Spotkanie z Effectorem Kielce mimo szybkiego zwycięstwa było bardzo ważne dla podopiecznych Marka Lebedewa. O samej rywalizacji oraz planach na dalszą część sezonu opowiedział środkowy Damian Boruch.
Marzena Janik: Mecz z Effectorem zakończył się w przysłowiową „godzinę z prysznicem”, chociaż kielczanie kilkakrotnie mieli szansę na prowadzenie. Można więc mówić o powodach do zadowolenia po tym spotkaniu?
Damian Boruch: Cieszymy się z tych trzech punktów, szczególnie, że część zawodników zmaga się z kontuzjami. Wiedzieliśmy jednak, że musimy wygrać to spotkanie, a zdobyte trzy punkty są dla nas bardzo cenne i nie możemy teraz ich tracić. Dlatego to w miarę szybkie zwycięstwo bardzo nas ucieszyło.
Mimo, że skład jest okrojony z powodu kontuzji, udało wam się zaprezentować całkiem dobrą siatkówkę!
Mamy dosyć wyrównaną dwunastkę. Wiadomo, że są młodsi chłopcy, którzy będą grali mniej. Oczywiście, szkoda Scotta. Liczyliśmy na niego w tym sezonie. Niestety wyszło, jak wyszło i już tego nie przeskoczymy. Jak widać Jason też daje radę. Nie jest początkującym graczem, stąd potrafi zaprezentować dobrą siatkówkę i myślę, że z każdym kolejnym meczem będzie coraz lepiej.
Spory wkład w zwycięstwo miał także Jason De Rocco. Przyznasz, że wobec urazu Scotta, całkiem nieźle wszedł do wyjściowej szóstki?
Nie patrzyłem aż tak dokładnie w statystyki, ale myślę, że zagrał dobre spotkanie. Nie można negować, czy chwalić jednej osoby, bo cały zespół zagrał świetnie i zapracował na to zwycięstwo.
Zespół już od początku sezonu pokazuje, że jest bardzo zgranym kolektywem, co przekłada się zarówno na grę, jak i na wyniki.
Atmosfera w zespole jest ważna. Jeśli dzieje się w zespole cokolwiek złego, czy dochodzi do niewielkiego spięcia to szybko jest to wyjaśniane, żebyśmy mogli podejść do meczu w pełni skoncentrowani, a nie obrażeni na siebie nawzajem. To, że jest taka atmosfera na pewno cieszy i liczymy, że będzie tak do końca.
Przed wami mecze w Bielsku – Białej i Sosnowcu. Szczególnie ciekawie może zapowiadać się spotkanie z MKS-em Będzin, bo jastrzębianie z pewnością chcieliby się zrewanżować?
Oczywiście. Nie wiem, czy to była taka nasza wpadka, czy coś innego. Zobaczymy, co się wydarzy, jeśli spotkamy się ponownie. Być może to był dla nas przypadkowy mecz albo Będzin zagrał bardzo dobre zawody. To prawda, że teraz czekają nas mecze z niżej notowanymi zespołami i liczymy na komplet punktów, bo tylko o to możemy tutaj walczyć, żeby utrzymać się w czwórce. Jednak Olsztyn i Lubin są tuż za nami .
*Z Damianem Boruchem rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna