LOTOS Trefl Gdańsk po pięciosetowym spotkaniu wygrał z Asseco Resovią Rzeszów. Podopieczni Andrei Anastasiego podobnie jak w ćwierćfinale Pucharu Polski, tak i dzisiaj zdominowali rywali w bloku i to aż 10:2! Tym samym odnieśli drugie w tym sezonie zwycięstwo nad wicemistrzami Polski.
Od punktowego bloku rozpoczął Dymytro Paszytskyy, ale do wyrównania bardzo szybko doprowadził Marco Ivović (1:1). Od tego momentu aż do stanu (3:3) gra toczyła się punkt za punkt. Wówczas na lewym skrzydle skończył Miłosz Hebda, a kolejne oczko dołożył Bartosz Pietruczuk (5:3). Gospodarze przez dłuższą chwilę utrzymywali dwupunktową przewagę (9:7). Wtedy rzeszowscy siatkarze pomylili się na zagrywce, a punkt bezpośrednio tym właśnie elementem zdobył Dima Paszycki (11:7). O pierwszy czas w meczu poprosił więc szkoleniowiec Andrzej Kowal. Przerwa na żądanie nie wybiła z rytmu jednak gospodarzy, w tym Bartosza Gawryszewskiego który po powrocie na boisko zaatakował ze środka dwukrotnie w krótkim odstępie czasowym (14:10). W dalszej części seta LOTOS Trefl Gdańsk kontrolował przebieg gry na parkiecie, prowadząc (17:13) oraz (19:15). Wtedy do głosu zaczęli dochodzić goście, a w roli głównej Gavin Schmitt (19:17). Przejście miejscowej ekipie dał dopiero Bartosz Gawryszewski. Po raz kolejny na skrzydle zapunktował Bartosz Pietruczuk i przewaga Gdańszczan ponownie wzrosła do trzech oczek (21:18). Niestety w końcówce więcej prostych błędów popełnili gospodarze, co skutecznie wykorzystał Jochen Schoeps oraz Gavin Schmitt (23:25).
Drugiego seta otworzyły błędy serwisowe po jednej i drugiej stronie (1:1). Wyrównana walka trwała aż do stanu (9:9). Wtedy to kolejny swój atak skończył Bartosz Pietruczuk, a na lewej antence zapunktował Damian Schulz (11:9). Przez błędy własne gości, przewaga gospodarzy wzrosła do trzech oczek, dlatego o przerwę dla swoich podopiecznych poprosił szkoleniowiec Andrzej Kowal (14:11). Gdy obie ekipy były już z powrotem na parkiecie, dwa ataki na skrzydle skończył Gavin Schmitt, raz Jochen Schoeps oraz Thibault Rossard (17:15), więc tym razem o czas poprosił Andrea Anastasi. Gdańszczanie aż do stanu (21:19) utrzymywali dwu punktowe prowadzenie. Rywalom udało się jednak doprowadzić do remisu, więc o zwycięstwie zadecydowała dopiero gra na przewagi (23:23). Drugiego seta asem serwisowym zakończył Dima Paszycki (26:24).
Od popsutej zagrywki rozpoczynał Bartosz Pietruczuk, a przechodzącą piłkę wykorzystał Gavin Schmitt (0:2). Dwa swoje ataki z rzędu skończył Miłosz Hebda i na tablicy wyników pojawił się remis (2:2). Gdy swój serwis popsuł Dima Paszycki, Resovia zaczęła seryjnie zdobywać punkty (3:7). W dalszej części seta za atak w Resovii odpowiadał duet Schmitt – Rosssard (7:12). Nie pomogły przerwy na żądanie wzięte przez szkoleniowca Anastasiego. Na siatce dominowała tylko ekipa wicemistrzów Polski i nic nie powstrzymało ich w odniesieniu pewnego zwycięstwa (17:25).
Już na początku czwartego seta dwu punktową przewagę wypracowali sobie gospodarze (5:3). Niestety nie utrzymali się na prowadzeniu zbyt długo, bo swój serwis w końcu popsuł Wojciech Grzyb, a do prostej obrócił Gavin Schmitt (5:5).Kontrę skończył także Damian Schulz, a rywale zaczęli oddawać darmowe punkty (8:5). od tej chwili na blisko prowadzeniu utrzymywali się Gdańszczanie (11:7) oraz (13:9). Dodatkowo punktową zagrywkę dołożył Miłosz Hebda i strata Resovii do rywala wzrosła do sześciu oczek (15:9). W końcówce Resoviacy zbliżyli się w prawdzie na cztery punkty, ale w ostatecznym rozrachunku nie zdołali dogonić już rozpędzonych siatkarzy z Trójmiasta. Czwartą partię asem serwisowym zakończył Wojciech Grzyb (25:20).
Tie – breka udanie otworzył Miłosz Hebda (1:0). Rzeszowianie zaczęli seryjnie oddawać darmowe punkty, więc o pierwszy czas bardzo szybko musiał prosić szkoleniowiec Andrzej Kowal (4:1). Nie wybił on jednak z rytmu gospodarzy, którzy dzięki atakom Grzyba, Schulza i Pietruczuka w mgnieniu oka doprowadzili do zmiany stron (8:4). Chwila przerwy pozytywnie wpłynęła na rzeszowskich siatkarzy, którzy tuż po niej zaczęli sukcesywnie odrabiać straty. Gdy przewaga gospodarzy stopniała nagle do dwóch punktów o przerwę dla swoich podopiecznych poprosił włoski trener (9:7). Po powrocie na boisko wszystko wróciło już do normy, po stronie Lotosu punktował Paszycki, Pietruczuk oraz Schulz, a po przeciwnej stronie dwoił się i troił Marco Ivović, ale sam jedyny nie zdołał zatrzymać Gdańszczan (15:10).
LOTOS Trefl Gdańsk – Asseco Resovia Rzeszów 3:2
(23:25, 26:24, 17:25, 25:20, 15:10)
MVP: Damian Schulz
LOTOS Trefl Gdańsk: Bartosz Pietruczuk, Damian Schulz, Dmytro Pashytskyy, Bartosz Gawryszewski, Miłosz Hebda, Michał Masny, Piotr Gacek (libero) oraz Patryk Niemiec, Wojciech Grzyb, Przemysław Stępień, Szymon Jakubiszak, Szymon Romać
Asseco Resovia Rzeszów: Piotr Nowakowski, Lukas Tichacek, Marco Ivović, Thibault Rossard, Gavin Schmitt, Marcin Możdżonek, Damian Wojtaszek (libero) oraz Bartłmiej Lemański, Jonh Gordon Perrin, Jochen Scheops, Fabian Drzyzga
Autor: Agnieszka Samojedna
Źródło: informacja własna / fot. plusliga.pl