Marcin Komenda: Dla nas to kolejna cenna lekcja

Effector Kielce - logoSobotnie spotkanie w Jastrzębiu, mimo szybkiego rozstrzygnięcia, z pewnością okazało się ciekawym widowiskiem. O samej rywalizacji na Śląsku, jak i dopingu kibiców na łamach naszego portalu opowiedział Marcin Komenda.

Marzena Janik: Mecz w Jastrzębiu, poza drugim setem, był bardzo wyrównany, więc wynik 3:0 nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku?

Marcin Komenda: Zgadza się. Momentami rywalizacja na pewno była bardzo zacięta i wyglądało to ciekawie. Moim zdaniem kibice nie mogli być znudzeni. Szkoda, że znów zabrakło nam bardzo niewiele, żeby wygrać tutaj chociaż seta. Kto wie, jakby wówczas potoczyły się wydarzenia na boisku. Dla nas jest to kolejna cenna lekcja i wnioski, jakie wyciągniemy po tym spotkaniu, bo nic innego nam nie pozostaje. Musimy robić swoje i ciężko pracować i mam nadzieję, że efekty przyjdą.

Warto tutaj wspomnieć o tym, że zespół Effectora kilka razy objął nieznaczne prowadzenie, które nie zostało jednak wykorzystane.

Ciężko powiedzieć, czego tak naprawdę zabrakło, bo gdybyśmy wiedzieli, to pewnie byśmy to wyeliminowali (śmiech). Jesteśmy niepocieszeni tym, że po raz kolejny przegraliśmy 0:3. Przegrywanie nie jest przyjemnym uczuciem, ale jak już wspomniałem musimy się spiąć i robić swoje. Niebawem przyjdą mecze z zespołami, które są w tabeli obok nas, więc wtedy nie będzie żadnego wytłumaczenia naszej przegranej. Powinniśmy skupić się na ciężkiej pracy. Ja jestem optymistą i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze wyglądało.

Rok 2017 nie zaczął się dla kielczan najlepiej, bowiem porażka w Jastrzębiu była już trzecią z rzędu w takim stosunku setów.

Na pewno ten rok mógłby rozpocząć się lepiej. Jedynym pocieszeniem dla nas było to, że wygraliśmy w Pucharze Polski z Politechniką Warszawską. Poza tym przez cały czas nam nie wychodzi i ponosimy porażki. Teraz nic już z tym nie zrobimy. Tak, jak powiedziałem już wcześniej, musimy wyciągnąć wnioski z tych spotkań, które zostały przegrane, a wierzę, że ciężką pracą można dojść naprawdę daleko.

Wracając do rywalizacji z Jastrzębskim Węglem, jest to taki rywal, z którym gra wam się chyba nieźle? Przed własną publicznością Effector był bliski zwycięstwa!

W tamtym spotkaniu z pewnością przeważył atut własnej hali. Tutaj zresztą podobnie. Jastrzębianie bardzo dobrze czują się na tym obiekcie. Wiemy, że na co dzień tutaj trenują i spodziewaliśmy się, że będą mocno zagrywać. W tym meczu pokazali swoją dużą zaletę, często odrzucając nas od siatki, co później powodowało problemy ze skończeniem ataku. Jastrzębie jest bardzo dobrym zespołem. Walczą przecież o medale, więc są bardzo dobrym zespołem, który posiada wiele atutów i nam dzisiaj nie udało się ich ruszyć.

Z kolei, jeśli chodzi o kibiców, wy również mogliście liczyć na doping z trybun. Przyzna pan, że od strony mentalnej wsparcie fanów jest bardzo istotne?

Zdecydowanie. Bardzo dziękujemy naszym kibicom, że przejechali tyle kilometrów, żeby wspierać nas na meczu w Jastrzębiu. Jest to niezwykle ważne i cenne, że mogliśmy liczyć na takie wsparcie. Niestety nie udało nam się zrobić prezentu w postaci zwycięstwa za to, że przyjechali. To boli, ale mam nadzieję, że kibice dalej będą nas wspierać i w nas wierzyć, a nasza gra będzie wyglądała tak, że będziemy odnosili zwycięstwa. Poza tym gra się zdecydowanie przyjemniej, jeśli ma się dla kogo rywalizować. To bardzo pomaga. My natomiast cieszymy się, że mamy kibiców, którzy wspierają nas niezależnie od tego, czy wygrywamy, czy ponosimy porażkę. W tym sezonie niestety przegranych jest więcej. Możemy jednak obiecać, że będziemy walczyć i zrobimy wszystko, żeby przerwać tą złą passę.

Niedawno w zespole Effectora doszło do zmiany trenera. Jak wpłynęła ona na zespół i jego dotychczasową pracę?

Widać, że trener Tanik jest bardzo zafascynowany siatkówką. Jest byłym reprezentantem Turcji i występował nawet w Plus Lidze, więc to na pewno jest człowiek, który ma duże pojęcie o siatkówce. Wpaja nam też swoją filozofię i mam nadzieję, że to będzie procentowało w przyszłości.

Na zakończenie zapytam o to, co znalazłoby się na liście elementów wymagających poprawy?

Moim zdaniem powinniśmy pracować nad wszystkim, bo nie można wskazać konkretnego elementu, który zaważyłby na naszej porażce. Musimy skoncentrować się na poprawie gry w każdym aspekcie, począwszy od przyjęcia, poprzez rozegranie, na zagrywce skończywszy. Nad wszystkim musimy ciężko pracować i uważam, że jeśli będziemy pracować tak, jak pracujemy to prędzej czy później wyniki same przyjdą.

Z Marcinem Komendą rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz