Adam Kowalski: Mieliśmy przebłyski dobrej gry

dscn4399Akademicy z Częstochowy są aktualnie najsłabszym zespołem ligi i nie najlepiej rozpoczęli Nowy Rok. O sobotniej rywalizacji w Jastrzębiu oraz o celach na dalszą część sezonu opowiedział libero AZS-u, Adam Kowalski.

Marzena Janik: Spotkanie w Jastrzębiu zakończyło się dosyć szybko, z kolei gospodarze nie mieli większych kłopotów ze swoją grą. A jak pan może ocenić to spotkanie?

Adam Kowalski: Podejrzewam, że wyglądało ono bardziej nerwowo, niż z perspektywy trybun, ponieważ widownia wspierała gospodarzy, a kibice mogli być spokojni. Z kolei u nas na boisku być może nie był to pożar, ale dosyć nerwowa sytuacja, bo jastrzębianie już na początku narzucili nam swój rytm gry i wywarli dosyć dużą presję, szczególnie w zagrywce. Ciężko mówić o jakiś konkretnych siatkarskich elementach, ponieważ jastrzębie przeważało. Na pewno zagrali na innym poziomie, niż my. Powinniśmy jak najszybciej wymazać ten mecz z pamięci. Dla nas ważne są kolejne spotkania, w których mamy szansę na punty i moim zdaniem tak trzeba na to patrzeć.

Jeśli chodzi o przebieg gry, warto zwrócić uwagę na drugą i trzecią partię, w których zespół AZS-u kilka razy był blisko remisu.

Czasami są urywki, kiedy rywal zagrywa bardzo mocno, dobrze czyta grę w bloku i dobrze broni. Takie sytuacje trzeba przeczekać. W drugim i trzecim secie były takie momenty, że to my lepiej zagraliśmy właśnie w tych elementach, co skutkowało – powiedzmy – chwilowym remisem, ale sęk w tym, żeby utrzymać jak najwyższy poziom przez jak najdłuższy okres czasu, a dzisiaj niestety tylko momentami mieliśmy przebłyski dobrej gry. 

Z jakim nastawieniem zespół przystąpił do rywalizacji?

Nasze nastawienie przed tym meczem było bojowe, tylko pojawiła się kwestia przełożenia tego na pewność siebie na boisku i wykorzystania w pełni swoich umiejętności. Na pewno mamy jeszcze potencjał, który możemy, a nawet powinniśmy wykorzystać. Na razie tego nie robimy, ciężko powiedzieć, dlaczego. Myślę jednak, że ambicji – pomimo tego, że na tle jastrzębia wypadliśmy słabo – nie można nam odmówić, bo walczyliśmy i chociażby dlatego w drodze do domu nie powinien towarzyszyć nam wstyd. Na pewno nie za to, że weszliśmy na boisko nie z podejściem, że ten mecz przegramy, ale że chcemy powalczyć. Możemy mieć do siebie pretensje o to, że nie wykorzystaliśmy swoich szans, kiedy wynik był remisowy, ale to już kwestia tego, że trzeba trenować jeszcze więcej i z dnia na dzień się poprawiać.

Jastrzębianie w tym sezonie niejednokrotnie pokazali już, że są w stanie zagrozić każdemu, kto będzie z nimi rywalizował. Tak było również w waszym przypadku?

Zdecydowanie tak. Szczerze mówiąc, gram w lidze już czwarty sezon i za każdym razem ciężko grało mi się w Jastrzębiu ze względu na gorącą atmosferę i z drugiej strony ze względu na to, że tutaj drużyna zawsze stoi na wysokim poziomie. Szczególnie w tym sezonie, kiedy naprawdę walczą o najwyższe cele. Są na fali. Potrafią wygrać z każdym i mają dobre nazwiska, doświadczonych graczy, którzy w połączeniu z młodymi są bardzo perspektywiczni. Na dzień dzisiejszy wykorzystują właśnie swoje możliwości. Czasami grają trochę szaleńczo i jeszcze lepiej, niż inni mogliby się spodziewać. Moim zdaniem jest to drużyna z wielkimi aspiracjami.

AZS Częstochowa również jest młodym zespołem, ale chyba można powiedzieć, że brakuje czegoś, co dało by impuls do lepszej gry?

Myślę, że przydaliby się zawodnicy, którzy grali już w reprezentacji i o medale Plus Ligi, ale nie możemy patrzeć na to, że kogoś nam brakuje. Trzeba wyciągnąć jak najwięcej z tego składu, który mamy. Myślę, że wtedy mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej. A jak to będzie wyglądało w przyszłości? Na dzień dzisiejszy ciężko jest powiedzieć, bo uważam, że te mecze, których dobrze się zaprezentujemy dopiero przyjdą. Mam nadzieję, że nastąpi to już niedługo (uśmiech).

Plus Liga jest już na półmetku. Jak zatem może pan ocenić dotychczasowe występy zespołu i o jakich celach na dalszą część rozgrywek można mówić?

Ciężko jest mówić o jakieś ocenie, bo na chwilę obecną zajmujemy ostatnie miejsce w tabeli. Niemniej jednak strata do zespołów przed nami i tych będących w naszym zasięgu nie jest duża. Kluczowa może okazać się właśnie druga runda, którą na razie zaczęliśmy bardzo słabo. A cele? Chcielibyśmy pokusić się o dwunaste miejsce, ale jeżeli przyjdzie dobra gra to przyjdą również wyniki i nie będziemy musieli się martwić o to, które miejsce zajmujemy, bo na pewno ono się poprawi. Tak jak już wspomniałem, na pierwszym miejscu stawiamy teraz ciężką pracę i czekamy na jej efekty.

*Z Adamem Kowalskim rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz