Siatkarze MKS-u Będzin nie kryją zawodu po spotkaniu z Jastrzębskim Węglem. Z drugiej strony deklarują, że w dobrych nastrojach przystąpią do kolejnego meczu. O samej rywalizacji i doświadczeniu szkoleniowca na łamach naszego portalu opowiedział Krzysztof Rejno.
Marzena Janik: Piątkowe spotkanie w Sosnowcu mogło podobać się kibicom. Czegoś jednak zabrakło, żeby po raz drugi wygrać z Jastrzębskim Węglem.
Krzysztof Rejno: Myślę, że to była jednak kombinacja koncentracji i szczęścia. W końcówkach zabrakło nam chłodnej głowy, a Jastrzębie, mówiąc kolokwialnie, „odpaliło z zagrywki”. W ten sposób przeważyli szalę zwycięstwa.
Zwłaszcza, że po pierwszym secie rywalizacja zapowiadała się obiecująco!
Moim zdaniem jastrzębianie zaczęli to spotkanie trochę ospale, a my graliśmy swoje. Zmieniło się po prostu to, że w zwycięskich setach byliśmy mniej skuteczni o ten jeden – dwa punkty, dlatego wygrali.
Po tej dziesięciominutowej przerwie MKS miał swoje szanse na wygraną. Warto wspomnieć tutaj, że jastrzębianom nie wiele brakowało, a jednak musieli rywalizować na przewagi.
W końcówce trzeciego seta rywale prowadzili dość wyraźnie. Z kolei my zaryzykowaliśmy w polu serwisowym i wygraliśmy kilka ważnych akcji. Niestety nie udało się wygrać tej najważniejszej na wagę zwycięstwa w secie. Później wkradł się jakiś błąd i set padł łupem Jastrzębia.
Poprzedni mecz z Cuprum Lubin również był bardzo widowiskowy. Po jego zakończeniu MKS z pewnością spodziewał się więcej?
Zawsze, grając na tej hali, spodziewamy się dużo. Spodziewamy się przede wszystkim punktów w tabeli. Mimo, że zagraliśmy dobry mecz, powiedziałbym nawet, że bardzo dobry, to jednak zapamiętamy ten wynik i brak punktów w końcowym rozrachunku.
W kontekście całego sezonu można powiedzieć o progresie, szczególnie, że w dwóch poprzednich MKS Będzin plasował się pod koniec tabeli.
Uważam, że duże znaczenie miała tutaj rewolucja kadrowa z poprzedniego sezonu. Zmiany zaprocentowały, a klub ściągnął sporo młodych graczy. Może są mniej doświadczeni, ale na pewno mają wolę walki. Kilkukrotnie pokazaliśmy dobrą siatkówkę, ale tak, jak już powiedziałem – czasami brakuje nam tego doświadczenia, może koncentracji. Dlatego nie jest najgorzej, a może być naprawdę lepiej.
A trener, w jaki sposób dzieli się swoim doświadczeniem?
Z trenerem współpracuje nam się bardzo dobrze (śmiech). Przede wszystkim na poziomie mentalnym. Potrafi zaangażować nas w walkę. Nie spuszczamy głów nawet po przegranej. Robimy po prostu swoje, a trener jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu.
Na zakończenie: Jakie nastroje panowały w drużynie po zakończeniu meczu i przed kolejnym spotkaniem?
Zawsze panują u nas dobre nastroje. Nawet po przegranej potrafimy się uśmiechnąć. Jak wiadomo, byliśmy źli na siebie, bo nikt nie lubi przegrywać, ale nie załamujemy się i już nie raz pokazaliśmy, że po trudnych porażkach potrafimy zaprezentować dobrą siatkówkę i odnieść zwycięstwo.
*Z Krzysztofem Rejno rozmawiała Marzena Janik.
Źródło: Informacja własna