ZAKSA w czterech setach pokonała PGE Skrę Bełchatów w finale Pucharu Polski. Tym samym Mistrzowie Polski zrewanżowali się rywalom za zeszłoroczną porażkę w tej prestiżowej imprezie i po raz szósty w historii klubu to cenne trofeum pojedzie do Kędzierzyna – Koźla.
Na lewym skrzydle skończył Artur Szalpuk,a z prawego wyrównał Dawid Konarski (1:1). Siatkę dotknął Mariusz Wlazły. Już w następnej akcji ten sam atakujący został podbity przez rywali, a kontrę w punkt zamienił Sam Deroo (4:1). O czas poprosił szkoleniowiec Philippe Blain. Po powrocie na boisko sytuacja nie uległa jednak zmianie, bo Kędzierzynianie cały czas utrzymywali trzy oczka przewagi (6:3) oraz (8:5). Wynik zaczynał się zmieniać dopiero gdy na środku zapunktował Srećko Lisinac. Wówczas goście zaczęli popełniać proste błędy, a kolejne ataki skończył Artur Szalpuk (11:12). Linię dziewiątego metra przy zagrywce przekroczył Benjamin Toniutti, a as serwisowy zaliczył Szalpuk (13:13). Od tego momentu gra się bardzo wyrównała i wynik przez dłuższy czas wahał się w okolicach remisu (16:16). Gdy ZAKSA po raz kolejny zdołała podbić atak Mariusza Wlazłego, a kontrę wykorzystał Dawid Konarski, drugą przerwę na żądanie wykorzystał francuski trener (18:17). Gdy obie drużyny były już z powrotem na parkiecie koncertowymi zagraniami popisali się środkowi: Mateusz Bieniek, a potem Srećko Lisinac (20:20). W końcówce premierowej odsłony piłkę daleko w aut posłał Dawid Konarski, więc na prowadzenie wysunęli się Bełchatowianie (22:23). Emocjonującą grę na przewagi zakończył na prawym Dawid Konarski (29:27).
Zagrywkę w siatkę posłał Mateusz Bieniek (0:1). Bełchatowianie popisali się dwoma punktowymi blokami (0:3). Jednak rywale bardzo szybko zdołali doprowadzić do wyrównania (3:3). Od tego momentu aż do stanu (8:8) gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas punktową serię zaliczyli siatkarze ZAKSY, więc o pierwszy czas poprosił szkoleniowiec Philippe Blain (11:8). Przerwa na żądanie nie wybiła jednak z rytmu Kędzierzynian, którzy z każdą kolejną akcją powiększali swój punktowy dorobek (14:10). Gdy w polu serwisowym zameldował się Nicolas Uriarte, goście zdobyli trzy oczka z rzędu (14:13). Ze środka nie skończył Mateusz Bieniek, a na skrzydle został zatrzymany Kevin Tillie (16:17). Ten sam francuski siatkarz kilka chwil później popisał się punktową serią i na prowadzeniu znów była ZAKSA (22:18). Wydawało się, że Mistrzów Polski nic już nie zatrzyma w tym secie, a jednak! Niewykorzystane okazje się zemściły, a rywale doprowadzili do wyrównania. I znów w Hali Stulecia wszystko miała rozstrzygnąć gra na przewagi. I tak punkt na miarę zwycięstwa Skry zdobył Mariusz Wlazły (25:27).
Bełchatowianie na fali wznoszącej, już na początku trzeciej partii postawili trzy skuteczne bloki (0:3). O czas poprosił szkoleniowiec Ferdinando De Giorgi. Po nim serwis popsuł Marcin Janusz, a na środku siatki zapunktował Mateusz Bieniek (2:3). Od tego momentu aż do stanu (4:6) dwa oczka przewagi utrzymywali Bełchatowianie. Wówczas na skrzydle pomylił się Mariusz Wlazły, a w następnej akcji ten sam atakujący został zatrzymany przez duet Tillie-Wiśniewski (6:6). Wynik w okolicach remisu wahał się do stanu po 12. Seria punktowych bloków po stronie ZAKSY sprawiła, że zaczęli się oni wysuwać na prowadzenie (14:12). Skrze udało się wprawdzie szybko wyrównać, ale kolejne akcje należały już do Kevina Tilliego (17:14). Gospodarze dołożyli kolejne dwa bloki, ale po chwili dobrej gry w szeregi Mistrzów Polski wdarła się niepewność i popełnili oni kilka prostych błędów (19:17). W końcówce seta obrońcy tytułu kilka razy pomylili się w ataku (22:19). Na zakończenie punktowy blok na Bartoszu Bednorzu postawił Łukasz Wiśniewski (25:20).
Początek czwartego seta był bardzo wyrównany (2:2). Długą wymianę skończył Artur Szalpuk, czego nie zrobił już Kevin Tillie (2:4). Ze środka skończył Mateusz Bieniek, a po stronie rywali został odgwizdany błąd podwójnego odbicia (4:4). Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt, a żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć rywalowi więcej niż na jedno oczko (10:11). Piłkę daleko w aut posłał Karol Kłos i ZAKSA wysunęła się na dwupunktowe prowadzenie (13:11). Jednak Bełchatowianie bardzo szybko zdołali doprowadzić do kolejnego remisu po 14. Chwilę później kontrę skończył Dawid Konarski, a przepychankę na środku siatki wygrał Łukasz Wiśniewski (16:14). W końcówce czwartej odsłony ten sam środkowy zapunktował w bloku, powiększając tym punktowy dorobek ZAKSY (20:15). Nie pomogły dwie przerwy na żądanie, które wziął szkoleniowiec Blain. Kędzierzynianie odnieśli pewne zwycięstwo, a punkt na miarę triumfu w całym Pucharze Polski otrzymali od Bartosza Kurka (25:18).
ZAKSA Kędzierzyn – Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:1
(29:27, 25:27, 25:20, 25:18)
ZAKSA Kędzierzyn – Koźle: Kevin Tillie, Łukasz Wiśniewski, Mateusz Bieniek, Sam Deroo, Benjamin Toniutti, Paweł Zatorski (libero) oraz Dominik Witczak, Rafał Buszek, Patryk Czarnowski
PGE Skra Bełchatów: Srećko Lisinac, Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Nicolas Uriarte, Artur Szalpuk, Nikolay Penchev, Robert Milczarek (libero) oraz Bartosz Kurek, Bartosz Bednorz, Marcin Janusz, Michał Winiarski, Kacper Piechocki
Autor : Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna