynie w pewnym momencie przejęły inicjatywę na boisku i już do końca kontrolowały przebieg gry, prowadząc (16:14), (19:16) oraz (22:18). Przechodzącą piłkę po zagrywce skończyła Ewa Kwiatkowska (25:18).
Ze środka skończyła Katarina Osadchuk, ale już chwile później wyrównała Patrycja Polak (1:1). Aż do stanu (6:6) gra obfitowała w liczne obrony, co mogło się podobać kibicom zgromadzonym w łódzkiej Atlas Arenie. I wtedy na lewym skrzydle dobrze spisała się Rebbeca Pavan, więc obie drużyny zmieniły się stronami (6:8). Grę ponownie wznowiono,gospodynie zaczęły popełniać kolejne proste błędy. Po stronie miejscowej ekipy istniała tylko Izabela Kowalińska, wobec uzupełniających się Pavan i Polak. Wzrastała więc przewaga gości (8:11). Wydawało się, że nic nie jest w stanie zatrzymać toruńskiej ekipy przed odniesieniem zwycięstwa, a jednak! Gospodynie włączyły punktowy blok, który pomógł im w zniwelowaniu większości strat (11:12). Od tego momentu gra ponownie toczyła się punkt za punkt (13:14). Budowlani Toruń nie wykorzystali jednak ani jednej z czterech piłek meczowych, czego nie zrobiły już rywalki. Pierwszą taką szansę wykorzystała Katarzyna Sielicka (19:17).
ŁKS Commercecon Łódź – Giacomini Budowlani Toruń 3:2
(21:25, 21:25, 25:20, 25:18, 19:17)
MVP:Katarzyna Sielicka
ŁKS Commercecon Łódź: Ewa Kwiatkowska, Alicja Leszek, Katarzyna Bryda, Katarzyna Sielicka, Luice Muhlsteinova, Izabela Kowalińska, Krysia Strasz (libero) oraz Katarina Osadchuk, Agata Oleksy
Giacomini Budowlani Toruń: Marina Paulava, Anna Lewandowska, Patrycja Polak, Marta Wójcik, Ewelina Ryznar, Rebbeca Pavan, Morena Martinez (libero) oraz Marta Janik
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna