Marcin Wika: W każdym spotkaniu nastawiamy się na walkę

dscn5550W meczu 23. kolejki Plus Ligi siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie mieli większych kłopotów z pokonaniem rywali ze Szczecina. O samym spotkaniu, a także o powrotach do byłych klubów opowiedział przyjmujący beniaminka – Marcin Wika.

Marzena Janik: Spotkanie w Jastrzębiu nie należało do udanych w wykonaniu Espadonu, chociaż w trzecim secie nie wiele brakowało, żeby zespół przedłużył rywalizację…

Marcin Wika: Może nie mamy powodów do dumy, ale też nie robimy z tego tragedii. Wiemy, że Jastrzębski Węgiel w tym sezonie bardzo dobrze się prezentuje i są mocną drużyną. Podczas tego meczu było to widać na boisku.

Po dziesięciominutowej przerwie lepiej rozpoczął zespół Espadonu. Co, pana zdaniem, było kluczem do poprawy gry przez drużynę?

Ciężko ocenia się sytuację zaraz po meczu. Jak było widać, o zwycięstwie gospodarzy zdecydowała końcówka. Jedna – dwie akcje miały wpływ na to, że Jastrzębie wygrało tego seta. My próbowaliśmy jeszcze nawiązać walkę. Na pewno poprawiliśmy skuteczność na siatce i to przełożyło się na wynik w ostatnim secie. 

Powiedział pan wcześniej, że Jastrzębski Węgiel w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze. Czym więc gospodarze sprawili najwięcej kłopotów Espadonowi?

Moim zdaniem mieliśmy jakieś tam swoje kłopoty w przyjęciu, zwłaszcza zagrywek granych floatem. W tym elemencie traciliśmy chyba najwięcej punktów. Zdarzały nam się również przestoje. Poza tym dosyć mocne zagrywki udawało nam się przyjmować i robić przejście. Także uważam, że floaty były naszą bolączką w tym meczu.

Na moment wrócę do meczu z Czarnymi Radom, w którym byliście o krok od wygranej. Przyjeżdżając do Jastrzębia, z pewnością liczyliście na równie zacięte spotkanie. Zgadza się?

W każdym spotkaniu nastawiamy się na walkę. Podchodzimy do meczów po to, żeby walczyć. Niestety z różnych względów. No cóż… musimy zapomnieć o wyjeździe do Jastrzębia, ponieważ mamy przed sobą ważne spotkanie z GKS-em Katowice.

Jastrzębie jest jednym z kilku miast, którego barwy reprezentował pan w przeszłości. Jak zatem wraca się do byłego klubu? Czy są jeszcze kibice, którzy o panu pamiętają?

To prawda. Do Jastrzębia wracam właściwie co roku. Muszę jednak przyznać, że w tym sezonie drużyna jest zupełnie inna, a tych zawodników, z którymi ja grałem, już tutaj nie ma (uśmiech). Ten mecz był dla mnie jak każdy inny, bo trochę czasu minęło już od moich występów tutaj. Jeśli chodzi o kibiców, to wydaje mi się, że są jeszcze osoby, które pamiętają i podchodzą, żeby się przywitać i to na tyle (śmiech).

Na pewno jest to bardzo miłe, zamienić chociaż kilka słów z kibicami, którzy kiedyś dopingowali zarówno pana, jak i cały zespół.

Dokładnie. Tak, jak pani wspomniała jest to miłe wracać w miejsca, w których kiedyś się grało. To bardzo sympatyczny gest ze strony kibiców.

Na zakończenie zapytam jeszcze, jak przebiegła aklimatyzacja po przenosinach z Bielska – Białej do Szczecina?

Myślę, że wszystko przebiegło w porządku. Ciężko jest natomiast oceniać, jak zostałem przyjęty przez kibiców, bo jak wiadomo siatkówka w Szczecinie została reaktywowana. Jest to pierwszy sezon po długiej przerwie i na pewno jest to coś nowego. Pewnie są tacy kibice, którzy pamiętają czasy Stali Stoczni, a podejrzewam, że są również nowi kibice, więc ciężko cokolwiek powiedzieć.

Z Marcinem Wiką rozmawiała Marzena Janik.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz